Kolejny, dość nieoczekiwany ruch Ubisoft w sprawie usuwania gier z kont graczy

1391104430_ubisoft_logo

 

Firma Ubisoft podjęła kolejne kroki w sprawie niedawnych wydarzeń, które dotyczyły aktywowania w serwisie Uplay nielegalnie zakupionych kluczy. Francuski producent zaczął… zwracać graczom niektóre gry.

Kilka dni temu pisaliśmy o działaniach Ubisoftu, który zaczął usuwać gry z kont graczy platformy Uplay, ponieważ miały one pochodzić z nielegalnych źródeł. Dzisiaj część graczy zauważyła, że niektóre usunięte gry powróciły na ich konta.

Ubisoft postanowił zwrócić te tytuły, które zostały choć raz uruchomione przez klientów na ich kontach Uplay, w innym przypadkach gracze nie odzyskają swoich gier. Dodatkowo zwracają się z prośbą, aby gry kupować tylko u zaufanych sprzedawców lub w Uplayshopie (inna sprawa, że Ubisoft do tej pory nie wskazał, ich zdaniem, zaufanych sklepów).

Trzeba przyznać, że jest to dość zaskakujący ruch ze strony Ubisoftu, który choć trochę poprawia ich mocno nadszarpnięty wizerunek wśród klientów. Z drugiej strony nadal nie wiadomo, co z osobami, których klucze „podobno” nie pochodziły z „niepewnych” źródeł, a były legalnie kupionymi kopiami, które zostały usunięte. Odnoszę również wrażenie, że Ubisoft stosuje taktykę spychologii, wskazując jako głównego winowajcę platformę Origin od EA jako miejsce dokonania kradzieży kluczy…

Na całej sprawie oprócz graczy straciły również Keyshopy. Właściciele Kinguin podali, że wypłacili blisko 110 tysięcy funtów rekompensaty graczom, którzy zakupili u nich swoje gry, a które Ubisoft usunął ze swoich kont. Przy okazji poinformowali, że feralne klucze pochodziły od „anonimowego rosyjskiego użytkownika”, który przy pomocy kradzionych kart kredytowych zakupił gry w Origin, a następnie odsprzedawał je m.in. keyshopom. Tym samym stawiają także pytanie, jak to jest możliwe, że jedna osoba może dokonać masowych ilości transakcji w sklepie Origin bez wzbudzania żadnych podejrzeń?

Jak widać w całej sytuacji nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za popełniony błąd, a główne cięgi zbiera Origin jako miejsce, od którego cała afera miała się zacząć. W szczególnie trudnej sytuacji znalazły się Keyshopy, których wizerunek w całym wydarzeniu ucierpiał najbardziej (anonimowe rosyjskie źródła zakupu, brak weryfikacji skąd pochodzą klucze). Jednak ostatnie słowo i tak będzie należeć do graczy, którzy zdecydują, komu będą chcieli zostawiać pieniądze podczas kupowania nowych gier.

 

 

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: