Ciąg dalszy afery z kluczami w serwisie Uplay Ubisoftu

1391104430_ubisoft_logo

 

Afera z kluczami Far Cry 4 w sklepie Uplay Ubisoftu nabiera rumieńców i kolejne fakty wychodzą na światło dzienne. Jak się okazuje, przyczyną usuwania gier z kont graczy są klucze zakupione ze skradzionych kart kredytowych. Ale zacznijmy od początku.

Kilka dni temu gracze z całego świata zaczęli zgłaszać usuwanie przez Ubisoft z ich kont Uplay gry Far Cry 4 bez podania żadnej przyczyny. Rosnąca fala zgłoszeń i snutych teorii stojących za takim działaniem, które publikowano na forum Ubisoftu, zmusiła w końcu wydawcę do wydania oficjalnego oświadczenia w tej sprawie. Otóż powodem takiego działania francuskiej firmy było wykrycie kluczy pochodzących z „drugiego obiegu”, które następnie wykorzystano do aktywacji gier na kontach Uplay.

Większość z graczy informowała, że zablokowane klucze pochodziły z tzw. „keyshopów” (m.in. Kinguin, G2A), których działalność wzbudza mieszane uczucia zarówno wśród producentów gier, jak i samych użytkowników. Sklepy te często oferują gry po bardzo atrakcyjnych cenach, jednak ich źródło dla wielu użytkowników jest niepewne. Mogą pochodzić np. z odsprzedaży lub handlu dokonanego z innymi strefami płacowymi, przez co ich cena jest korzystniejsza dla graczy, znajdujących się np. w strefie euro.

Sprawę skomentował także Kinguin, do którego odnosiła się część zarzutów. Otóż przedstawiciel sklepu zapewnił, że klucze gier, które oferują, są w 100% legalne i pochodzą z legalnych źródeł. Przy okazji skrytykowali działanie Ubisoftu i zapewnili pełne wsparcie dla swoich klientów, których gry zostały skasowane z kont Uplay.

Dzisiaj, podając za portalem gameinformer, Ubisoft udostępnił więcej szczegółów w całej sprawie. Otóż zdaniem francuskiego producenta zablokowane klucze zostały zakupione za pomocą skradzionych kart kredytowych, a następnie odsprzedano je za pośrednictwem „firm trzecich”. Co ciekawe, tego nielegalnego zakupu dokonano w sklepie… Origin od Electronic Arts! Przedstawiciele amerykańskiego giganta w branży gier komputerowych potwierdzili tę wiadomość i przy okazji poinformowali, że usunęli część gier Ubisoftu ze swojego sklepu w celu zapobiegnięcia (sic!) podobnym wydarzeniom w przyszłości.

Trzeba przyznać, że przebieg całej historii jest dość zaskakujący i pozostaje w niej nadal wiele niejasności. Przede wszystkim zaskakuje news, że usuwano gry zakupione z niezaufanych stron, a tymczasem w sieci można było znaleźć wpisy graczy, którzy poświadczali, że ich klucze pochodziły z wersji pudełkowych gry lub nawet samego sklepu Ubisoftu. Do końca niezrozumiała jest także decyzja o wycofaniu gier Ubisoftu ze sprzedaży na platformie Origin.

Zastanawiam się, jaki będzie rezultat tych wydarzeń. Obecnie stratni są gracze, którzy zapłacili za produkt, a został im on zabrany. Stratne są keyshopy, które, starając się budować większe zaufanie wśród klientów, właśnie otrzymały spor cios w ich reputację. Stratni są także sami producenci - Electronic Arts wycofuje sprzedaż gier Ubisoftu, a sam Ubisoft? Cóż, Francuzi od dłuższego tracą zaufanie wśród graczy (kwestie związane z DRM, zabugowane gry wypuszczane do sprzedaży) i takim postępowaniem na pewno sobie nie pomogą. Z drugiej strony można zrozumieć ich działanie, ponieważ chcą chronić swój interes przed handlem w „drugim obiegu”. Jednak mimo wszystko podjęte przez nich środki mogły wyglądać trochę inaczej i można było spróbować postawić na większą interakcję z głównymi zainteresowanymi w całej sprawie, czyli graczami.

Rozwój sprawy z pewnością będziemy nadal śledzić i w razie udostępnienia kolejnych wiadomości na pewno o tym poinformujemy na culturegeeks.pl.

 

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: