Domena Porno.com sprzedana!

Porno.com sprzedane

Jedna z najbardziej „gorących” domen na internetowym rynku została właśnie sprzedana. Nowymi właścicielami zostali nasi południowi sąsiedzi z Pragi, którzy za nazwę na nową stronę zapłacili 8 888 888 dolarów w gotówce. To jedna z największych tego typu transakcji, ale co ciekawe – wcale nie najdroższa.

Do niedawna właścicielem nazwy był Rick Schwartz, zwany też „królem domen”. Swój biznes rozpoczął pod koniec lat 90-tych, a w roku 1999 był już posiadaczem praw do ponad 3000 nazw. Historia Porno.com jest naprawdę ciekawa. Schwartz odkupił ją za 42 000 dolarów jeszcze w 1997 roku od pewnego studenta, który zapłacił za nią tydzień wcześniej marne 5 tysięcy. Domena jednak nie leżała zupełnie bezczynnie i przez cały ten czas wypracowała dla swojego właściciela 10 milionów zysków, głównie z przekierowań oraz wyświetlania reklam. De facto więc, na stronie Porno.com nie było nawet treści pornograficznych. Ciekawe jest też to, że Rick Schwartz dwa razy odrzucał wcześniejsze oferty sprzedaży domena, mogły by one przynieść mu zysk w postaci odpowiednio 5 i 7,5 milionów dolarów. Trzeba przyznać, że facet ma nerwy i wie jak robić biznes.

Myślicie, że prawie 9 milionów dolarów za nazwę strony to dużo? Oczywiście, suma ta pobudza wyobraźnię, ale daleko jej do najdroższych domen:

  1. Insurance.com – 35,6 milionów w 2010.
  2. VacationRentals.com została kupiona w 2007 roku za 35 milionów.
  3. PrivateJet.com kosztowała 30,18 milionów w 2012 roku.
  4. Sex.com – 24 miliony dolarów w listopadzie 2014 roku.
  5. Internet.com była warta 18 milionów w 2009 roku.

Ok, domena sprzedana, teraz możemy robić zakłady – jak myślicie, jakie treści znajdą się na domenie Porno.com?

Źródło, Zdjęcie , Lista najdroższych domen za Wikipedią

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: