Lumia tak tania, że grzechem jest jej nie mieć

Lumia 430

Microsoft nie przestaje zadziwiać i zaskakiwać. Dopiero co ogłosił, że Windows 10 będzie za darmo, jako aktualizacja, również dla posiadaczy pirackich wersji systemu, a już wrzuca na rynek kolejną bombę. Może nie jest to sprzęt, który zmieni świat i zatrząśnie rynkiem, ale na pewno nie zatrząśnie waszymi kieszeniami. Microsoft wydaje ultra tanią Lumię.

Ceny smartfonów z roku na rok spadają. Choć za flagowe modele wciąż trzeba płacić słono, to pojawia się coraz więcej niskobudżetowych urządzeń, z naprawdę niskimi cenami. I co ważne, potrafią one namieszać na rynku. Tak było z pierwszą Motorolą Moto G, która dzięki niskiej cenie sprzedała się jak ciepłe bułeczki. Microsoft dzielnie podąża tym śladem i wydaje Lumię 430.

Nowy smartfon ma kosztować, bez podatków, zaledwie 70 dolarów! Dla porównania iPhone 6 w najuboższej wersji kosztuje prawie 650 dolarów. Różnica jest przeogromna. Oczywiście, nie ma co porówywnywać tych dwóch urządzeń. Lumia 430 to smartfon wyposażony w 4 calowy ekran WVGA, baterię 1500 mAh, dwurdzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 200 1,2 GHz, 1 GB RAM i 8 GB pamięci. Lumia ma na plecach 2 megapikselowy aparat, a z przodu VGA 0.3 MP. Jak widać, nie są to podzespoły szczególnie zachwycające, ale z drugiej strony, jeszcze 2-3 lata temu sprzęt z nimi kosztowałby kilkaset dolarów. Teraz będzie kosztował zaledwie 70$.

Lumia-430

Lumia 430 to nie jedyny niskobudżetowy smartfon od Microsoftu w ostatnich latach, ale do tej pory nie było tak taniego. Nie będzie może „śmigał”, jednak Windows Phone udowodnił, że potrafi działać na urządzeniach o dość słabych parametrach.

Microsoft wydając tak tani telefon chce de facto zalać rynek. Musi to zrobić, bo Windows Phone, po kilku latach od premiery, dalej ma zaledwie niecałe 3% rynku. To dość ubogo i bez wątpienia Microsoft zdaje sobie z tego sprawę. Trudno jest konkurować pod tym względem z Androidem, chyba, że właśnie stosując wojnę cenową. Jeżeli Lumia 430 nie okaże się rozpadającym w rękach gruchotem, to Microsoft ma szansę zdobyć nieco udziału w rynku, a o to chodzi. Firmie raczej aż tak szczególnie nie zależy na sprzedaży hardware’u, który stanowi tylko nośnik dla ekosystemu usług, na których chce zarabiać. Na razie telefon ma mieć premierę na wyselekcjonowanych rynkach, głównie wschodnich, gdzie trwa najzażartsza wojna o cenę i klienta.

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: