Blaxploitation, czyli kino oczami czarnoskórych

super_fly, blaxplotation

Kilka dni temu na łamach naszego serwisu przybliżyliśmy sprawę oskarżeń Hollywood o rasizm w związku z nominacjami do tegorocznych oskarów. Dzisiaj dla przeciwwagi przypomnimy gatunek filmowy blaxploitation, który był odpowiedzią Afroamerykanów na ówczesny przemysł kinowy.

Blaxploitation, czyli kino tworzone w Stanach Zjednoczonych przez czarnoskórych, o czarnoskórych, dla czarnoskórych. Nazwa gatunku powstała od połączenia wyrazów Black (jako kino Afroamerykanów) i exploitation (specyficzny gatunek filmowy, który cechował niskobudżetowe produkcje klasy B. Wyróżniały je gloryfikacja przemocy, seksualności i skupianie się wokół konkretnego tematu). Boom na kino blaxploitation przypada na lata 70., ale jego genezy należy doszukiwać się we wcześniejszych dekadach.

Geneza

Lata sześćdziesiąte w Stanach Zjednoczonych to okres narastających napięć społecznych, wśród których jedną z głównych ról odgrywały ugrupowania działające na rzecz zrównania praw czarnoskórej ludności Stanów Zjednoczonych. Wystąpienia Martina Luthera Kinga, radykalne poglądy głoszone przez Malcolma X oraz akcje ugrupowania Czarnych Panter doprowadziły do zniesienia w 1968 roku ostatnich regulacji w amerykańskim prawie odnoszących się do dyskryminacji czarnoskórych obywateli USA. Poczynione kroki nie poprawiły co prawda sytuacji ekonomicznej Afroamerykanów, ale pozwoliły uzyskać im swobodniejszy dostęp m.in. do uczestnictwa w życiu kulturalnym, w tym kinematografii.

Black power, źróło: guardian.com

Czarnoskórzy amerykańscy sportowcy, Tommie Smith i John Carlos, w czasie dekoracji medalistów biegu na 200m w trakcie Igrzysk Olimpijskich w Meksyku w 1968 roku. Uniesiona, zaciśnięta pięść w czarnej rękawiczce symbolizowała tzw „Black power” i solidarność z ruchem Czarnych panter.

Praktycznie do lat siedemdziesiątych amerykański przemysł filmowy był domeną ludzi białych. Czarnoskórym twórcom i aktorom przypadały najczęściej niszowe projekty i drugoplanowe role. Pierwszym afroamerykańskim artystą, który przebił się do publicznej świadomości jako aktor pierwszoplanowy, uzyskując tym samym sympatię widzów, był Sidney Poitier. Jego filmowe sukcesy w latach sześćdziesiątych (nagrodzony Oskarem w 1964 roku), wspomniane już działania kontestatorów na rzecz poprawy statusu Afroamerykanów, a także rosnąca wśród czarnoskórej miejskiej ludności popularność telewizji spowodowały szybką reakcję filmowców, którzy stworzyli tzw. kino blaxploitation.

Należy tutaj jednak zaznaczyć, że początkowo nazwa blaxploitation dotyczyła filmów niezależnych. Dopiero po wielkim sukcesie kasowym nakręconych w 1971 roku filmów Sweet Sweetback’s Baadasssss Song Shaft wzrosło zainteresowanie białych widzów nowym typem czarnoskórego bohatera, przez co również filmy blaxploitation zaczęło produkować Hollywood.

Richard Roundtree jako John Shaft - ikoniczna postać kina blaxploitation

Richard Roundtree jako John Shaft – ikoniczna postać kina blaxploitation

 

Cechy i podgatunki

Obrazy eksploatowały przede wszystkim odmiany gatunku kina akcji. Prezentowały czarnoskórego bohatera (lub bohaterkę) wywodzącego się z getta i walczącego z systemem reprezentowanym przez białych. Filmy blaxploitation stanowiły jednocześnie komentarz do aktualnej sytuacji społecznej Afroamerykanów. Ich twórcom zależało, aby pokazać jak najwięcej czarnoskórej społeczności, jej sposobu życia, stylu, mody, kultury, charakterystyczną muzykę funkową i soulową, i tym samym przyciągnąć do kin tłumy widzów. Specyficzna stylistyka filmów paradoksalnie miała podwójny wydźwięk. Z jednej strony pokazywała siłę i wyzwolenie czarnej społeczności (niezależny bohater), z drugiej strony ugruntowywała stereotypy na jej temat (akcje filmów często działy się w świecie prostytucji, narkomanów i ogólnie pojętego życia ulicy).

Kino blaxploitation funkcjonowało bardzo intensywnie i na przestrzeni niecałego dziesięciolecia zdążyło wytworzyć sporo podgatunków. Oprócz najbardziej typowych filmów akcji, pojawiły się kryminały, musicale, westerny, obrazy z gatunków sztuki walki, komedie oraz horrory. Jednak należy pamiętać, że twórcy blaxploitation przerabiali je na swój sposób, często wytwarzając zupełnie nowe konteksty interpretacyjne (np. w horrorach głównym „monstrum” był czarnoskóry bohater, a jego postać była budowana tak, by wzbudzał sympatię widzów).

Filmy

Moda na filmy blaxploitation zaczęła wygasać wraz z drugą połową lat 70. Jednak przez ten krótki czas zdążyło powstać wiele ciekawych pozycji, a kilka z nich przedstawiam poniżej i zachęcam do ich obejrzenia.

Sweet Sweetback’s Baadasssss Song

Nie można mówić o kinie blaxploitation bez wspominania tego filmu Mario van Peeblesa. Przez wielu krytyków uznawany za pierwszy film gatunku. Przepełniony seksem (początkowa scena kilkunastoletniego chłopca w nagiej scenie łóżkowej z prostytutką robi wrażenie) historia mężczyzny wychowanego w burdelu, który walczy z policją o oczyszczenie się z postawionych mu zarzutów. Dużo akcji, aura skandalu (podobno niesymulowane sceny seksu) i bezkompromisowość głównego bohatera sprawiły, że o filmie było głośno. Chociaż widać niski budżet produkcji, to warto ją obejrzeć, ponieważ znakomicie wprowadza w klimat całego gatunku.

 

Shaft

„Hotter than Bond. Cooler than Bullet”, te słowa z trailera najlepiej rekomendują ten klasyk. Chyba najsławniejszy film z gatunku blaxploitation, który miał premierę niedługo po Sweet Sweetback’s Baadasssss Song. Stworzył podwaliny gatunkowe pod następne filmy. Ikoniczna rola Richarda Roundtree wcielającego się w tytułowego prywatnego detektywa Johna Shafta. Silny bohater grający na nosie policji przyjmuje zlecenie od szefa miejscowego gangu na odnalezienie jego porwanej córki. Znakomite i kąśliwe dialogi, ciekawa fabuła, wartka akcja i świetna muzyka. Główny motyw filmu w wykonaniu Isaaca Hayesa przeszedł do historii zarówno kinematografii, jak i muzyki. O popularności obrazu może świadczyć to, że powstały dwie kontynuacje przygód Johna Shafta – Shaft’s Big Score (już nie tak dobry, ale ze znakomitą finałową sceną pościgu) oraz Shaft in Africa (trochę przekombinowany pomysł wysłania bohatera do Afryki, ale nadal da się obejrzeć). Film obowiązkowy dla fanów kina.

 

Super Fly

Film opowiada o Prieście, handlarzu narkotyków w Nowym Jorku, który próbuje wycofać się z interesu. Jednak na przeszkodzie stoi mu cała „branża” i środowisko, w którym żyje. Jest to obyczajowy kryminał z dość spokojnym i leniwym tempem prowadzenia fabuły. Nie znajdziemy tutaj tak wiele akcji jak w dwóch poprzednich filmach, ale nadal warto do niego przysiąść z uwagi na świetny klimat produkcji. Dodatkową zachętą może być znakomita ścieżka dźwiękowa autorstwa Curtisa Mayfielda. Jest to jeden z nielicznych przypadków, gdy soundtrack przyniósł większe dochody niż sam film. Super Fly ma obecnie status filmu kultowego. No i temu trailerowi nie można się oprzeć: Super Fly!

 

Coffy

Mówiąc o kinie blaxploitation, nie można nie wspomnieć o największej kobiecej gwieździe gatunku, która stworzyła ikoniczny wizerunek swojej postaci. Oczywiście mowa tu o Pam Grier. Obdarzona dużym biustem czarnoskóra aktorka zagrała w wielu filmach, jednak w większości przypadków było to powielanie bohaterki, którą wykreowała w Coffy. Pam Grier wciela się w postać, która mści się na handlarzach narkotyków i powiązanych z nimi gangami, ponieważ ktoś sprzedał „trefny” towar jej siostrze, który o mało nie pozbawił jej życia. Jak widać, twórcy filmów blaxploitation nie mieli oporów przed tworzeniem zadziwiających punktów wyjścia opowiadanych historii. Coffy nadal ogląda się bardzo dobrze, a Pam Grier kradnie film. Obraz rok później doczekał się także kontynuacji (a na dobrą sprawę remake’u) pod tytułem Foxy Brown.

 

 Boss nigger

Kino blaxploitation przerabiało najróżniejsze gatunki filmowe. Nie mogło zabraknąć także westernu. Film nie odchodzi daleko od kanonu gatunku poza delikatnym odwróceniem ról. W zapadłym miasteczku nowym szeryfem zostaje były łowca głów, czarnoskóry Boss, grany przez jedną z ikon gatunku – Freda Williamsona. Dużo akcji, dużo strzelania i sztafaż Dzikiego Zachodu z większym niż zazwyczaj natężeniem czarnoskórych mieszkańców. Film miał także problemy z dystrybucją z uwagi na swój tytuł, dlatego czasami pojawia się także po prostu jako The Boss.

 

 Blacula

Fenomenem w kinie blaxploitation był podgatunek horroru. Twócy filmów chętnie korzystali z „dorobku kulturowego białych” i przenosili dobrze znane im historie na nowy grunt, zmieniając trochę punkt ciężkości opowiadanych historii. Przy okazji wykazywali się dużą kreatywnością przy tworzeniu tytułów (BlaculaAbby (parodia Egzorcysty), BlackensteinDr. Black, Mr. Hyde). Chyba najsławniejszym z nich (i najbardziej zrobiony „na poważnie”) jest Blacula, czyli reinterpretacja historii hrabiego Drakuli. Film przedstawia osiemnastowiecznego afrykańskiego księcia Mamuwalde, który obarczony klątwą wampiryzmu przez hrabiego Drakulę, budzi się z długiego snu w Los Angeles 1972 roku. Znakomita rola Williama Marshalla i niezwykle ciekawa metafora walki czarnoskórej ludności z opresją ze strony białych. Świetny film, który wciąż ogląda się bardzo dobrze. Doczekał się także sequela Scream Blacula Scream, który niestety nie dorównuje poziomowi pierwszej części.

Wyżej wymienione filmy to najważniejsi przedstawiciele gatunku i nie wyczerpują stworzonej przez niego bogatej stylistyki. Wśród innych obrazów znajdziemy m.in. takie perełki jak Three The Hard Way (nawiązujący do zdobywających popularność filmów sztuki walki) czy The Black Gestapo  (tak, widzicie dobrze, film gatunkowo jest mieszanką nazi-exploitation i blaxploitation).

Gatunek blaxploitation zniknął równie gwałtownie, jak się pojawił. Formuła filmów szybko się wyczerpała i zaczęła tracić na popularności, aby praktycznie zaniknąć wraz z końcem lat 70. Dziś sam gatunek uznawany jest jako kultowy i ciągle trwa jego odkrywanie na nowo. Przez kilka lat istnienia zdążył stworzyć ikoniczne postacie (bohaterki Pam Grier, John Shaft, postacie kreowane przez Freda Williamsona), które zaczęły przenikać do globalnej popkultury. Do blaxploitation bardzo chętnie sięga Quentin Tarantino, który nie pozwolił zapomnić o tym gatunku, realizując chociażby Jackie Brown. Także w 2000 roku powstał remake Shafta z Samulem L. Jacksonem w roli głównej. Choć z dzisiejszej perspektywy blaxploitation jako gatunek trochę się zestarzał, to nadal filmy te można oglądać z dużą dozą przyjemności, do czego jak najbardziej zachęcam!

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: