Czy teraz będziemy czytać newsy bezpośrednio na Facebooku?

facebook

Zuckerberg ma nowy, szczwany plan. Korzystasz z mobilnego Facebooka do przeglądania postów znajomych, przerzucania ich zdjęć czy wideo, dodawania swoich wpisów? Czemu więc nie miałbyś mieć od razu pod ręką najświeższych wiadomości i informacji z kraju i świata. W ten sposób spędzisz więcej czasu w aplikacji, dostaniesz swoją porcję newsów, a Facebook na tym zarobi.

Zobacz też: Król Mark Zuckerberg I, władca social media. Oto jego dominia

Według jeszcze nieoficjalnych, ale niezwykle prawdopodobnych informacji już wkrótce na Facebooku będzie można przeczytać treści prosto z Buzzfeeda, The New York Times’a czy National Geographic. Wszystko to w ramach projektu nazwanego Instant Articles. Oczywiście, ma to być dopiero początek, a Facebook już szuka kolejnych źródeł treści, które później mógłby nam „upchnąć”.

Czym Zuckerberg kusi wydawców, by ci oddawali swoje treści użytkownikom Facebooka? Otóż cały zysk z reklam powiązanych z wyświetlaniem tych treści ma być przekazywany wydawcom, Facebook nie chce ani procencika prowizji od tego. Brzmi bardzo zachęcająco, prawda?

Oczywiście Zuckerberg wie, co robi. Nawet jeżeli nie zarobi bezpośrednio na tych konkretnych reklamach, to każda minuta dłużej spędzona w aplikacji przez użytkownika to dla Facebooka wymierna korzyść. Co więcej, dzięki temu Zuckerberg może uzależnić od siebie mniejszych i większych wydawców, w ten sam sposób, jak robi to Google. Jeżeli ruch na stronach NYT będzie pochodził w dużej mierze z Facebooka, to trudniej będzie później wycofać się z tej symbiozy, w której to raczej Facebook jest na uprzywilejowanej pozycji.

Jak działa ten mechanizm wie każdy, komu nagle i diametralnie spadł ruch z Google w wyniku nowych algorytmów czy polityk tej firmy. Kusząc zyskami z reklam Facebook w rzeczywistości może przygotowywać podobną pułapkę, jaką dla niektórych stało się uzależnienie od ruchu z Google. Z drugiej strony ruch z serwisu Zuckerberga może stanowić odtrutkę na Google i dywersyfikację. Ciekawe, czy za parę lat wydawcy będą tak samo przeklinać Facebooka, jak teraz Google?

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: