Apple się skończyło! Sprzedawca Tim Cook na ratunek!

apple_logo

Apple, ach to Apple. Tę firmę albo się kocha, albo nienawidzi. Albo zupełnie ma się ją w nosie, jak zapewne większość „normalnego” świata. Nie zmienia to jednak faktu, że Apple odcisnęło w świecie technologii swoje piętno, którego nie da się zignorować. I choć głos po sieci się niesie, że Apple się skończyło, to jeszcze daleko do tego. Tim Cook o to zadbał.

Ostatnie lata w historii Apple, a właściwie w historii pisanej przez komentatorów i blogerów, to istna schizofrenia. Z jednej strony głosy, że Apple od dawna nie wydało nic innowacyjnego (tak, jakby firma ta miała jakiś boski dar corocznego rewolucjonizowania), z drugiej kolejne rekordy sprzedaży i zysków.

Apple nie jest innowacyjne

Wydanie przez Apple pierwszego iPhone’a było olbrzymim wydarzeniem, które wpłynęło na rynek urządzeń mobilnych i częściowo ukształtowało jego współczesny obraz. Oczywiście, iPhone nie stanowił rewolucji technologicznej w pełnym znaczeniu tego słowa. Technologia w nim użyta istniała w takiej, czy innej wersji już wcześniej. Ale to właśnie Apple opakowało ją w specyficzny design z dotykowym ekranem. Dziś właściwie wszystkie smartfony są właśnie takie – cegły, czasami zaokrąglone, z dotykowym ekranem, multifunkcjonalne, multimedialne.

iPad to kolejny produkt Apple, który na dobrą sprawę stworzył popyt na tego typu urządzenia i rozwinął rynek. W tym momencie właściwie każdy produkuje tablety, a nasycenie rynku nimi sprawiło, że po raz pierwszy od samego początku, w 4 kwartale 2014 roku, sprzedaż tabletów spadła o 3.2%.

ipad

Te dwa urządzenia były pewnego rodzaju milowymi czy pół-milowymi krokami w rozwoju rynku technologii konsumenckiej.

Nie zmienia to jednak faktu, że właściwie od lat Apple przede wszystkim odcina kupony od tych hitów. W ostatnich latach firma ta nie zaoferowała produktu na miarę pierwszego iPhone’a czy iPada. Co więcej, to właściwie konkurencja przejęła prym w tej kwestii i zaczęła wyznaczać trendy, za którymi Apple teraz podąża. LTE czy NFC w telefonach, pierwsze smartwatche – to nie wyszło z Cupertino.

Ale przecież nie musi. Apple, wbrew oczekiwaniom klientów, a może bardziej, światka blogerów i dziennikarzy technologicznych, nie jest firmą, która ma co roku wprowadzać innowacyjny produkt. Nie musi wyznaczać trendów. Wystarczy, że je dobrze wykorzystuje i zarabia. Bo to jest celem każdej firmy – zyski. A te szybują, co widać po ostatnim sprawozdaniu finansowym firmy. W ostatnim kwartale firma odnotowała ponad 74 miliardy dolarów przychodu i 18 miliardów zysku. O takich zyskach pomarzyć może nie tylko Samsung, który odnotował niecałe 5 miliardów dolarów zysku, ale i Google.

iphone

Co więcej, Apple udało się sprzedać ponad 75 milinów sztuk iPhone’ówostatnim kwartale i po raz pierwszy od 2012 roku wyprzedzić pod względem sprzedaży smartfonów w USA Androida.  Choć owo zwycięstwo nad Androidem można zakwestionować, gdyż różnica jest minimalna, to pokazuje to, że Apple powoli odzyskuje rynek.

Po Steve Jobsie nie ma Apple

Steve Jobs był tą osobą, która stworzyła obecną potęgę Apple. Po jego śmierci wiele komentarzy wskazywało, że dla Apple to może być równia pochyła w dół. Zwłaszcza, że jego następca, Tim Cook, nie ma ani charyzmy poprzednika, ani chyba drygu do wizjonerstwa. Komentarze te potwierdzać mogłyby poczynania firmy, a więc brak innowacyjności i odcinanie kuponów od iPhone’a oraz iPada. Tylko, że Cookowi owe odcinanie kuponów idzie nad wyraz sprawnie. Choć pod jego rządami Apple nie olśniewa nowymi produktami, to zyski firmy rosną jak na drożdżach:

global profit

Przyczyn tego można doszukiwać się wielu, jak chociażby mocnego nacisku na rozwój w Chinach. Osobiście jednak wskazałbym na jeszcze inną. W mojej subiektywnej ocenie do rosnących cyferek na kontach Apple przyczyniło się to, że Cook po prostu słucha. Konsumenci chcą większych ekranów? Dajmy im większe ekrany. Chcą LTE? dajmy im to. Smartwatche stają się popularane? Przygotujmy własny i dajmy im go. Ludziom znudził się wygląd naszego systemu mobilnego – zmieńmy go nie do poznania.

Za rządów Tima Cooka Apple nie wyznacza może trendów na rynku. Ale przynajmniej zaczęło się w nie wsłuchiwać i zaczęło powoli dawać konsumentom to, czego ci oczekują. Nowy iPhone 6 nie ma w sobie zupełnie nic rewolucyjnego. Mało ambitny design, niewielkie zmiany w kamerze, zeszłoroczny TouchID, podkręcony procesor. Ale w końcu dano mu ekran odpowiadający obecnym trendom na rynku. I proszę – jaka sprzedaż. Jak to jest, że ludzie chcą kupować tak mało innowacyjne produkty?

Watch

Szkoda sobie zawracać głowę Apple

Za każdym razem po konferencji Apple, gdy firma prezentuje swoje najnowsze produkty, przez sieć przetacza się burza. Jedni są zachwyceni, inni popadają w hiobowe nastroje i wołają o końcu świata, historii, a już na pewno, o końcu Apple. Bo nic nowego, bo nic rewolucyjnego, bo nic ciekawego. Owszem, Apple od paru lat nie pokazuje nic ponad standard. Ale właściwie – kto pokazuje? Takie skoki w trendach konsumenckich zdarzają się raz na parę lat. Między nimi firmy po prostu udoskonalają, poprawiają, a tak na prawdę dają nowe opakowania do już istniejących koncepcji. Eksploatują zastaną rzeczywistość czekając na nowe trzęsienie ziemi. Ten kto je pierwszy wywoła zbiera śmietankę. Ale nie oszukujmy się – rynek nie może co roku być przepisywany na nowo. Nikomu by się to po prostu nie opłacało.

Czy dana firma się skończyła, czy nie  – o tym decydują klienci swoimi pieniędzmi. Jak na razie Apple trzyma się całkiem nieźle. Steve Jobs był wizjonerem. Tim Cook jest sprzedawcą. W tym momencie Apple chyba bardziej potrzebuje sprzedawcy.

 Grafika: Apple

Wykres

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: