Drugi sezon True Detective – opłacało się czekać!

True Detective - sezon 2

Przyznaje się bez bicia – pierwszy sezon True Detective był dla mnie jedną z najlepszych serialowych produkcji kilku ostatnich lat. Ciężki i duszny klimat południowych Stanów Zjednoczonych, doskonała gra aktorska dwóch filmowych twardzieli, świetna, tajemnicza historia oraz wszechobecny duch H.P. Lovercrafta całkowicie mnie pochłonął. I to mimo tego, że nie szczególnie przepadam za kryminałami, ten serial zupełnie rozłożył mnie na łopatki. Mógłbym ciągnąć tę litanię superlatyw jeszcze długo, ale co do jakości pierwszego sezonu nikt nie ma chyba żadnych wątpliwości. Miałem je natomiast czytając kolejne informacje na temat drugiej edycji True Detective. Na szczęście po obejrzeniu pierwszego odcinka częściowo się ich pozbyłem, bo twórca serii, Nic Pizzolatto, nie zamierza spuszczać z tonu.

Drugi sezon True Detective rozpoczyna się podobnie do pierwszego. Mimo zamiany dusznej Luizjany na Los Angeles klimat jest bardzo podobny. Duża w tym zasługa zdjęć – niektóre ujęcia są wręcz skopiowane z pierwszego sezonu. Takie mam odczucie widząc Colina Farrella siedzącego w pokoju podczas rozmowy z adwokatem na początku najnowszego epizodu, co wygląda niemal identycznie jak przesłuchania detektywa Rust’iego Cohle’a. Wizualnych mostów przerzuconych pomiędzy dwoma produkcjami jest całkiem sporo, więc przynajmniej na początku drugiego sezonu nie będzie wam obce, całkiem sympatyczne zresztą, poczucie déjà vu.

True Detective drugi sezon

True Detective 2

W ciągu godziny oglądania odcinka The Western Book of the Dead zapoznałem się ze wszystkimi najważniejszymi bohaterami drugiej odsłony serialu. Tylko 60 minut obcowania z nimi wystarczyło by utwierdzić mnie w przekonaniu, że praca gliniarza na przedmieściach Los Angeles może poważnie zaszkodzić psychice. Farell jako detektyw Ray Velcoro nie należy do najmilszych facetów na świecie. Jest agresywnym pijakiem, który musi w dodatku spłacać dług wdzięczności wobec miejscowego gangstera, który kiedyś pomógł mu z załatwieniem jednego, drobnego „problemu”. Jak się możecie domyślać, jego romans z whiskey niezbyt dobrze wpływa na jego poczynania jako ojca.

Zobacz też: Pierwszy zwiastun nowego sezonu genialnego serialu Fargo!

Drugą ważną postacią w serialu jest grana przez Rachel McAdams, szeryf Ani Bezzerides. Sympatyczna blondynka szybko okazuje się tak naprawdę mało sympatyczna, za co można pewnie obwiniać życie rodzinne. Jej ojciec jest zrzucającym z siebie każdą odpowiedzialność guru new age’owej sekty, a siostra robi karierę w porno. Z pewnością nie pomaga to młodej policjantce w pracy ani w życiu osobistym, podobnie zresztą jak topienie smutków w alkoholu i wieczorne wizyty w kasynach.

Rachel McAdams w True Detective 2

Najmniej wyrazistym bohaterem jest z pewnością oficer Paul Woodrugh, grany przez Taylora Kitsch. Wiemy też o nim najmniej – wiadomo jedynie, że ma z pewnością spore problemy psychiczne i tendencje samobójcze.Na jego ponure usposobienie wpłynęła prawdopodobnie jego tajemnicza i bolesna przeszłość, czego jedynym jak do tej pory fizycznym śladem są liczne blizny na ciele.

Taylor Kitsch w True Detective 2

Oprócz wspomnianej trójki, w serialu poznamy kilka innych ciekawych postaci. Głównie gangsterów, czy jak kto woli „przedsiębiorców”, którzy właśnie chcą uprać brudne pieniądze w legalnym interesie, któremu patronuje lokalny burmistrz. To właśnie jego historia będzie główną osią fabularną drugiego sezonu True Detective, a sprawa jego zaginięcia połączy bohaterów, którzy razem będą prowadzić śledztwo.

Dobór aktorów jest całkiem niezły, każdy z nich dobrze wszedł w rolę i wydaje się, że wraz z rozwojem akcji będą na naszych oczach dojrzewać. Liczę na to, szczególnie dlatego, że każdy z nich ma jakieś tajemnice i na razie dobrze się z nimi kryją. Najwięcej wątpliwości mam co do samego Colina Farella, który chyba za bardzo inspiruje się wizerunkiem Rust’iego Cohle’a z pierwszego sezonu. To dosyć podobne postacie, ale Farell bierze to podobieństwo chyba nazbyt dosłownie co momentami mnie razi.

Mulholland Drive w True Detective

O zdjęciach w serialu już wspomniałem na samym początku. Bardzo mocno wpływają one na atmosferę i klimat drugiego sezonu, podobnie jak ponura muzyka. Widoczna jest w tym wszystkim inspiracja Davidem Lynchem, szczególnie takimi obrazami jak Zagubiona AutostradaMulholland Drive, a nawet Blue Velvet. W ogóle drugi sezon True Detective jest utrzymany w podobnym stylu co pierwszy i mimo zmiany lokacji, twórcom udało się utrzymać stylistyczną jednolitość obu produkcji. To na pewno duży sukces.

Jako podsumowanie mogę powiedzieć, że mimo obaw co do kontynuacji True Detective, póki co jestem naprawdę mile zaskoczony. Estetyka pozostała ta sama, mamy tutaj też mnóstwo tajemnic, dobrych, wyrazistych bohaterów i ciekawy wątek kryminalny. Pierwszy odcinek drugiego sezonu ocieka alkoholem, przemocą i seksem, zakładam więc, że nie może być źle. Z przyjemnością więc poczekam na drugi epizod, szczególnie po to, by zobaczyć jak rozwijać się będzie znajomość trójki naszych bohaterów. Coś czuję, że mają nam o sobie dużo do powiedzenia…

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: