Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie – na jakie tytuły trzeba zwrócić uwagę?

Berlinale

Od wczoraj Berlin jest stolicą światowego kina. Z dniem wczorajszym rozpoczął się tam Festiwal Filmowy, a to jedna z najważniejszych tego typu imprez na całym świecie. Wyróżnia ją to, że prezentuje przekrój przez twórczość autorów z całego świata, co daje nam okazję przekonać się co ciekawego dzieje się w kinie w ujęciu naprawdę globalnym. Na jakie filmy warto zwrócić uwagę w tym roku?

W konkursie głównym, o statuetkę złotego niedźwiedzia powalczy ze sobą kilkanaście filmów, a w śród nich także polska produkcja – Ciało w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej. To autorka znana głównie ze skandalicznego, jak na nasze rodzime warunki, filmu W imię… Żeby wygrać konkurs nasza rodaczka będzie musiała powalczyć z obrazami takich tytanów kina jak Werner Herzog czy Peter Greenaway. Jak się domyślacie, może być niezwykle trudno, ale w Berlinie nie rozdają nagród za same nazwisko, więc kto wie?

Z listy wyświetlanych w głównym konkursie produkcji wybrałem kilka takich, które wydają mi się najciekawsze. Oczywiście, trudno jest typować tutaj zwycięzcę, więc sobie to daruję. Nie mniej jednak, filmom tym warto się przyjrzeć, bo część z nich może trafić i do naszych kin.

Eisenstein in Guanajuato – zaczynam z grubej rury, bo to film Petera Greenawaya.  To twórca szczególny, bo tworzy naprawdę świetne filmy, ale z drugiej strony są one po prostu cholernie nudne! Do Berlina przyjechał z obrazem, w którym opowiada historię rosyjskiego reżysera, Sergieja Eisenstaina, twórcę socrealistycznego hitu i światowego klasyka w jednym – Pancernika Potiomkina. Greeneway skupił się na jego pobycie w Meksyku, gdzie rosyjski autor trafił po nieudanej próbie zrobienia kariery w Stanach Zjednoczonych. W tytułowym mieście Guanajuato kręci film Que Viva Mexico! i jednocześnie korzysta z uroków życia tego gorącego kraju. Mam nadzieję, że pobyt w Meksyku rozruszał trochę Greenaway’a i jego film będzie nieco bardziej żwawy niż jego wcześniejsze produkcje. Nie mniej jednak, tytuł ten warto sobie zapamiętać!

Eisenstein in Guanajuato

Queen of the Desert – kolejny film wielkiego reżysera i kolejny raz mamy do czynienia z opowieścią opartą o życiu znanej osoby. Werner Herzog opowie nam tutaj historię Gertrude Bell, znanej brytyjskiej podróżniczki. Muszę przyznać, że nie znałem tej postaci wcześniej, ale wygląda na to, że była to niezwykle interesująca postać. Zainteresowanych odsyłam najpierw do artykułu na Wikipedii, a później na obejrzenie filmu. Szczególnie, że główną w nim role otrzymała Nicole Kidman, a obok niej pojawi się też James Franco i niejaki Robert Pattison. Tego ostatniego akurat nie znam, ale wydaje mi się, że dwa pierwsze nazwiska powinny zachęcić wszystkich do przyjrzeniu się tej produkcji. Trailera ani plakatu niestety, nie znalazłem…

Knight of Cups - to film kolejnej, grubej ryby z Hollywood. Chodzi o Terrenca Malicka, którego na pewno pamiętacie z Drzewa życia i Cienkiej czerwonej linii. Obsada tego dramatu prezentuje się nawet lepiej niż film Herzoga, bo w jednym obrazie spotkamy tutaj Christiana Bale’a, Natalie Portman, Cate Blanchett i w jednej z mniejszych ról Antonio Banderasa. Knight of Cups to opowieść o hollywoodzkim scenarzyście, który staje się ofiarą swojego sukcesu i szybko traci z oczu to co najważniejsze. Pachnie mi to moralizatorstwem, ale Malick już chyba taki jest. Myślę, że można spodziewać się czegoś w stylu Drzewa życia, więc jeśli komuś ten film się podobał, to niech zanotuje tytuł filmu.

Żeby wybronić moją początkową tezę o wyjątkowości i międzynarodowości festiwalu w Berlinie opisze teraz film twórcy nieco egzotycznego, ale i niezwykle odważnego. Jest nim Jafar Panahi, irański autor, który tworzy filmy w swoim ojczystym kraju, mimo tego, że ciąży na nim oficjalny zakaz … ich kręcenia! Reżyser ten był wielokrotnie aresztowany w swoim kraju, ale także w Stanach Zjednoczonych, gdzie zabroniono mu wjazdu do tej oazy wolności. Jafar Panah przyjechał do Berlina z filmem Taxi, w którym gra też główną rolę. Obraz kręcony jest z samochodu, którego kierowcą jest też reżyser. W swojej podróży przez ulice Teheranu spotyka on cały przekrój stolicy swojego kraju, a w filmie udział biorą aktorzy – amatorzy. Myślę, że osoba reżysera sama powinna stanowić rekomendację dla tego filmu, ja przynajmniej będę się starał ten film obejrzeć.

Ostatnim filmem, który zwrócił moją uwagę jest Aferim! Reżyserem jest urodzony w Bukareszcie Radu Jude. Niestety muszę przyznać, że jego nazwisko nic mi nie mówi, nie poznaję też żadnego z jego filmów. Czuję jednak, że wkrótce to nadrobię, jeśli okaże się, że jego produkcja pokazywana w Berlinie okaże się co najmniej tak interesująca jak trailer tego filmu. Jego akcja dzieje się na Wołoszczyźnie w XIX wieku i opowiada historię policjanta Costandina, który na polecenie lokalnego bojara wyrusza w podróż by schwytać Cygana, który uwiódł żonę szacownego magnata. Zapowiada się uczta dla każdego, komu nie obce jest kino bałkańskie i temu podobne klimaty. Oto wspomniana wcześniej zapowiedź Aferim!:

Nie warto nam też zapomnieć, o premierze epickiego dzieła reżyserki Samie Taylor-Johnson – 50 Shades of Grey. Niestety, film znalazł się poza konkursem, więc nie wiemy jak wyglądałby na tle dzieł Herzoga, Greenaway’a czy Jafara Panahi. Trochę szkoda, co? A tak zupełnie na poważnie, to zarówno w konkursie jak i poza nim znajdziecie mnóstwo świetnych pozycji, więc warto trzymać rękę na pulsie!

 

 

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: