Facebook Messenger wkrótce będzie niezależny od samego Facebooka

FB Messenger

Facebook chce uniezależnić swoją aplikację do czatowania od samego portalu. Już teraz w niektórych krajach można korzystać z Facebook Messengera bez potrzeby zakładania konta na tym serwisie społecznościowym. Na razie opcja ta dostępna jest tylko w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Wenezueli. Bez wątpienia wkrótce nowość ta pojawi się w Europie i Polsce.

Zobacz też: WhatsApp na Windows Phone doczekał się rozmów głosowych

Użytkownicy  z wymienionych wyżej krajów, którzy nie mają własnego konta na FB, mogą teraz pobrać Messengera i korzystać ze wszystkich jego funkcji: czatów, rozmów, przesyłania zdjęć i wideo. Po pobraniu aplikacji w jej menu pojawi się opcja „Nie masz konta na Facebooku?”. Po jej wybraniu wystarczy wpisać swoje imię oraz numer telefonu by móc rozpocząć czatowanie.

Facebook Messenger bez konta na FB

Oczywiście bez konta na Facebooku i samych znajomych niemożliwe jest wysyłanie do nich wiadomości. Dlatego aplikacja przeskanuje książkę adresową i wyświetli listę kontaktów już korzystających z Messengera. Niemożliwe będzie jednak korzystanie z aplikacji do czatowania za pośrednictwem strony internetowej. Do tego wciąż niezbędne jest posiadanie konta na FB. Być może jednak wkrótce pojawi się też zupełnie niezależna aplikacja internetowa do korzystania z Messsengera, także dla tych, którzy jeszcze nie są połączeni w Facebooku.

To z pewnością dobrych ruch Facebooka. Pozwoli korzystać z popularnej platformy czatowej osobom z różnych powodów niezainteresowanym posiadaniem konta w sieci społecznościowej. Zmieni też pewnie nieco postrzeganie Messengera jako narzędzia przeznaczonego tylko i wyłącznie dla „fejsbukowców”. Z drugiej jednak strony nie spodziewam się by nagle miliony rzuciły się na Messengera w celu wykorzystania nowej funkcji. Jeśli ktoś trzyma się z daleka od Facebooka, to robi to pewnie z jakichś konkretnych powodów. Tak więc pudrowanie aplikacji do czatowania raczej nie zmieni ich decyzji…

Źródło 

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: