Blizzard odświeży stare hity!

Diablo II

Blizzard, firma odpowiedzialna za stworzenie takich kultowych gier jak Diablo, Warcraft czy Starcraft szuka ludzi do pracy do swojej siedziby w Kalifornii. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie zadanie jakie czeka na nowych pracowników studia. Mają się oni zająć „przywróceniem do świetności klasycznych gier”. Wśród wspomnianych w ogłoszeniu produkcji znajdują się taki tytuły jak StarCraft, Warcraft III i Diablo II.

Zobacz też: Z archiwum (retro)gracza – Outlaws

Zadaniem inżynierów, którzy znajdą pracę w Blizzard będzie dostosowanie klasyków do obecnych standardów sprzętowych i programistycznych. Dla fanów wspomnianych tytułów nie jest tajemnicą, że często uruchomienie ulubionych gier na nowym komputerze obsługiwanym przez system Windows 7,8 lub 10 wiąże się często ze sporymi problemami. Nie każda karta graficzna czy konfiguracja sprzętowa pozwala na uruchomienie aplikacji, które mają już 10-15 lat na karku. Często trzeba nieźle się napocić w poszukiwaniu rozwiązań, patchy i sterowników, które pozwolą włączyć na pececie jedną ze wspomnianych pozycji. Znam ten ból osobiście, bo sam całkiem niedawno walczyłem z Windows 10, żeby móc uruchomić Diablo II.

Blizzard - ogłoszenie o pracę

Klasyczne gry Blizzarda zostaną poprawione nie tylko „pod maską”, ale otrzymają też pewnie nieco odświeżoną szatę graficzną i odrestaurowaną oprawę dźwiękową. Grafika dostosowana do nowoczesnych kart graficznych i wysokich rozdzielczości pozwoli tchnąć nieco życia w, nie ma co ukrywać, leciwe już tytuły. Są to wciąż produkcje, które mają sporo potencjału i pewnie potrafią do siebie przekonać jeszcze młodszych graczy, którzy nie pamiętają szału na RTS-y czy RPG-slaszery, który został zapoczątkowany właśnie przez takie tytuły jak Starcraft czy Diablo.

Z samą ideą odświeżania starszych gier jak najbardziej się zgadzam. Obawiam się jedynie cen za „nowe” wersje staroci. Diablo II kosztuje obecnie około 50 złotych i jest to całkiem dobra cena za tak dobrą produkcję. Mam tylko nadzieję, że po restauracji tego tytułu nie będzie trzeba za niego przepłacać. Szczególnie, jeśli zmiany ograniczą się tylko do zwiększenia rozdzielczości i graficznych wodotrysków. A co gdyby tak, wydać jakiś mały dodatek…?

źródło

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: