Czy warto kupić LG G Watch R? Recenzja i opinia

WhatsApp na LG G watch R

Recenzja LG G Watch R

 

Smartwatch LG G Watch R kupiłem dokładnie dwa tygodnie temu, więc minęło wystarczająco dużo czasu, by podzielić się wrażeniami z jego korzystania i napisać porządną recenzję. Z wyboru tego konkretnego modelu jestem zadowolony, chociaż obecnie na rynku znajduje się też kilka innych, ciekawych urządzeń. Nie wszystkie jednak obsługiwane są przez Android Wear, a to jeden z powodów, dla którego wybrałem właśnie zegarek od LG. W recenzji zwrócę uwagę na kilka najważniejszych aspektów tego produktu – jego wygląd, funkcje i pracę systemu, współpracę ze smartfonem oraz użyteczność zegarka.

Wygląd, wykonanie i rozmiar LG G Watch R

Design zegarka był dla mnie jednym z kluczowych czynników wyboru akurat tego modelu. Wygląda on po prostu ładnie! W porównaniu do Moto 360 prezentuje się bardziej uniwersalnie, więc bez problemu można założyć go do podkoszulka lub bluzy, jak i eleganckiej koszuli. Wygląda dosyć klasycznie, ale jest stonowany i całkiem nowoczesny. Osobiście przypomina mi nieco zegarki Casio G-Shock, chociaż ma o wiele mniej szczegółów, a jego budowa jest znacznie prostsza.  Z prawej strony znajduje się przycisk, który nawiązuje do tradycyjnego wyglądu zegarków. Smartwatch LG jest gruby, chociaż mi się ta solidność podoba. Natomiast korzystanie z niego w zimie, gdy zegarek znajduje się pod bluzą i kurtką, jest nieco irytujące. Jego rozmiar sprawia, że często zaczepia się o ubrania, gdy chcemy coś na nim sprawdzić. Poza tym nosi się go naprawdę swobodnie i łatwo można zapomnieć, że ma się go na ręku.

Zegarek LG G Watch R na dłoni

LG G Watch R wykonany jest ze stali nierdzewnej i aluminium, chociaż na pierwszy rzut oka wygląda na plastikowy. Zegarek wyposażony jest w skórzany pasek. Osobiście preferuję inne materiały, dlatego zamierzam go wymienić, jak tylko do sprzedaży trafi większa ilość modeli. Na spodzie zegarka znajdziemy czujnik PPG, który odpowiada za śledzenie rytmu serca, dziurkę mikrofonu oraz złącze do ładowania baterii.

Tył LG G Watch R

Ekran LG G Watch R jest duży (1.3 cala P-OLED) i czytelny nawet w słoneczną pogodę. Oczywiście, jeśli chodzi o jego rozmiar, konieczny był pewien kompromis. Zbyt mały wyświetlacz byłby po prostu trudny w obsłudze, a niektóre elementy interfejsu mało widoczne. Dzięki dosyć pokaźnym rozmiarom bez problemu można wybrać wygląd tarczy tak, aby odpowiadał on gustom czy nawet specjalnym okazjom.

Zobacz też: LG wypuści eleganckiego brata LG G Watch R – LG Watch Urbane

Producent chwali się, że zegarek spełnia dosyć wysokie wymogi ochrony. W stopniu IP (International Protection Rating) oznaczony jest jako IP67. Oznacza to, że jest całkowicie odporny na przenikanie pyłu i zapewnia ochronę „przed zalaniem przy zanurzeniu na taką głębokość, aby dolna powierzchnia obudowy znajdowała się 1 m pod powierzchnią wody, a górna nie mniej niż 0,15 m w czasie 30 min” (za Wikipedią). Do zegarka dołączona jest też ładowarka w postaci okrągłego docka.

Zegarek LG G Watch R

System Android Wear

LG G Watch R obsługiwany jest przez najnowszą wersję systemu Android Wear 5.0.1, a współpracować może ze smartfonami działającymi z Androidem od 4.3 w górę. Ja korzystam z Nexusa 5 z nieszczęsnym Androidem 5.0.1. System w wydaniu „zegarkowym” działa bardzo dobrze, głównie dlatego, że nie posiada zbyt wielu funkcji. Nie oszukujmy się jednak – zegarek LG to wciąż pierwsza generacja takich produktów, stąd funkcjonalność systemu jest dosyć mała. Jego najważniejsze funkcje można wyliczyć bez specjalnego zastanawiania się, bo nie jest ich specjalnie dużo:

  • Sprawdzanie godziny (oh, you don’t say?) oraz uruchamianie budzika, stopera itd.
  • Zarządzanie zegarkiem i smartfonem – uruchamianie ustawień głośności, włączenie trybu samolotowego w zegarku, dostosowywanie jasności ekranu, itd.
  • Odczytywanie informacji z Google Now (sport, pogoda, informacje sportowe itd.) i aplikacji fitness, np. Google Fit.
  • Wysyłanie wiadomości tekstowych, e-maili, tworzenie notatek i przypomnień za pomocą głosu.
  • Zarządzanie powiadomieniami ze sparowanych aplikacji (WhatsApp, Facebook).

Oczywiście, najciekawiej prezentują się dwie ostatnie grupy funkcji i to właśnie ich wykorzystanie sprawia, że LG G Watch R jest naprawdę smartPo pierwszym uruchomieniu zegarka i sparowaniu go ze smartfonem Android Wear sam wykrywa zgodność aplikacji i automatycznie uruchamia je w zegarku. To oznacza, że nie musice sami włączać powiadomień w ulubionych programach. Oczywiście, można je na telefonie blokować, jeśli nie macie ochoty ich otrzymywać. Na wiadomości z komunikatorów można odpisać, dyktując wiadomość głosową. Za pomocą zegarka można też obsługiwać przychodzące rozmowy – albo je odrzucić, albo otworzyć w telefonie.

Odpowiadanie na wiadomości LG G Watch R

Niestety, do tej pory nie udało mi się wykorzystać komend głosowych do wysyłanie SMS-ów czy sporządzenia przypomnień. Według wskazówek Google, powinno to być banalnie proste – wystarczy powiedzieć np. „Send email to Alex Jones that I’m looking forward to dinner tomorrow.” Niestety, w rzeczywistości system ma duże problemy nawet z odróżnieniem polskiego i angielskiego, co skutkuje tym, że zamiast angielskiego słowa „to” (czyli do) odczytuje je po polsku jako „tu”. W tym przypadku nie mogę nic na to poradzić, pozostaje poczekać, aż Google zrobi porządek i w końcu dobrze „nauczy” Google Now polskich komend głosowych. Natomiast dobrze sprawdza się tworzenie notatek w Google Keep – wystarczy uruchomić ją w zegarku i podyktować tekst. Natychmiast pojawi się ona w waszym smartfonie.

Ekran LG Watch R

Aplikacji działających na zegarku jest mało. Jeśli czujecie się znudzeni, możecie zainstalować na urządzeniu jedną z kilku gier, ale moim zdaniem nie ma to najmniejszego sensu. Zabawa wątpliwa, a frustracji z korzystania z niektórych gier na małym ekranie dużo. Przez krótki czas próbowałem natomiast przekonać się do, np. Duolingo, ale zrezygnowałem. Mimo tego, że aplikacja na Android Wear jest dostosowana do małego wyświetlacza, korzystanie z aplikacji na zegarku jest po prostu męczące.

pogoda na LG G watch R

System obsługujemy oczywiście za pomocą gestów. Można się ich nauczyć bardzo szybko. Przesuwając palcem w dół, zobaczymy ustawienia zegarka, takie jak tryb samolotowy, stan baterii, skrót do ustawień, itd. Gestem w górę odkryjemy niektóre karty Google Now – informacje z Google Fit, pogodę czy wyniki sportowe. Jeśli dostaniecie powiadomienie, możecie je odczytać, „wyciągając” je w górę, bądź odpowiedzieć na nie, odrzucić lub zablokować aplikację, przesuwając palcem w prawą stronę. Na początku byłem dość zaskoczony faktem, że po lewej stronie ekranu nie ma kart Google Now, tak jak w Androidzie. Twórcy systemu zdecydowali się skorzystać z innej opcji i jak już wspomniałem, kryją się one na dole ekranu.

LG G Watch R i Nexus 5

Oto kilka zrzutów ekranu, które pokazują niektóre funkcje systemu. Niestety, ich jakość nie jest najlepsza. System ewidentnie ma problem z ich robieniem, o czym świadczy pusty pasek w prawej, górnej części zdjęcia.

 

 Współpraca ze smartfonem

Gdy tylko trzęsącymi się z podniecenia rękoma odpakowałem zegarek, okazało się, że jego synchronizacja z telefonem jest bajecznie prosta. Wystarczy włączyć zegarek, a na smartfona pobrać aplikację Android Wear i uruchomić Bluetooth. Synchronizacja aplikacji z telefonu zajmuje dosłownie chwilkę. Za pomocą wspomnianego programu można na LG G Watch R instalować różne aplikacje i obsługiwać pewne funkcje smartwatcha: robić zrzuty ekranu (od aktualizacji Android Wear 5.0.1), śledzić pracę baterii i wolne miejsce w pamięci urządzenia.

LG G Watch R

Przed kupnem zegarka trochę się martwiłem, że konieczność ciągłego korzystania z Bluetooth będzie drenować moją baterię smartfona w zastraszającym tempie. Na szczęście nie zauważyłem negatywnego pływu na jej żywotność. Chociaż po tym, jak działa Nexus 5 po aktualizacji do Lollipop, chyba nie mogło być już gorzej…

Zobacz też: Android Wear działający z iPhonem. Czy to możliwe? Tak!

Czy warto kupić LG Watch R?

To wbrew pozorom bardzo łatwe pytanie. Jeśli lubisz gadżety, korzystasz z telefonu z Androidem (w wersji co najmniej 4.3) i możesz sobie pozwolić na wydanie 1000 złotych, to czemu nie? Warto jednak pamiętać o tym, że będzie on miał w Polsce dosyć ograniczone funkcje ze względu na obsługę głosową. Do tej pory nie stworzono nawet polskiego interfejsu, ale to żaden problem. Pamiętajcie też, że to wciąż tylko zegarek. Może i jest inteligentny, czy smart, ale na pewno nie zastąpi wam telefonu. W oczywisty sposób stanowi raczej jego przedłużenie, dzięki któremu można uprościć wykonywanie niektórych funkcji. Jeśli więc macie w stosunku do tego gadżetu zbyt duże wymagania, to możecie być nieco zawiedzeni. Ja jestem z wyboru i zakupu zadowolony – to po prostu świetny produkt, który w znaczący sposób ułatwia mi korzystanie ze smartfonu. Jeśli jeszcze się zastanawiacie nad podjęciem decyzji, oto krótkie i treściwe podsumowanie największych zalet i wad zegarka.

Najlepsze cechy LG Watch R:

  • Świetny design.
  • Twórcom udało się osiągnąć kompromis pomiędzy rozmiarem koperty, czytelnością i użytecznością ekranu.
  • Łatwy do opanowania zestaw gestów.
  • Bezproblemowa współpraca pomiędzy zegarkiem a smartfonem.
  • Długa praca baterii – od 2 do 3 dni na jednym ładowaniu (które trwa około godziny)!
  • Dobry ekran, który pozwala na odczytywanie zawartości nawet w ostrym słońcu.
  • Wsparcie kart Google Now i innych zainstalowanych w smartfonie aplikacji.

Co mi się w zegarku nie podoba?

  • Brak polskiego menu.
  • Obsługa niektórych funkcji głosowych jest po prostu niemożliwa (wysyłanie mejli, SMS-ów, itd.)
  • Wciąż mało aplikacji obsługujących inteligentne zegarki.

 

Cena: zegarek LG G Watch R  nie jest na razie dostępny w polskiej wersji sklepu Google Store (dawniej Google Play Store), ale bez problemu można go kupić za około 1000 zł na Allegro. 

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące funkcjonowania zegarka, chętnie na nie odpowiem w komentarzach.

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: