Dlaczego Hodor mówi tylko „Hodor”? Naukowe wytłumaczenie

Gra o Tron Hodor i Bran Stark

Fanom książek Pieśń Lodu i Ognia lub serialu Gra o Tron nie trzeba przedstawiać Hodora. To prostolinijny stajenny wyróżniający się olbrzymim wzrostem i adekwatną do niego wagą. Jest znany z kilku rzeczy: chyba nie grzeszy inteligencją, troszczy się o panicza Brana Starka i umie wypowiedzieć tylko jedno słowo: Hodor. Tak naprawdę jednak ma na imię Walder, a jego przydomek pochodzi właśnie od tego jednego, nieszczęsnego słowa, które ciągle powtarza w każdej możliwej sytuacji. Dlaczego więc Hodor mówi „Hodor”?

Portal I fucking love science zbadał sprawę i wygląda na to, że nasz sympatyczny olbrzym cierpi na „zaburzenie funkcji językowych powstałe w wyniku uszkodzenia mózgu”, fachowo nazwane afazją. Dokładnie jest to afazja ekspresywna lub motoryczna, chociaż klasyfikacji tego zaburzenia jest naprawdę sporo i Hodora musiałby chyba zbadać logopeda by dokładniej sklasyfikować jego przypadłość. W tym konkretnym przypadku afazja charakteryzuje się tym, że zamiast wyrazić to co naprawdę chce, Hodor wciąż powtarza tylko jedno słowo. Bez względu na to jak bardzo chciałby wyrazić coś innego, jego przypadłość mu po prostu na to nie pozwala. Trzeba przyznać, że to naprawdę straszne.

 

Oznacza to jednak, że ten wierny pomocnik rodu Starków nie zawsze miał problemy z mową. Afazja pojawia się bowiem u osób, które wcześniej wypracowały sobie już zdolność mówienia i były pod tym względem prawdopodobnie (czy wśród czytelników jest logopeda?) całkowicie sprawne. Najczęstszymi powodami afazji ekspresywnej są udar mózgu, jego uraz, krwotok lub krwiak nadtwardówkowy. Co wskazuje na to, że Hodor w przeszłości prawdopodobnie całkiem nieźle radził sobie z rozmową i miał znacznie bogatszy słownik.

Prz okazji warto przypomnieć – już dzisiaj na HBO zadebiutuje pierwszy odcinek piątego sezonu tego znakomitego serialu.

Źródło, źródło

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: