Fallout 4, czyli dlaczego jestem daleki od optymizmu odnośnie nowej części serii

Fallout4

No i stało się. Niedługo po ujawnieniu pierwszych skrawkowych informacji na temat Fallouta 4, wczoraj mieliśmy okazję poznać więcej szczegółów na jego temat w czasie targów E3, które odbywają się właśnie w Los Angeles. W serwisie youtube można zobaczyć, jak rozentuzjazmowany tłum „spontanicznymi” okrzykami radości celebruje kolejne przedstawiane fragmenty gry. Ale czy tak naprawdę zobaczyliśmy cokolwiek, co mogłoby ucieszyć zaprawionych w boju fanów uniwersum Fallouta?

Nie będę ukrywał, że jestem maniakiem Fallouta 2, który jest dla mnie najważniejszą grą, w jaką grałem, i stanowi wyznacznik tego, jak powinna wyglądać komputerowa rozrywka najwyższego sortu. Nie będę także negował tego, że nie jestem fanem polityki Bethesdy wobec marki Fallouta. Trzecia część tej gry, która wyszła w 2008 roku, była jednym z największych zawodów i rozczarowań, jakie przeżyłem w obcowaniu z wirtualną rzeczywistością. Okropnie nudna fabuła, nieciekawe questy, kompletnie nieinteresująca wizja postapokaliptycznego Waszyngtonu, uproszczenie rozgrywki w niemal każdym aspekcie, odejście od gry RPG w stronę FPS-a (ciężko powiedzieć, żeby ukłon w stronę miłośników klasycznych części, czyli system V.A.T.S., do końca się sprawdził), a przede wszystkim doskwierająca nuda po kilku godzinach „zabawy”. Jeśli do tego dorzucę tragiczne DLC w postaci Operation Archonage (Fallout FPS, naprawdę?) czy Mothership Zeta (tu już naprawdę ciężko o odpowiednie słowa, nie używając zbyt dużej liczby przekleństw, ale żeby tak gwałtownie zmienić kanoniczną historię Fallouta i w tak idiotyczny sposób?), to do dziś się zastanwiam, skąd brałem te pokłady cierpliwości, żeby tę grę przejść w całości. Na szczęście później pojawił się oddany w ręce Obsidiana Fallout: New Vegas, który naprawił niesmak (wielkie dzięki Chrisie Avellone!) pozostawiony po naprawdę słabym Fallout 3.

Fallout4

W Fallout 4 Pipboy będzie wyposażony w minigry. Niby fajnie, ale chyba nie tego wymagam od Fallouta.

 

Teraz na pokazie E3 dostaliśmy materiały z nadchodzącej części gry. Niby wszystko fajnie, nowe lokacje, bardziej szczegółowy świat, nowe możliwości, ale… czy gdzieś w tym wszystkim nie ginie sam urok oryginalnego Fallouta? Ale zacznijmy po kolei.

Akcja Fallouta 4 ma mieć miejsce w Bostonie i jego okolicach. Jestem ciekaw, jak to wyjdzie i mam nadzieję, że uda się wnieść trochę więcej „życia” w ten świat, niż miało to miejsce w Falloucie 3. Niektóre screeny z gry prezentują się pod tym względem niezwykle smakowicie i klimatycznie (osiedle zbudowane na stadionie Red Soxów Fenway Park!). I w zasadzie to wszystko, co w jakiś sposób wzbudziło we mnie emocje z wczorajszej prezentacji. Reszta sprawiła, że zacząłem się zastanawiać, z jaką grą będę mieć do czynienia i co tak naprawdę jest ważne dla jej twórców.

Ciężko mi patrzeć optymistycznie w przyszłość i ewentualną rozgrywkę w Fallout 4, jeśli na jego pokazie premierowym skupiono się na mało istotnych rzeczach… Bo czy naprawdę możliwość dokładnego generowania twarzy bohatera jest czymś istotnym, czego brakowało w tej serii? Czy wprowadzanie innowacji opartej na zabawie w Simsy, czyli budowanie własnego mieszkania, jego meblowanie oraz organizowanie wokół niego małej społeczności ludzkiej ma być esencją gry? Czy rozbudowany system craftingowy broni nie będzie po prostu tylko wydmuszką do tworzenia nowych wyglądów uzbrojenia i opancerzenia bez większego wpływu na rozgrywkę? Czy to jest to, czym ma się chwalić nowy Fallout 4?

Fallout4

Czy to jeszcze Fallout, czy post-apo Simsy?

 

Jeśli odpowiedź brzmi tak, to ja chyba postoję w kolejce obok. Zdaję sobie sprawę, że zobaczyliśmy tylko niewielki fragment całości. Jednak trochę smutne jest to, że najlepsze cechy klasycznego Fallouta, czyli możliwość prowadzenia rozgrywki, dowolność kreacji postaci pod względem cech i istotny wpływ, jaki miało to na rozgrywkę, nie zostały w ogóle wspomniane. Ba… zaprezentowany materiał wydaje się wręcz sugerować, że w tej kwestii poczyniono kolejne uproszczenia. Nowy system dialogowy – dla fana Falloutów – wygląda po prostu źle i skąpo. Zastanawia też fakt, czy wspomniane statystyki postaci będą jakoś bardziej wpływać na jej zachowanie. W materiale wideo bohater miał ustawioną inteligencję na poziomie 3, co wydawało się raczej nieszczególnie wpływać na jego możliwości dialogowe (co w starych Falloutach byłoby nie do pomyślenia). Zasmucił mnie także fragment pokazujący walkę w grze. Wszystko to wygląda tak samo, jak w F3, co jest przerażające, bo moim zdaniem to właśnie ten element był w tej części najgorszy i z czasem robiłem wszystko, by go unikać. Nie wspominam już o tym, że całość sekwencji akcji w zaprezentowanym fragmencie wyglądała momentami bardziej na rasowego FPS-a… niż grę, która ma kontynuować legendę jednego z najlepszych RPG-ów w historii.

Fallout4

Jeden z bardziej interesujących zaprezentowanych fragmentów Fallouta 4. Lot Vertbirdem nad pustkowiami. Ciekawe, czy to będzie stała możliwość, czy tylko fragment jednej z misji.

 

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu pewnie wyjdę na zrzędę i zgreda żyjącego starymi czasami. Jednak to, co zobaczyłem w materiałach z konferencji E3, utwierdza mnie w przekonaniu, że będę musiał się zastanowić, czy wypróbować nowego Fallouta 4. Do premiery pozostało jeszcze niecałe pół roku (gra ma się ukazać 10 listopada), więc może twórcy pokażą coś, jakieś fabularne, rpg-owe „mięso”, które przekona mnie do szybkiego zakupu gry. Na razie, co jest bardzo niepokojące, większe wrażenie i zainteresowanie wzbudziła we mnie także zaprezentowana mobilna gra Fallout Shelter, która wydaje się mieć więcej z gry RPG i klimatu poprzedników niż szumnie przedstawiany Fallout 4. I chociaż, jak widać, jestem mocno uprzedzony do nowej części Fallouta, to jednak mam ciągle nadzieję, że moje obecne obawy co do końcowego wyglądu gry się nie spełnią, czego sobie i wam życzę.

A ci, którzy nie mieli okazji jeszcze zobaczyć premierowego pokazu Fallouta 4, mogą obejrzeć poniższy film:

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: