Fear The Walking Dead – ta jesień będzie należeć do żywych trupów!

Fear The Walking Dead

 

W niedzielny wieczór amerykańscy widzowie stacji AMC mieli okazję jako pierwsi zobaczyć pilot nowej produkcji poświęconej zombiakom. To spin-off świetnego serialu The Walking Dead, ale te dwie produkcje na razie łączy ze sobą niezbyt wiele. Osadzone są co prawda w tym samym uniwersum i mają podobne nazwy, ale zarówno bohaterowie jak i atmosfera są zupełnie inne. Mimo pewnych różnic można jednak śmiało założyć, że Fear The Walking Dead będzie godnym następcą, a jednocześnie konkurentem dla The Walking Dead. Pierwszy odcinek był naprawdę ciekawy, a w Stanach Zjednoczonych obejrzało go ponad 10 milionów osób, co jest absolutnym rekordem jeśli chodzi o seriale emitowane w tamtejszej telewizji.

Zobacz też: Drugi sezon The Knick już na jesieni – zobacz świetny teaser

Zacznijmy od faktów: Fear The Walking Dead dzieje się na samym początku zarazy która zdziesiątkowała gatunek ludzki w The Walking Dead. Akcja dzieje się w Los Angeles, a bohaterami są członkowie rodziny dwójki nauczycieli – Medison Clark oraz Travisa Manawa. Oprócz pracy w szkole dla trudnej młodzieży sami muszą mierzyć się z własnymi problemami, a dokładniej rzecz biorąc rozpuszczoną córeczką i uzależnionym od narkotyków synem. Rodzeństwo pochodzi z pierwszego związku głównej bohaterki, więc ich ojczym nie ma z nimi łatwego życia. Zresztą sam ma kapryśnego syna, którym opiekuje się jego była żona. Jak to często w amerykańskich filmach bywa, nowy partner rodzica zawsze musi mierzyć się z brakiem zaufania swoich przybranych dzieci. Akurat ten wątek niezbyt mi się podobał – dlaczego zawsze nastolatki muszą być takimi dupkami, mimo tego, że ich rodzice są całkiem w porządku? Cóż, może to zupełnie normalne, a ja jestem już po prostu za stary by to zrozumieć.

Pierwszego zombiaka widzimy już w kilka minut po rozpoczęciu pilota, ale w całym tym odcinku zobaczymy ich tylko kilku. Ponieważ akcja Fear The Walking Dead dzieje się co najmniej kilka tygodni przed rozpoczęciem The Walking Dead, truposze wyglądają jeszcze całkiem ludzko. W każdym bądź razie nie gniją i nie łażą ubrani jak hipsterzy. Oprócz tego to stare, dobre zombie – gryzą, powłóczą nogami i wydają nieartykułowane dźwięki. Zdecydowanie mają też ochotę na ludzkie mięso, o czym boleśnie przekonuje się jeden z głównych bohaterów. Na razie ludzie są dla nich łatwym łupem, bo nikt jeszcze nie zdaje sobie sprawy z czym ma do czynienia…

Fear The Walking Dead - plakat

Najbardziej w Fear The Walking Dead spodobała mi się atmosfera nadchodzącego nieszczęścia. Mieszkańcy Los Angeles nie wiedzą jeszcze o epidemii zamieniających ludzi w żywe trupy. Na razie prowadzą normalne życie, a jedyną wskazówką dotyczącego to co ich czeka są plotki o groźnym wirusie grypy który szybko się rozprzestrzeniania. Wraz z upływem czasu widać w serialu symptomy nadchodzącego chaosu – coraz częściej na niebie pojawiają się policyjne helikoptery, na ulicach jest coraz więcej karetek pędzących gdzieś na sygnale, w szpitalach zaczyna się robić naprawdę gorąco, a szkoły są zamykane bo większość uczniów się rozchorowała. Do sieci przedostaje się też pierwsze wideo pokazujące ratowników medycznych i strażaków starających się obezwładnić głodnego zombiaka. Ten po pokąsaniu kilku osób zostaje skutecznie uleczony starym, NKWD-owskim sposobem – strzałem w głowę. Mówiąc krótko, powoli zaczyna się robić gorąco, ale większość ludzi żyje jeszcze w błogiej niewiedzy.

Frank Dilane w Fear The Walking Dead

Jak wypadają aktorzy? Dosyć blado, moim zdaniem. Główne role są na razie strasznie nijakie, natomiast ponad tę przeciętność wybija się Frank Dillane, który odgrywa postać syna głównej bohaterki. Wciela się w uzależnionego od narkotyków ćpuna, który sam nie jest do końca pewien czy rzeczy które widzi są wytworem halucynacji po narkotykowym zjeździe czy szaleństwa. Cóż, wydaje się, że w następnych odcinkach prawda go nieco zaskoczy, chociaż raczej mało pozytywnie. Oczywiście, o ile dożyje kolejnych odcinków.

Moje odczucia po pierwszym odcinku Fear The Walking Dead są zdecydowanie pozytywne. Serial rozpędza się dosyć szybko, nie brakuje atmosfery zagrożenia, dzięki czemu produkcja ta naprawdę utrzymuje widzów w napięciu. Mimo tego, że z grubsza wiem jak się skończy historia świata bohaterów, to i tak jestem ciekaw jak potoczą się ich losy i jak będą dawać sobie radę wraz z pogarszającą się sytuacją. Interesujące dla mnie jest też to, w jaki sposób twórcy serialu pokażą działalność władz, policji i wojska w perspektywie nadchodzącego i nieuchronnego zagrożenia. Na samym starcie Fear The Walking Dead ma u mnie naprawdę spory kredyt zaufania, a muszę przyznać, że nie miał go The Walking Dead, bo serial ten praktycznie skreśliłem po pierwszych 2-3 odcinkach. Na szczęście się myliłem. Jak będzie tym razem? Poprzeczka postawiona została naprawdę wysoko!

I pamiętajcie: „natura zawsze wygrywa”…

Zdjęcia

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: