Dekalog Kieślowskiego doczeka się własnego serialu w Stanach Zjednoczonych

Janda w Dekalogu

Świat stanął na głowie – Amerykanie docenili Kieślowskiego i na podstawie jego epickiego Dekalogu chcą stworzyć swój własny serial. Nazywać się będzie The Decalogue (cóż za zaskoczenie) i złoży się na niego 10 filmów, dokładnie tak samo jak w oryginalnej, polskiej serii telewizyjnej.

Serial wyprodukuje sieć telewizyjna NBC, która ma na swoim koncie m.in. takie seriale jak Parks and Recreation, Community, Constantine, Grimm czy Hannibal. Jego akcja dziać się będzie w Bostonie,  podobno jest to miasto o niezbyt dobrej opinii w Stanach Zjednoczonych. Nie wiemy kto będzie reżyserem, ani kto mógłby zagrać w amerykańskim Dekalogu, ale w niektórych źródłach pada nazwisko Zachariego Quinto.

Chciałbym oszczędzić wam typowo, polskiego malkontenctwa, ale nie rozumiem dlaczego ta sieć wzięła się za tak trudny i naprawdę ambitny materiał. Warto pamiętać, że dzieło Kieślowskiego powstawało w niesamowicie trudnym dla Polski czasie, gdy komunizm chylił się ku upadkowi. Oczywiście, przesłanie serialu jest uniwersalne, ale kontekst na który się składa sytuacja naszego kraju  w tamtych latach jest przecież bardzo ważny. Powstaje więc pytanie, czy Amerykanie sobie z tym po prostu poradzą i czy przeszczepienie specyficznego klimatu filmów Kieślowskiego na grunt amerykański daje jakiekolwiek nadzieje na powodzenie. Osobiście jestem sceptyczny, ale w widzowie w Stanach Zjednoczonych też swoje wiedzą. Pozwólcie, że oddam im głos:

Amerykanie komentują amerykańską wersję Dekalogu Kieślowskiego

Reszta komentarzy skupia się na kpinach z Bostonu. Oczywiście, mam nadzieję, że serial będzie naprawdę dobry, a NBC wykona kawał dobrej roboty. Tymczasem, proponuję odświeżyć sobie oryginał…

Źródło

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: