Graficzny bunt. Kontrowersyjne okładki albumów rockowych lat 60. i 70.

the beatles, zrodlo: wikipedia

Pojęcie buntu jest nierozerwalnie związane z gatunkiem muzyki rockowej. Od jego początków zaczyna tworzyć się nowy ruch nie tylko w muzyce, ale i w kulturze oraz w nastrojach społecznych. Ruch młodych (ciałem i duchem!), który miał poddać weryfikacji dotychczasowy porządek.

Kolejne zespoły rockowe i ich eksploracje muzyczne na przełomie lat 60. i 70. stanowiły swoisty głos całego pokolenia. Jednak bunt ten nie przejawiał się tylko w muzyce, tekstach i wizerunkach zespołów. Postęp techniczny i rozwój nowych nośników muzycznych (zwiększenie pojemności winylowych longplayów i wypieranie rynku singli) stworzył nowy obszar dla przejawu buntu muzycznego – okładki albumów muzycznych. Odbiór albumu muzycznego został poszerzony o nowy element. Do dotychczasowych składników – dźwięku i tekstu – doszedł trzeci: obraz.

Kawałek historii

Pierwsza okładka powstała w 1938 roku za namową Alexa Steinwessa, który przekonał włodarzy wytwórni Columbia Records, aby zastąpić brązowe, nijakie opakowanie czymś nowym. Uważał, że zastosowanie oprawy graficznej ułatwi zwrócenie uwagi klienta. Nie mylił się. Jak obliczono, od momentu wprowadzenia kolorowych okładek obroty firmy wzrosły o ponad 800 procent.

Po lewej okładka płyty przed "rewolucją", po prawej projekt okładki zaproponowany przez Alexa Steinweissa (Źródło: soundfountain.org i nytimes.com)

Po lewej okładka płyty przed „rewolucją”, po prawej projekt okładki zaproponowany przez Alexa Steinweissa (Źródło: soundfountain.org i nytimes.com)

Początkowo okładki zawierały niezidentyfikowane kształty oraz różnokolorowe zapisy nazw artystów i utworów. Żywa kolorystyka miała przyciągać klientów. Kolejną modą, która utrzymywała się przez lata 50. do połowy lat 60., było umieszczanie na okładkach sylwetek wykonawców utworów. Takie posunięcie spowodowało pewne skonwencjonalizowanie okładek, powodując, że wszystkie były do siebie podobne. Jako przykład można wskazać okładki z pierwszych albumów np. The Beatles (Please, Please Me i With the Beatles) czy The Rolling Stones (The Rolling Stones i The Rolling Stones no. 2), przedstawiające członków zespołu ucharakteryzowanych w podobny sposób. W zasadzie w tym okresie funkcja okładek nie wykraczała poza granicę towarowo-reklamową. Ich funkcja polegała na informacji, jak wygląda wykonawca – potencjalny idol – i reklamowaniu jej zawartości.

Okładki drugich albumów The Beatles (1963) i The Rolling Stones (1965). Obydwie przedstawiały wizerunki członków zespołu (źródło: thebeatles.com, therollingstones.com)

Okładki drugich albumów The Beatles (1963) i The Rolling Stones (1965). Obydwie przedstawiały wizerunki członków zespołu (źródło: thebeatles.com, therollingstones.com)

Jednym z głównych motywów, który spowodował zmianę postrzegania funkcji okładek, było wspomniane wcześniej wynalezienie longplayów, a co z tym idzie powstawanie idei concept albumów – płyt, które muzycznie, tekstowo, a także i graficznie obracały się wokół jednego tematu. Pozwoliło to wyzwolić się okładkom płyt niemal w odrębną sztukę, przez co często stawały się dziełami samymi w sobie, a ich status w ocenie i interpretacji zawartości albumu był często nieograniczony. Otwarcie się nowego miejsca wyrazu dla artystów spowodował również wysyp nieoczekiwanych pomysłów, które niejednokrotnie szokowały i stawały się przedmiotem publicznych polemik. Nowa forma przekazu stała się elementem, który w sposób bardzo wyrazisty mógł przenosić treści stanowiące także wyraz buntu muzyków i reprezentowanego przez nich pokolenia. Okładka płyty stała się także miejscem wyrazu dla współczesnych fotografów i artystów.

„Zbuntowane” okładki

Moja propozycja „zbuntowanych” została oparta na zespołach rockowych z przełomu lat 60. i 70. To właśnie w tym okresie sztuka grafik prezentowanych na kopertach winyli rozkwitała w pełni. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że od początku lat 80. ciężko jest wskazać tak charakterystyczne i przewrotne dzieła okładkowe jak w omawianym przeze mnie okresie (ale w tym przypadku duże znaczenie odegrało też pojawienie się płyt CD, zmniejszenie rozmiarów nośnika i okładki, a także możliwości jej wykorzystania, odkąd została elementem plastikowego pudełka).

The Beatles – Yesterday and Today (1966)

The Beatles - Yesterday and Today (1965), źródło: feelnumb.com

The Beatles – Yesterday and Today (1966), źródło: feelnumb.com

Zdjęcie na okładce jest pomysłem Robera Whitakera. Grupa była przebrana w stroje rzeźnicze, została obrzucona kawałkami mięsa i trzymała w rękach fragmenty niemowlęcych lalek. Panowie byli już znudzeni kreowanym dotąd wizerunkiem i chcieli spróbować czegoś nowego. Ostatecznie postanowiono wykorzystać to zdjęcie jako okładkę płyty Yesterday and Today na rynek amerykański. Oficjalnie McCartney tłumaczył, że obraz ten miał być komentarzem zespołu do wojny wietnamskiej.

Płyta została błyskawicznie wycofana ze sprzedaży, a okładki początkowo zmieniano, naklejając nowe zdjęcie na istniejące już albumy. Jej reedycja wyglądała już tak.

Obecnie egzemplarze z oryginalną okładką są rarytasami, a ich ceny oscylują wokół granicy 20.000$.

The Beatles – Sgt Pepper’s Lonely Hearts Club Band (1967)

Sgt Pepper's Lonely Hearts Club Band - jedna z najsławniejszych okładek w historii muzyki (źródło: thebeatles.com)

Sgt Pepper’s Lonely Hearts Club Band (1967) – jedna z najsławniejszych okładek w historii muzyki (źródło: thebeatles.com)

Autorem najsławniejszej okładki w historii muzyki jest Peter Blake. Miała stanowić kolaż przeróżnych, znanych osobistości, które miały inspirować czwórkę z Liverpoolu. Ten niezwykle kolorowy projekt trafnie komponuje się z dość psychodeliczną warstwą muzyczno-tekstową albumu. W końcowej wersji okładki mieli się także znaleźć postacie Jezusa i Hitlera, a wśród roślin widocznych na grafice można odnaleźć również konopie indyjskie. Wielu wiąże to z tematyką albumu, która interpretowana jest jako zapis przeżyć narkotycznych.

Jedna z najbardziej zaskakujących i najbardziej charakterystycznych okładek, która znalazła także swoich naśladowców, chociażby w postaci Franka Zappy.

W kontekście The Beatles należy także wspomnieć o okładce ich kolejnego albumu. Wydany w 1968 roku pod względem graficznym stanowi kompletne przeciwieństwo „Sierżanta Pieprza”. Tym razem zespół zaskoczył wszystkich, wydając płytę z białą okładką zawierającą tylko nazwę zespołu. Sama płyta nazywana jest także jako „White album„.

The Velvet Underground & Nico – The Velvet Underground & Nico (1967)

The Velvet Underground & Nico - The Velvet Underground & Nico (1967)

The Velvet Underground & Nico – The Velvet Underground & Nico (1967) – interaktywna i kontrowersyjna okładka autorstwa Andy’ego Warhola (źródło: wikipedia)

Sławny album z równie sławną okładką autorstwa Andy’ego Warhola. Na przedniej stronie albumu został zaprezentowany banan, który praktycznie nie miał żadnego powiązania z samym albumem. Jednak pierwsze wydania tej płyty miały dodatkowy element – możliwość „zdjęcia” naklejki w postaci skóry z banana.

Pod nią znajdował się owoc banana, tyle że kolorystyką przypominający ludzką skórę, a dokładniej pewien narząd, powodując tym samym jednostronne skojarzenia i grając z odbiorcą. O dziwo okładka albumu nie spowodowała żadnych większych reakcji sprzeciwu i płyta w takiej postaci była normalnie dostępna w sprzedaży.

Obecnie pierwsze wydanie albumu z okładką zawierającą naklejkę jest bardzo dużym rarytasem wśród kolekcjonerów płyt.

John Lennon and Yoko Ono – Unfinished Music No. 1: Two Virgins (1968)

John+Lennon+-+Unfinished+Music+No.+1-+Two+Virgins+-+Apple+-+Ex+-+LP+RECORD-550612

John Lennon and Yoko Ono – Unfinished Music No. 1: Two Virgins (1968). Wówczas jeszcze mało kto podejrzewał, że prawdziwe zamieszanie wokół artystów dopiero się zacznie (źródło: snipview.com)

Unfinished Music No. 1: Two Virgins to pierwszy owoc długoletniej współpracy Johna Lennona i Yoko Ono. Okładka albumu stanowi także początek ich performance’owej działalności, która w przyszłości miała stać się jednym z ich znaków rozpoznawczych.

Na zdjęciu widzimy nagich artystów stojących w objęciu do zdjęcia. Co ciekawe tylna część wydawnictwa przedstawiała muzyków w ujęciu od tyłu. Oczywiście fotografie wzbudziły ogromne wzburzenie i zamieszanie, a sklepy sprzedawały płytę obklejoną brązową taśmą, która zasłaniała artystów od szyi w dół. Sam Lennon tłumaczył, że zdjęcie wywołało taki rozgłos nie dlatego, że przedstawia nagość, ale że są na nim dwie nieatrakcyjne osoby.

Jimi Hendrix Experience – Electric Ladyland (1968)

Jimi Hendrix Experience - Eletric Ladyland (1968) - tym razem pomysł wydawcy, nagie kobiety na okładce płyty (źródło: pixgood.com)

Jimi Hendrix Experience – Electric Ladyland (1968) – tym razem pomysł wydawcy: nagie kobiety na okładce płyty (źródło: pixgood.com)

Tym razem historia jest o tyle ciekawa, że w tym przypadku to nie artysta, ale sama wytwórnia postanowiła wywołać kontrowersje. Hendrix wraz z zespołem zażyczył sobie, aby okładkę stanowiło zdjęcie zespołu z dziećmi siedzącymi przy rzeźbie Alicji z Krainy Czarów w nowojorskim Central Parku. Ostatecznie wytwórnia zdecydowała, że na wydaniu amerykańskim płyty znajdzie się grafika z przekoloryzowaną twarzą Hendrixa.

Jednak prawdziwy szok stanowiło brytyjskie wydanie albumu, w którym na okładce zostało uwiecznionych 19 nagich kobiet, z których kilka trzyma zdjęcia Hendrixa. Okładka została uznana za pornograficzną i szybko wycofywano ją ze sprzedaży. Jej projekt wzbudził także głęboki sprzeciw samego muzyka.

Blind Faith – Blind Faith (1969)

Blind Faith - Blind Faith (1969). Okładka jednego z zespołów, w którym grał Eric Clapton. Co autor miał na myśli?

Blind Faith – Blind Faith (1969). Okładka jednego z zespołów, w którym grał Eric Clapton. Co autor miał na myśli? (źródło: angelfire.com)

Obok kolejnej okładki ciężko przejść obojętnie. Pochodzi ona z płyty Blind Faith zespołu o takiej samej nazwie. Co ciekawe, jako gitarzysta udzielał się w nim sam Eric Clapton.

Młoda, dorastająca dziewczyna trzymająca w dłoniach model samolotu o wyjątkowo fallicznych kształtach. Taki projekt nie miał szans na szerszą dystrybucję, toteż w Stanach Zjednoczonych wycofano go błyskawicznie, a okładkę zastąpiono tą grafiką.

Wokół historii tego zdjęcia powstało wiele zadziwiających legend. Jedna z nich głosiła nawet, że dziewczyna ze zdjęcia to groupie zespołu, która była trzymana przez zespół jako niewolnica. Prawda jest inna, ale myślę, że także interesująca. Autor zdjęcia, fotograf Bob Seidemann, tłumaczył, że miało to być połączenie niewinności z oszałamiającym postępem technicznym, jaki wówczas miał miejsce (loty kosmiczne). Z kolei początkowo na okładce miała wystąpić 14-letnia dziewczyna napotkana w londyńskim metrze. Fotograf nawet rozmawiał z jej rodzicami, ale ostatecznie stwierdził, że jest ona „za stara” do jego projektu, toteż zaproponował wzięcie udziału w sesji… jej 11-letniej siostrze. Dziewczynka za udział w sesji chciała otrzymać konia(!), ale ostatecznie zapłacono jej 40 funtów. Biznes bywa brutalny.

Pink Floyd – Atom Heart Mother (1970)

Pink Floyd - Atom Heart Mother, 1970 - siła tkwi w prostocie, krowa Lulubelle III (źródło: genius.com)

Pink Floyd – Atom Heart Mother (1970). Siła tkwi w prostocie, oto krowa Lulubelle III

Zespół postanowił zagrać z przyzwyczajeniami słuchaczy. Okładka była reakcją na szufladkowanie ich muzyki w gatunkach psychodelicznego rocka i space rocka. Muzycy chcieli, aby ich najnowszy album, zawierający jeden z najbardziej awangardowych materiałów, który do tej pory stworzyli, był przedstawiony czymś pospolitym, zwykłym i przyziemnym.

Autor okładki, Storm Thorgerson, twierdził, że po prostu wyjechał na wieś i sfotografował pierwszą lepszą rzecz, jaka mu wpadła do głowy. Jak się okazało, była to krowa o wdzięcznym imieniu Lulubelle III (w Anglii nawet imiona krów brzmią dostojnie). Dodatkowo pierwsze wydania płyty nie zawierały żadnej informacji o tym, kto jest artystą i jaki jest jej tytuł, co było zgodne z początkowym życzeniem muzyków Pink Floyd.

David Bowie – The Man Who Sold The World (1970)

David Bowie - The Man Who Sold The World (1970). Transgresje Davida Bowiego

David Bowie – The Man Who Sold The World (1970). Transgresje Davida Bowiego (źródło: theguardian.com)

Amerykańska wersja okładki przeszła bez większego echa. Przedstawiała animowanego kowboja na tle szpitala psychiatrycznego Cane Hill. Zamieszanie wzbudziła dopiero wersja płyty na rynek europejski. David Bowie zaczął charakterystyczną dla siebie grę z pogranicza tematów genderowych i transgresyjnych.

Płyta uznawana jest za początek wykreowanej przez Bowiego postaci Ziggy’ego Stardusta, a także samej idei i gatunku glam rocka. Okładka ta – inspirowana malarstwem Dante Gabriela Rosettiego – przedstawia Bowiego ubranego w męską sukienkę zaprojektowaną przez Michaela Fisha.

Jest to jawny początek zachowań transgesyjnych Bowie’ego, dla którego strój ten staje się nieodozownym elementem w czasie promocji albumu w Stanach Zjednoczonych.

The Rolling Stones – Sticky Fingers (1971)

The Rollings Stones - Sticky Fingers (1971. Okładka, która przeszła do historii popkultury (źródło: blog.measureful.com)

The Rollings Stones – Sticky Fingers (1971. Okładka, która przeszła do historii popkultury (źródło: blog.measureful.com)

Jedna z najsławniejszych koncept-okładek, która pomogła zbudować także image samego zespołu. Także i tym razem jej autorem jest Andy Warhol. Zdjęcie przedstawia męskie krocze ubrane w obcisłe dżinsy. Specyfika zdjęcia pozwala dojrzeć odciskające się w spodniach męskie genitalia. Dodatkowego smaku całemu wydawnictwu dodawał fakt, że pierwsze tłoczenia tego albumu zawierały autentyczny rozporek, który można było rozpinać. Wewnątrz okładki została umiejscowiona ta sama część ciała, jednak już bez spodni, tylko w samej bieliźnie i z tą różnicą, że genitalia odciskały się w innym miejscu.

Wokół okładki narosła masa legend na czele z tą, że zdjęcie przedstawia samego Micka Jaggera. Było to nieprawdą, ponieważ modelem dla Warhola był prawdopodobnie jego ówczesny partner.

Wraz z okładką, dodając pikanterii całości, była dodawana wkładka, która miała stać się jednym ze znaków rozpoznawczych zespołu – czerwone usta z wystawionym językiem. Z kolei w Hiszpanii album został wydany z inną okładką, może nie tak ikoniczną jak zdjęcie autorstwa Warhola, ale równie kontrowersyjną. Album Sticky Fingers promowało zdjęcie obciętych zakrwawionych palców wystających z otwartej puszki.

Scorpions – Virgin Killer (1976)

Scorpions - Virgin Killer (1976). Chyba najbardziej kontrowersyjna okładka zespołu Scorpions, który lubił w tym temacie wzbudzać wiele zameiszania (źródło: http://www.music-bazaar.com/)

Scorpions – Virgin Killer (1976). Chyba najbardziej kontrowersyjna okładka zespołu Scorpions (źródło: http://www.music-bazaar.com)

Zespół Scorpions zasłynął wieloma kontrowersyjnymi okładkami (np. In tranceTaken by ForceLovedriveAnimal Magnetism), jednak największe kontrowersje wzbudziło zdjęcie, które trafiło na ich czwarty longplay.

Zdjęcie przedstawia kilkunastoletnią, nagą dziewczynkę siedzącą w wyzywającej pozie, której genitalia zostały zasłonięte „pęknięciem”. Zespół tłumaczył, że całość była wymysłem wytwórni płytowej. A tytuł płyty miał oznaczać „czas”, który zabija w ludziach niewinność, przystosowując ich do realiów życia. Początkowo płyta ta mogła być sprzedawana tylko w czarnych foliach. Z czasem jednak całość została zmieniona na zdjęcie przedstawiające zespół. Okładka dorobiła się takiej „niesławy”, że uznawana jest za jedną z najgorszych w historii muzyki.

Jak widać, bunt i kontrowersja w rocku to nie tylko teksty i muzyka. Ważny głos miały także okładki wydawanych albumów, szczególnie tych wydanych w latach 60. i 70. Z czasem ich siła i przekaz malały aż do nadejścia czasów współczesnych, w których mało kto zwraca jeszcze uwagę na okładkę płyty. Jeśli macie jakieś inne propozycje „buntowniczych” okładek w muzyce rockowej, to podajcie ich przykłady, tym samym uzupełniając powyższe zestawienie.

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również:

  • fan

    No pamiętam może nie tak kontrowersyjną, ale jak na ten czas fajną :) okładkę Queen płyty z utworem Bicycle race :)