Czy zagłosujesz na prezydenta, który obieca Ci życie wieczne?

Zoltan na prezydenta!
Wbrew pozorom, tytuł wcale nie odnosi się do polskich wyborów prezydenckich. Te jak wiadomo są mieszanką miernoty i wulgarności, a kandydaci nie należą do najciekawszych. Obiecują co prawda wiele, ale nie tak dużo jak Zoltan Istvan, szef Partii Transhumanistycznej, który ubiegać się będzie o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych w wyborach w 2016 roku. Ten pisarz i filozof chce obiecać swoim wyborcom … życie wieczne. Jak zamierza tego dokonać?

Zobacz też: Dlaczego Hodor mówi tylko „Hodor”? Naukowe wytłumaczenie

Istvan jest znanym futurologiem i wcale nie ukrywa swoich sympatii do modyfikacji ciała i interesuje się najróżniejszymi metodami przedłużania życia. Mało tego, jest święcie przekonany, że za kilkadziesiąt lat naukowcy wypracują metody, które pozwolą w znaczny sposób przedłużać ludzkie życie za pomocą sztucznie hodowanych narządów, implantów oraz leków. Jedyne co stoi tej wizji na przeszkodzie to mało postępowi politycy amerykańscy, który zamiast skupiać się na przedłużaniu życia obywateli wolą wydawać pieniądze na np. zbrojenia. Jaki jest więc plan Zlatana Istvana?

Otóż uważa on, że z funduszami rzędu biliona dolarów, (1 000 000 000 000 000 000 $) w przeciągu dziesięciu lat, amerykańscy naukowcy byliby w stanie opracować szereg procedur, które pomogłyby ludziom w znaczny sposób przedłużyć długość życia. Najważniejszymi tematami badań byłyby drukowanie 3D lub hodowanie sztucznych narządów (których choroby są główną przyczyną zgonów) i  leki odwracających starzenie. Wśród priorytetów znalazłyby się badania i proces doskonalenia sztucznych serc, których rozwój  nie rozwija się należycie dynamicznie. W 2002 roku najczęstszą przyczyną zgonu wśród obywateli amerykańskich były właśnie choroby tego organu. Odpowiadały za 75% wszystkich śmierci w Stanach Zjednoczonych.

Sztuczne serce

Zlatan Istvan jest też wielkim orędownikiem wszczepiania chipów. Mogą one posłużyć do wykrywania chorób i alarmowania służb medycznych, dzięki czemu w znaczący sposób udałoby się zmniejszyć śmiertelność w przypadku np. zawałów czy wypadków drogowych. Według futurologa czipy mogą wkrótce spełniać też inne zadanie – mogłyby posłużyć jako narzędzia prewencji w przypadku popełniania niektórych przestępstw, szczególnie tych krzywdzących inne osoby.

Bardzo ciekawie wygląda też jego wizja świata dotycząca … projektowania dzieci. Według Istvana obywatele powinni mieć wybór co do tego, czy chcą zmieniać genetycznie swoje dzieci i do tego, czy to kobieta ma „donosić” ciążę. Oto co ma do powiedzenia na temat porodów i rodzenia dzieci:

Będziemy nadal prawdopodobnie korzystać z macicy przez kolejnych 10 lat, ale sam poród jest czymś, co jest medycznie niebezpieczne.

I tutaj robi się trochę nieswojo, bo amerykański kandydat na prezydenta przypuszcza, że za 25-30 lat tworzenie rodziny będzie się odbywać głównie przed ekranem komputera, a sama ciąża i poród mogłyby przypominać to, co widzieliśmy chociażby w filmie Matrix. Tak, chodzi o hodowanie dzieci w sztucznych zbiornikach wodnych. Jakkolwiek szalenie to nie brzmi, to kto wie? Z pewnością nie odbywałoby się to w tak dramatycznych i drastycznych warunków jak w tym kultowym filmie.

Matrix

Na szczęście Zlatan Istvan nie ma zamiaru nikogo zmuszać do wszczepiania czipów, korzystania z cyber-protez czy hodowania genetycznie modyfikowanych dzieci w przydomowych akwariach. Jak sam przyznaje, wszystkie te zmiany muszą być wynikiem consensusu nie tylko wśród obywateli, ale też etyków, filozofów i lekarzy. Sam chce jedynie wskazać ewentualną drogę rozwoju ludzkości w kierunku transhumanizmu. I chodź przypomina to nam raczej filmy science-fiction (w dodatku raczej te z mało pozytywnym wydźwiękiem), to być może tak właśnie wyglądać będzie nasza przyszłość? Bez względu na to, kto wygra wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych.

Źródło

zdjęcie sztucznego serca

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również:

  • Ka Ta

    jeżeli to mężczyźni rodzili by dzieci, miał by mój głos :D ale czipy to sprawa dyskusyjna i raczej sprawy medyczne to kieska przykrywka inwigilacji!