Kolejny, krwawy trailer do Green Inferno

Green Inferno

Na Green Inferno, inspirowany kultowym klasykiem Cannibal Holocaust, czekamy już od 2014 roku. Wtedy film ten miał swoją premierę, ale z powodów finansowych nie udało jej się przełożyć na skalę globalną. We wrześniu tego roku film Eli Rotha w końcu ma trafić na kin na całym świecie. Czy warto było tak długo czekać? To zależy od tego czy jesteście fanami filmów o ponadprzeciętnej kumulacji przemocy, krwi i agresji. Jeśli tak, to na Green Inferno pewnie pójdziecie do kina i prawdopodobnie będzie co najmniej usatysfakcjonowani. Jeśli jeszcze sami nie wiecie, zobaczcie najnowszy trailer i sami zadecydujcie.

Zobacz też: Niemiecki koszmar – zobaczcie trailer horroru Der Nachtmahr

Green Inferno to historia naiwnych, zhipisiałych ekologów, którzy wybierają się do południowoamerykańskiej dżungli by ratować tam zagrożone wyginięciem, indiańskie plemię. Niestety, po drodze ich samolot rozbija się w gąszczu tropikalnego lasu, a nasi dzielni aktywiści stają się zakładnikami ludzi, których mieli chronić. Jak na ironię, teraz to ekolodzy będą walczyć o przetrwanie…

Co do walorów artystycznych tego obrazu to mam, chyba uzasadnione, wątpliwości. Nie ukrywajmy, że Eli Roth wcale nie jest dobrym reżyserem. Jego najpopularniejszym jak do tej pory filmem był Hostel, obraz który epatował głównie bezmyślną przemocą, jednak dzięki temu świetnie wpisywał się w kanon krwawych, sadystycznych horrorów.

O ile wątpię w to czy Green Inferno będzie dobrym filmem, to i tak zaryzykuję i z chęcią sam się o tym sam przekonam. Głównie z ciekawości co do tego jak bardzo Roth inspirował się włoskim Cannibal Holocaust i jak rozprawia się ze stereotypem szlachetnego dzikusa. Liczę na liczne sceny tortur i przeraźliwe krzyki Amerykanów!

Zdjęcie

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: