Google opatentował system do… ostrzegania przed spoilerami w sieciach społecznościowych

Sean Bean w Game of Thrones

Trzeba przyznać, że to dosyć interesująca historia. Internetowy gigant z Mountain View opracował i opatentował funkcję, która umożliwi ostrzegania użytkowników przed ewentualnymi spoilerami dotyczącymi filmów, serialów lub książek na jakie natknął się w sieci. Nie wiadomo czy firma będzie chciała wykorzystać to rozwiązanie w praktyce, czy zostało ono opatentowane „tak na wszelki wypadek” i przyda się w przyszłości do innych celów.

Zobacz też: Najciekawsze i najbardziej zaskakujące zakończenia gier komputerowych. Część 3. [spoilery!]

Jak działać ma system? Ostrzeżenie spoilerowe zadziała gdy użytkownik X będzie chciał przeczytać w danej sieci społecznościowej jakiś wpis, w którym to użytkownik Y ujawnić ma ważne informacje z jakiegoś dzieła – filmu, książki, serialu , lub cokolwiek innego. Wtedy to X otrzyma „spoiler alert” o np. takiej treści: „Ten wpis zawiera informacje na temat treści serialu Zbuntowany Anioł, o której jeszcze nie wiesz. Czy na pewno chcesz je przeczytać?„. Do wyboru może być rezygnacja z przejrzenia treści, przeczytanie jej, a nawet oznaczenie jako informację zawierającą spoiler.

Patent Google na spoilert alert

Oczywiście, muszą tu zostać spełnione pewne warunki. Zarówno X jak i Y muszą udostępniać w jakiś sposób informacji na temat tego, że oboje oglądają lub czytają to samo dzieło. Sieć społecznościowa musi też mieć dostęp do informacji na jakim etapie danego wydawnictwa są X i Y. To dosyć trudne zadanie do wykonania, chyba, że w jakiś sposób użytkownik Y poinformuje sieć społecznościową, że obejrzał więcej odcinków serialu „Zbuntowany Anioł” od pana lub pani X.

W obecnej chwili trudno byłoby więc zastosować to rozwiązanie na Facebooku czy Twitterze, które chyba (?) nie otrzymują np. informacji od serwisów VOD o tym co ogląda dany użytkownik. Jest to jednak na pewno do zrobienia, jeśli np. Google połączy Google Plus ze serwisem Google Play, na którym można już przecież kupować książki (porównać na których rozdziałach są użytkownicy X oraz Y) czy oglądać filmy. Za pośrednictwem API będzie pewnie możliwe przekazywanie takich danych pomiędzy różnymi platformami, np. Netflixem a Facebookiem.

Nie wiadomo czy Google w ogóle prowadzi taki system do życia. Możliwe też, że zostanie on zmodyfikowany i wykorzystany w zupełnie innych celach. Na pewno to jednak ciekawy patent, ale nie jestem do końca przekonany, czy byłbym zadowolony z jego wykorzystania w sieciach społecznościowych z których korzystam. Chodzi oczywiście o prywatność…

Tak na marginesie: istnieje już dodatek dla przeglądarki Chrome, który umożliwia cenzurowanie wpisów na Twitterze, które mogą zdradzać spoilery na temat waszych ulubionych serialów. Nazywa się Twivo i możecie go pobrać ze sklepu Chrome Web Store tutaj.

PS: Bruce Willis w filmie Szósty zmysł jest duchem. Bardzo proszę.

Źródło, źródło grafiki

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: