„Gra w kości” Elżbiety Cherezińskiej, czyli średniowieczne rozgrywki o władzę

Historia, okres średniowiecza, czasy piastowskie, czy współcześnie powieść o takiej tematyce może kogoś zainteresować poza osobami, które trafiły na inspirujących nauczycieli historii w szkole? Książka Elżbiety Cherezińskiej udowadnia, że nawet w teorii ciężki i niestrawny temat można przedstawić w bardzo przystępnej formie.

elzbieta cherezinska gra w kosciGra w Kości, wydana w 2010 roku, jest pierwszą powieścią historyczną Elżbiety Cherezińskiej, której fabuła dotyczy dawnych losów Polski. Autorka, historyczka i teatrolożka z wykształcenia, wcześniej opublikowała m.in. dobrze przyjęte pierwsze części cyklu Północna droga, opowiadającego losy dwóch rodów w Norwegii przełomu X i XI wieku.

W Grze w kości główny wątek fabularny, którego akcja dzieje się w latach 997-1002, osnuty jest wokół dwóch postaci – cesarza Ottona III i księcia piastowskiego Bolesława Chrobrego. Punktem wyjścia dla poprowadzenia historii jest śmierć św. Wojciecha (a w zasadzie wówczas jeszcze Wojciecha Sławnikowica), która prowadzi do połączenia losów obydwu postaci historycznych. Od tego momentu jesteśmy obserwatorami wydarzeń, których kulminacją będzie spotkanie się bohaterów w trakcie Zjazdu Gnieźnieńskiego.

To wydarzenie historyczne Cherezińska wykorzystała do zestawienia dwóch światopoglądów, kultur i charakterów utożsamianych przez Chrobrego i Ottona III. Ten pierwszy to wybuchowy, twardy i surowy, ale sprawiedliwy wódz, ceniący sobie towarzystwo oddanych osób. Po przeciwległej stronie znajduje się niemiecki cesarz – osoba o anielskiej urodzie, znająca dworskie życie, otaczająca się zaufanymi doradcami, do tego niezwykle wręcz religijna i odczuwająca ciężar świeckiej władzy. Łączy ich chęć umocnienia swoich państw. Chrobry chce stworzyć silne państwo, które nie będzie musiało obawiać się najazdów z północy lub wschodu Europy. Otton III marzy o odbudowaniu świetności imperium rzymskiego, chcąc stworzyć zunifikowane cesarstwo, w skład którego wchodziłyby ziemie francuskie, niemieckie, włoskie i słowiańskie.

Tę dwubiegunowość w kreacji postaci i prowadzenia fabuły (kolejne rozdziały naprzemiennie opowiadane są z perspektywy któregoś z władców) Cherezińska w bardzo interesujący sposób wykorzystuje do pokazania realiów panujących w tamtym czasie. Po obydwu stronach odbywała się podobna gra – gra o władzę. Świat Ottona III to świat dworskich intryg, dyplomacji, zakulisowych zagrywek, bliska współpraca z papiestwem. W przypadku piastowskiego wodza była to przede wszystkim siła, liczebność wojsk, a także zapewnienie siły państwa przez odpowiednie mariaże z sąsiadami. Jednak punkt kulminacyjny książki, czyli Zjazd Gnieźnieński, uświadamia nam, że to tak naprawdę, pomimo zupełnie różnych kultur, obydwaj bohaterowie byli sobie niezwykle bliscy. Dlaczego? To już zostawię do interpretacji czytelnikom.

Nie jestem historykiem, więc ciężko oceniać mi, na ile autorka trzyma się prawdy w niektórych niuansach historycznych. Ale muszę oddać Cherezińskiej to, że w znakomity sposób zbudowała, a w zasadzie zinterpretowała świat na przełomie pierwszego millenium. Czytając tę powieść, odnosi się wrażenie, że tak to mogło wyglądać, w ten sposób mogli mówić i zachowywać się przedstawieni bohaterowie. Autorce udało się tchnąć życie w postacie historyczne, które niby wszyscy znamy, ale o których praktycznie niewiele wiemy.

Po Grze w kości widać, że Cherezińska jest teatrologiem z wykształcenia. Na swój sposób ta książka jest formalnie dramatem ubranym w skórę powieści. Można jej przez to zarzucić, że bohaterowie są jednowymiarowi, że tempo powieści jest wolne, wartkiej akcji praktycznie nie uświadczymy, a dialogi są dość teatralne. Ale książka się broni dzięki świetnie budowanemu klimatowi i kreowaniu obrazu Europy przełomu X i XI wieku. Bohaterowie intrygują i mimo że ich historyczne koleje losu są nam znane, to z zaciekawieniem wyczekujemy kolejnych wydarzeń i tego, jak się zachowają.

Gra w kości Elżbiety Cherezińskiej pokazuje, że o historii można pisać w naprawdę ciekawy i intrygujący sposób. Myślę, że taka forma powieści historycznej może być znakomitą zachętą dla czytelników do dalszego zagłębienia się w czasy średniowiecza i to nie tylko w formie innych pozycji beletrystycznych, ale kto wie, może także skłoni niektóre osoby do poszerzenia swojej wiedzy przy pomocy specjalistycznych książek w tym temacie. Ja lekturę Gry w kości jak najbardziej polecam!

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: