Czy telekomy w Europie zaczną blokować reklamy w mobilnym internecie?

ue

Reklamy, wszędzie widzę reklamy. Choć większość z nas traktuje je jako skaranie boski ei zło wcielone, to jest to nierzadko zło konieczne. Bez reklam wiele serwisów nie mogłoby oferować swoich treści w internecie lub żądałoby za nie opłat. Niemniej jednak reklamy potrafią działać na nerwy i wygląda na to, że to telekomom pierwszym pękła żyłka.

Zobacz też: Google oskarżone o praktyki monopolistyczne przez Unię Europejską

Firmy telekomunikacyjne mają ciężki orzech do zgryzienia. W dzisiejszych czasach nie można nie oferować mobilnego internetu, gdy wszyscy mają smartfony i tablety. Do tego opłaty za niego nie mogą być zbyt wysokie, bo konsumenci roznieśliby taką firmę na widłach. Jednak transfer kosztuje i gdzieś trzeba sobie to odbić. Albo go ograniczyć. Nie można jednak uderzyć w użytkowników, więc może uderzmy w Google?

Według niesprawdzonych informacji europejskie firmy telekomunikacyjne, w liczbie nieznanej jednakże, skrzykują się, by zacząć blokować reklamy w internecie mobilnym na poziomie operatorskim. Oznaczałoby to, że telekomy decydowałyby, co wyświetla się na ekranach naszych komórek, gdy akurat surfujemy na nich po sieci. Oczywiście, chodzi tutaj przede wszystkim o to, by zmniejszyć przepływ danych, który kosztuje. Zgodnie z podanymi informacjami, wykorzystana do tego ma być technologia izraelskiego startupu Shine, a pierwszy test ma odbyć się jeszcze w tym roku.

Jeżeli doszłoby to wzmiankowanego blokowania reklam na poziomie operatorskim, to z jednej strony telekomy zaoszczędziłyby sporo pieniędzy, a z drugiej być może my, użytkownicy, moglibyśmy cieszyć się mniejszym zalewem reklam oraz zużyciem danych. Przy okazji telekomy mogłyby utrzeć nosa monopolowi Google na ten biznes.

I choć brzmi to zachęcająco, to jednak nasuwają się pewne wątpliwości. Po pierwsze, taka praktyka oznaczałaby, że jakaś firma kontroluje to, co wyświetla się nam na ekranie, a więc uderza w neutralność internetu. Trudno mi jest uwierzyć w to, że Unia Europejska by się na to zgodziła. Po drugie, z perspektywy samych użytkowników taki krok można uznać za naruszenie ich praw do dostępu do informacji. Choć trudno znaleźć osobę, która lubi reklamy, to jednak oddawać w ręce telekomów prawo do decydowania o tym, co widzimy byłoby groźne. Dziś reklamy, a jutro nie pokażemy na przykład informacji niewygodnych dla firmy lub rządu. Po trzecie, gdyby ten plan wszedł w życie, oznaczałoby to spadek przychodów dla wszystkich tych firm i stron internetowych, które z reklam żyją. A to oznacza, że firmy te musiałby poszukać innych źródeł dochodów, być może w naszych portfelach.

Choć według doniesień, funkcja blokowania reklam na poziomie operatorskim na być opcjonalna, to wydaje mi się, że jest to ślepy zaułek i nie wierzę, że telekomy nie zdają sobie z tego sprawy. Nawet jakby jakimś cudem Unia pozwoliła na takie naruszenie neutralności sieci, to jej użytkownicy nie puściliby tego płazem. Reklamy jakie są, każdy widzi, ale lepsze reklamy w wolnym internecie, niż ich brak spowodowany jego kontrolą.

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: