A jednak jest woda na Marsie?

Mars

Już od ponad dwóch lat łazik Curiosity odkrywa dla nas tajemnice Czerwonej Planety i robi zdjęcia Marsa, rozbudzając ludzkie marzenia o podboju kosmosu. I choć jest to dopiero pierwszy, robotyczny krok człowieka na tej planecie, to dzięki niemu nasza wiedza o Marsie znacznie się powiększyła. Wiemy już chociażby, że nie ma na tej planecie wody w ciekłej postaci. Ale czy tak jest do końca?

Zobacz także: Enceladus, jeden z księżyców Saturna, dobrym miejscem do powstania życia?

Ostatnie odkrycia Curiosity pozwoliły naukowcom wysnuć hipotezę, że na suchym jak pieprz Marsie może być jednak niewielka ilość wody w ciekłej postaci. Wszystko dzięki pobranej próbce związku chemicznego: nadchloranu wapnia, czyli rodzaju soli. Zaraz zaraz, ale co ma piernik do wiatraka?

Otóż naukowcy uważają, że, w dużym uproszczeniu oczywiście, podczas mroźnych zimowych nocy na Marsie, odrobina wody z atmosfery może zamarzać i w tej postaci spadać na powierzchnię planety. Następnie wchłaniana jest przez wierzchnie warstwy ziemi, a odkryta sól przywraca wodzie ciekłą postać. Jednak zaraz po świcie niemal cała woda ponownie wyparowuje i wraca do atmosfery, choć jej część może zostać wchłonięta przez grunt i zostać zmieszana z różnymi solami. Jednak według naukowców, istnienie wody w ciekłej postaci w tych warunkach nie jest w stanie podtrzymać życia nawet na poziomie microbów.

Nowe odkrycie, jeżeli zostanie potwierdzone, może świadczyć, że gdzieś tam pod powierzchnią Marsa są niewielkie pokłady wody w stanie ciekłym. Na razie nie rewolucjonizuje to dotychczasowo zebranej wiedzy, gdyż trudno będzie potwierdzić tę hipotezę, która zresztą nie implikuje możliwości istnienia jakichś form życia na Marsie. Niemniej jednak jesteśmy o jeden krok do przodu w odkrywaniu tajemnic Czerwonej Planety.

Choć ludzkość wciąż jest w nader wczesnej fazie rozwoju technologicznego, to powoli, na miarę naszych możliwości, staramy się wychodzić poza granice naszej małej planetki w poszukiwaniu wiedzy. Kiedyś nasz gatunek będzie musiał skolonizować kosmos, o czym zresztą mówią największe umysły naszych czasów, jak chociażby Stephen Hawking. Takie misje, jak ta Curiosity, przybliżają nas do tego celu.

 

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: