Microsoft się zmienił. To naprawdę świetna firma!

Microsoft logo

Nigdy nie spodziewałem się, że kiedyś napisze lub wypowiem te słowa, ale Microsoft jest naprawdę świetną firmą, która tworzy produkty na wysokim poziomie. Wiem, dla wielu może to brzmieć jak bluźnierstwo, nawet ja sam czuję się z tym nieco nieswojo. Jednak fakty przemawiają za firmą z Redmond – wygląda na to, że po wielu latach korporacja ta nauczyła się jak słuchać użytkowników, jak sprzedawać swoje produkty i, co najważniejsze, jak je tworzyć. Oczywiście, nie jest idealnie, a Microsoft nie będzie nigdy tak pożądaną marką jak Apple, ale moim zdaniem aż takiej atencji i kultu wcale nie potrzebuje. Ludzie i tak będą korzystać z Windowsa.

Pamiętam, że swoją przygodę z produktami Microsoftu rozpocząłem jeszcze z MS DOS oraz Windows 3.11, wtedy jeszcze nie na własnym komputerze. Był to mój pierwszy kontakt z tak zaawansowaną technologią, bo łupania w gry na kultowym Pegazusie nie zaliczę jako specjalnie fascynujące wydarzenie. Nie mniej jednak, technologia jaką na początku lat 90-tych oferowała firma była niesamowita. Graficzny interfejs, obsługiwanie programów myszką, pierwszy program graficzny! Śmiem nawet twierdzić, że te pierwsze spotkania z komputerem i Windowsem w znaczący sposób wpłynęły na moje życie. Wtedy posiadanie własnego peceta było naprawdę czymś niesamowitym, a Windows 3.11 w porównaniu do MS DOS był zmianą tak radykalną i egzotyczną jak popicie zimnej kaszanki najdroższym szampanem.

Windows 3.11

Niestety wraz z kolejnymi wydaniami Windows, Microsoft coraz bardziej pogrążał się w oczach użytkowników. Windows 95 był świetny, ale niedopracowany, podobnie rzecz miała się z Windows 97 i kolejnymi wydaniami aż do Windows Vista. Ciągłe problemy ze stabilnością, we wcześniejszych wydaniach systemu także ze sterownikami, szybko starzejący się sprzęt komputerowy i niewydajny system sprawił, że Microsoft stał się firmą znienawidzoną przez większość użytkowników Windows. Co jest ciekawe także z tego względu, że w latach 90-tych bardzo duża grupa osób (jeśli nie większość) korzystała z pirackich wersji systemu. Narzekanie na skradziony system jest mało wdzięczne, ale całkiem modne. Gdy czytniki CD-ROM stały się standardem, piractwo zaczęło kwitnąć. To jednak wcale nie takie złe, bo każdy na tym zyskał. Platforma Microsoftu była instalowana na każdym pececie, popularyzując środowisko tak dobrze, że żadna kampania reklamowa ani promocje nie zrobiłyby tego lepiej. Natomiast użytkownicy mieli dostęp do darmowego pirackiego oprogramowania, za pomocą którego grali, tworzyli muzykę, grafikę i stawiali pierwsze kroki w programowaniu. Tego nie da się przecenić i może wielu anty-piratów się ze mną nie zgodzi, ale dzięki (jakby nie patrzeć) kradzionym Windowsom udało nam się stworzyć tak olbrzymi potencjał, że do dziś z niego korzystamy. Także sam Microsoft, bo po wielu latach korzystania z Windows ciężko zmienić przyzwyczajenia i przenieść się na jedną z dystrybucji Linuksa czy wciąż cholernie drogiego Maca.

Cały ten „piracki”sukces Microsoftu odbywał się w przy akompaniamencie narzekań na system, jego słabą jakość i wieczne problemy ze stabilnością. Przy czym nie przeszkadzało to malkontentom (w tym także i mi) instalowania kolejnych pirackich wersji na miejsce starszego Windowsa.

Według mnie punktem zwrotnym dla Microsoftu i jego wizerunku było wydanie Windows 7, poprzedzonego zresztą całkowicie nieudaną Vistą. „Siódemka” okazała się po prostu świetnym systemem, a dla osób, które przeskoczyły z XP to był naprawdę duży krok naprzód. Począwszy od nowoczesnego wyglądu, doskonałego wdrożenia rozwiązań sieciowych na stabilności o której do tej pory mogliśmy tylko marzyć skończywszy. Po raz pierwszy Microsoft stworzył coś, na co tak naprawdę trudno było narzekać. System ten wciąż nie jest idealny, ale korzystam z niego  do tej pory i nie zamienię go na nic. Aż do premiery Windows 10, oczywiście.

Windows Xp

Kolejnym ważnym krokiem Microsoftu była decyzja o wejście na rynek smartfonów. Nie mam tu wcale na myśli powolnego i siermiężnego Windows Mobile, a Windows Phone 7. To jeden z pierwszych dowodów na to, że gigant z Redmond może być innowacyjny i tworzyć ciekawe produkty. System ten wprawdzie nie może dorównać popularnością Androidowi czy iOS, ale kiedy pojawił się na rynku powiało świeżym powietrzem. Mimo wielu ograniczeń, Windows Phone konsekwentnie się rozwija, a kupienie przez Microsoft Nokii dodało tylko tej marce powagi i zaufania. Windows Phone to prawdopodobnie najlepsza alternatywa dla tych, którym znudziły się zarówno Android jak i iOS. Firefox OS czy mobilne Ubuntu nie będą w stanie nawet zagrozić tej pozycji. Oczywiście, żadna z nich nie ma takich środków i możliwości jak Microsoft, ale z drugiej strony mobilny Windows jest po prostu lepszym produktem – świetny design, symbioza z wieloma produktami Microsoftu i fajne smartfony wciąż stawiają Windows Phone na silnej pozycji.

Windows 8 był kompletną klapą, co potwierdza tylko teorię, że tylko co drugie wydanie tego systemu jest naprawdę dobre. Microsoft chciał wyprzedzić konkurencję sprzedając system dostosowany do urządzeń dotykowych na zwykłe pecety. To się nie mogło udać, ale firma wyniosła z tej lekcji ważną naukę – nie lekceważyć użytkownika i nie uszczęśliwiać go na siłę. Dziś znacznie łatwiej niż kiedyś zamienić system na Ubuntu lub kupić Maca. Także polscy konsumenci nauczyli się, że mają wybór. Jestem pewien, że Microsoft naprawdę zrozumiał o co tutaj chodzi. Dowodem są zmiany pojawiające się w kolejnych aktualizacjach Windows 8, które są wynikiem nie pomysłów mądrych głów tworzących system, ale uwag użytkowników.

Windows 8

Jedną z osób odpowiedzialnych za taki stan rzeczy jest Satya Nadella, nowy szef Microsoftu. 4 lutego minął rok od czasu gdy zajął najważniejsze stanowisko w jednej z najbardziej wpływowych firm na świecie. Sympatyczny Hindus zajął miejsce irytującego Ballmera, a firma najwyraźniej weszła w lepszy okres. Oczywiście, nie można powiedzieć, że lepsza passa Microsoftu to wynik rocznych rządów Nadella. On był raczej wykonawcą powierzonych mu wcześniej zadań, a o tym czy facet ma głowę na karku dowiemy się dopiero za kilka lat. Nie zmienia to faktu, że firma działa teraz naprawdę dobrze. Wszyscy już zapomnieli o wpadce z Windows 8, natomiast z wypiekami na twarzy czekają na jego następce i na to by zobaczyć jak uda się połączyć Windows, Windows Phone oraz system Xbox w jedną, uniwersalną platformę.

Microsoft „czuje” rynek i dlatego ma coraz lepszą ofertę także na swoje inne projekty, w tym pakiet Office, który niedawno pojawił się za darmo na system iOS. Xbox One na razie przegrywa pojedynek z inną konsolą nowej generacji – Playstation 4, ale to dopiero początek starcia. Zaimponowało mi też to, że firma zakupiła studio Mojang, czyli twórców kultowej już gry Minecraft, a to naprawdę bardzo odważne posunięcie. Setki tysięcy graczy na całym świecie czeka na pierwszą, najmniejszą nawet wpadkę firmy by móc odsądzić ją od czci i wiary, a internet zapełnić nienawistnymi komentarzami o „złym Microsofcie” pożerającym małe firmy spokojnie tworzące sympatyczne gierki.

Minecraft na Windows Phone

 

Kolejnym, świetnym krokiem Microsoftu jest udostępnienie aktualizacji do Windows 10 milionom użytkowników, którzy korzystają z Windows 7 i nowszych wersji. Muszę przyznać, że i tak byłem gotów zapłacić za „dziesiątkę”, mimo tego, że na kupnie 8 wtopiłem 40 dolarów (z systemu korzystałem przez kilka dni, a później wróciłem do 7).  Dobrze wiem, że na taką decyzję czekało wiele osób, a Microsoft kupił w ten sposób rząd dusz. Mimo to, przed gigantem z Redmond wciąż długa droga. Jeśli Windows 10 okaże się tak dobry jak Windows 7, to firma zyska kilka lat pokoju, które musi wykorzystać planowanie i rozwój. Jeśli nowa wersja okaże się klapą, Microsoft czeka poważny wstrząs i duże, duże zmiany.

Windows 10 będzie prawdopodobnie wydany użytkownikom na jesieni, więc wraz z nadejściem 2016 roku użytkownicy znów wystawią Microsoftowi ocenę. Moim zdaniem, będzie ona jak najbardziej pozytywna.

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: