Flagowy smartfon za 200 dolarów – tak Xiaomi chce zdobyć rynek

Mi i4

Xiaomi, chiński producent smartfonów wie, jak zdobywa się rynek. Firma założona ledwie 5 lat temu jest obecnie rozpoznawalną, globalną marką, oferującą pierwszorzędne smartfony i tablety w rozsądnych cenach. To właśnie połączenie dobrego sprzętu z niską ceną sprawia, że o Xiaomi jest teraz głośno. I będzie jeszcze głośniej dzięki nowemu flagowcowi za zaledwie 200 dolarów.

Mi i4 to najnowsze dzieło Xiaomi, które może szturmem zdobyć rynek. Firma zapakowała do tego urządzenia podzespoły godne topowych modeli konkurencji, w cenie smartfona z niskiej półki. Mi i4 ma ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 615, 2GB RAM, 16GB pamięci wewnętrznej. Telefon obsługuje dwie karty SIM, wyposażony jest w 13 megapikselową kamerę i baterię o pojemności 3120 mAh. Waży zaledwie 130 gramów, a jego grubość to 7,8 mm. Jego wyświetlacz ma 5 cali i rozdzielczość 1080 x 1920. Tego typu parametrów nie powstydziłby się żaden flagowy smartfon. Może poza ceną. O ile za nieco lepszego Samsunga Galaxy S6 należy zapłacić blisko 3000 tysiące złoty, o tyle cena wyjściowa Mi i4 to około 800 złotych. Zapewne wzrośnie, nim telefon trafi na europejski rynek, ale raczej nie jakość diametralnie.

 

To, że można sporo zarobić oferując dobre podzespoły w cenie, na którą stać przeciętnego konsumenta, udowodniła Motorola swoimi telefonami Moto G i G2. Sprzedaż smartfonów tej firmy poszybowała w górę, a to dzięki temu, że pierwszy model G miał właśnie rozsądny stosunek cena-jakość. W porównaniu z Mi i4 parametry telefonów od Motoroli wydają się śmiesznie niskie, a mówimy tutaj o tym samym przedziale cenowym.

Podczas tegorocznych targów MWC miałem okazję zapoznać się z niektórymi urządzeniami od Xiaomi i wywarły one na mnie bardzo dobre wrażenie. Jeżeli europejska cena Mi i4 nie wzrośnie jakość znacząco, to grzechem byłoby nie zaopatrzyć się w urządzenie z takimi podzespołami za tak relatywnie niewielki koszt. Mi i4 ma potencjał, by stać się sprzedażowym hitem.

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: