Gatunki gier na wyginięciu

Gatunki gier, które zniknęły

Gry komputerowe ewoluują, to wie każdy. W wyniku tego procesu do historii przechodzą typy gier, które kiedyś cieszyły się niemałą popularnością. Przyjrzyjmy się, jakie gatunki gier, które kiedyś brylowały na komputerach i konsolach, można uznać obecnie za niemal wymarłe.

Każda generacja konsol i komputerów charakteryzowała się gatunkami gier, które wówczas przeważały na rynku. Proste strzelanki, tekstowe przygodówki, zręcznościowe FPS-y, platformówki, gry z widoku trzeciej osoby itp., itd. Większość z nich przetrwała próbę czasu i do dziś wychodzą gry oparte na danym schemacie lub mechanice. Jednak są i takie gatunki komputerowej rozrywki, których przedstawicieli ciężko jest obecnie znaleźć.

Symulatory

Na wstępie muszę zaznaczyć, że mam na myśli „poważne” symulatory. Obecnie, mniej więcej od czasu „niesławnego” Goat Simulator, cierpimy(?) na wysyp gier symulatoropodobnych o mniej lub bardziej absurdalnej tematyce (symulator kromki chleba, trawy, góry, kamienia – do wyboru, do koloru). Z drugiej strony pojawiły się symulatory zarządzania farmą czy warsztatem samochodowym. Ale co się stało z prawdziwymi symulatorami pojazdów, które jeszcze kilkanaście lat temu były dość powszechną ofertą w katalogach gier? Seria Microsoft Filght Simulator, stareńki Solo Flight, Silent Service, Silent Hunter to tylko kilka tytułów, które przychodzą mi na myśl w pierwszej kolejności. A dzisiaj? Tak po prawdzie najbliższy tej idei wydaje się być Euro Truck Simulator 2. Jednak poza nim ciężko mi wskazać inne tytuły.

microsoft flight simulator

Microsoft Flight Simulator na dobrą sprawę mógł stanowić realną alternatywę dla kursow lotniczych

 

„Szynowe strzelanki” (Rail Shooters)

Może część z was pamięta salony gier, a w nich automaty z pistoletami przeznaczone dla dwóch graczy? W grze widzieliśmy tylko przesuwający się ekran i wyskakujących przeciwników, do których musieliśmy strzelać. Oto cała idea tzw. Rail Shooters (u nas znanych także jako „gry-celowniczki„). Operation Blood, Operation Wolf, House of the Dead, Virtua Cop – oto największy klasyki tego gatunku. W zasadzie wraz z przełomem wieków gatunek ten popadł w kompletne zapomnienie. Jedyny tytuł z ostatnich lat, jaki przychodzi mi do głowy, to niesławny polski Rambo, który w całości opierał się na idei Rail Shooters. Jednak po mierności jego wykonania i krytyki, która na niego spadła, ciężko się spodziewać, żebyśmy w najbliższej przyszłości zobaczyli podobne tytuły.

Gatunki gier, które zniknęły

Virtua Cop 2, czyli „celowniczek” w klasycznej postaci

 

Zręcznościowe strzelanki

Trochę miałem problem z nazwaniem tej grupy gier, ale chodzi mi o typowe gry FPS z lat 90. Doom, Heretic, Hexen, Duke Nukem, Blood czy trochę późniejsze Return To Castle of Wolfenstein, Mortyr, Serious Sam, Far Cry. Pod tą kategorią mam na myśli niezobowiązujące strzelanki, które opierały się na wycinaniu jak największej liczby wrogów bez zbędnej filozofii, fabuły czy wyborów moralnych. Cała masa broni do wyboru, mniejsze lub większe mapy, liniowa ścieżka przejścia i system leczenia zdrowia poprzez apteczki. Wraz z przejęciem rynku gier FPS przez „współczesne” pola bitwy (Call of Duty, Battlefield), stare dobre strzelanki odeszły trochę w zapomnienie. Przez ostatnie lata przewinęło się kilka tytułów (słabo przyjęty Duke Nukem Forever, średni Serious Sam 3, remake Shadow Warriora i przywrócenie do życia Wolfensteina), ale raczej nie zanosi się, by „prime time” tego typu gier miał wrócić w najbliższej przyszłości.

Klasyczna gra FPS, która była przepełniona nawiązaniami do klasyki horroru

Klasyczna gra FPS, która była przepełniona nawiązaniami do klasyki horroru

Przygodówki Point and click

Rynek przygodówek niby od jakiegoś czasu trzyma się dobrze (gry Telltale Games – Walking Dead, Game of Thrones), ale brakuje mi klasycznego podejścia do tematu. Nowe przygodówki bardziej przypominają interaktywne filmy i zmagania z QTE (quick time events – czyli w odpowiedniem momencie wciśnij dany klawisz) niż fabuły wymagające wysilenia szarych komórek i wiązania ze sobą pewnych faktów w celu posunięcia akcji naprzód. Zdaję sobie sprawę, że w tym przypadku przemawia przeze mnie „stary dziad”, ale z chęcią zobaczyłbym gry przygodowe z klasycznym interfejsem wyświetlającym polecenia, które może wykonać postać (SCUMM for ever!). Pojawiają się nieliczne wyjątki (wciąż kontynuowana seria Broken Sword), ale to trochę za mało. Jedyne co mi zostaje, to rynek indie (Gemini Rue) lub wersje odświeżone klasycznych tytułów (Secret Of Monkey Island, Grim Fandango).

Secret of Monkey Island jedna z najlepszych gier typu point and click, jakie kiedykolwiek powstały

Secret of Monkey Island – jedna z najlepszych gier typu point and click, jakie kiedykolwiek powstały

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: