Monument Valley – małe dzieło sztuki w świecie gier

Monument Valley

Gra łamigłówka, puzzle, przesuwanie elementów, aby przeprowadzić postać z punktu A do punktu B. Brzmi znajomo? Takich gier powstała niezliczona ilość. Jednak raz na jakiś czas w całej powodzi mniej lub bardziej udanych tytułów pojawiają się perełki. Rzecz w tym, żeby potrafić je wyłowić. Takim „skarbem” wśród gier jest Monument Valley.

Grę Monument Valley studia Ustwo odkryłem całkiem niedawno. Przyznam się, że nie wiedziałem o niej za wiele, poza kilkoma polecającymi głosami, na które natrafiłem w sieci ­­­­– niekonwencjonalna gra, wyjątkowy tytuł, nawiązania do malarstwa. To wystarczyło, żeby zaopatrzyć się w tę grę.

Do tej pory nazwa Monument Valley kojarzyła mi się tylko ze zmitologizowaną krainą w Stanach Zjednoczonych. Jest to pustynno-skalista dolina w rezerwacie Indian Navajo znajdująca się na granicy stanów Utah i Arizona. Miejsce to jest symbolem amerykańskiego filmu i kultury. Do tego miana wyniósł je John Ford – legendarny amerykański reżyser, ojciec westernu, który wielokrotnie w swoich filmach za tło wydarzeń wybierał właśnie scenerię Monument Valley. Od teraz nazwa ta będzie miała w mojej świadomości nowego konkurenta.

 

Ekran wyboru planszy

Ekran wyboru planszy

Monument Valley dostępny jest tylko na urządzenia mobilne z systemem iOS lub Android. Pracę nad grą rozpoczęto w roku 2013, a jej postać finalna została przedstawiona posiadaczom iPhone’ów i iPadów 3 kwietnia 2014 roku. Wersja na Androida pojawiła się miesiąc później. Przejdźmy jednak do samej gry.

Ale o co tu chodzi?

W grze wcielamy się w postać księżniczki Idy, której musimy pomóc przemierzyć kolejne plansze-łamigłówki tytułowej krainy Monument Valley. Ciężko powiedzieć coś więcej o samej fabule, bo ta jest dość niejasna. W trakcie naszej wędrówki po kolejnych planszach od czasu do czasu natkniemy się na inną, tajemniczą postać, która przekaże nam nowe informacje na temat Monument Valley. Jednak są one na tyle krótkie i enigmatyczne, że ciężko jest złożyć wszystko w sensowną całość.

Świat, który rządzi się własnymi zasadami

Naszym zadaniem w Monument Valley jest przejście Idą z miejsca startu do pola, w którym nasza bohaterka złoży tajemniczy przedmiot. Poprzez dotykanie ekranu smartfona wskazujemy Idzie miejsce, do którego ma się udać. Jeśli dalsza podróż będzie niemożliwa, bohaterka zatrzyma się, a my będziemy musieli wykombinować, co zrobić, aby umożliwić jej dalszą wędrówkę.

 

Poznajcie Idę, główną bohaterkę Monument Valley

Poznajcie Idę, główną bohaterkę Monument Valley

Każda plansza jest odrębną łamigłówką, która może składać się z kilku ekranów prezentujących budowle (lub ich wnętrza), po których się poruszamy. I tutaj docieramy do elementu, który tak wyróżnia tę grę i wprawia graczy w zachwyt – konstrukcja świata gry. W Monument Valley należy odrzucić nasze postrzeganie świata, „ziemskie” prawa fizyki czy wyczucie perspektywy – ściana platformy, po której akurat porusza się Ida, za chwilę może okazać się podłożem w dalszej wędrówce. Każda plansza ma jakiś element, który możemy przestawiać lub przesuwać (oznaczone są one pod postacią wielkich kół do obracania lub wypustek na ścianach budowli), dzięki czemu zmieniamy jej aktualny wygląd i tym samym otwieramy nowe przejście dla naszej bohaterki.

Przykładowo (choć dość ciężko to opisać słowami, lepiej wypróbować to samemu), przeprowadzamy naszą bohaterkę do krawędzi platformy. Wyjście z planszy znajduje się na półce „nad” nami (kierując się tradycyjną perspektywą). Platformę, na której się znajdujemy, możemy obracać. Wykonując dwa obroty, nagle spostrzeżemy, że możemy ją połączyć z półką, która pierwotnie znajdowała się nad naszą bohaterką, a w nowej konfiguracji należy już do tej samej płaszczyzny… Jeśli opis ten nic wam nie mówi, przyjrzyjcie się dziełom holenderskiego artysty Mauritsa Cornelisa Eschera (a w szczególności szkic Waterfall), którego twórczość była główną inspiracją przy tworzeniu plansz w Monument Valley. W niektórych przypadkach, w poszukiwaniu odpowiedniej ścieżki do wyjścia, przyjdzie nam obracać nawet całymi planszami, co przywodzi na myśl mechanikę innej gry indie, FEZ.

 

Żółty Totem to druga grywlna postać w grze. Jak widać coś co było podłożem, za chwilę może stać się ścianą.

Żółty Totem to druga grywalna postać w grze. Jak widać, coś co było podłożem, za chwilę może stać się ścianą.

W naszej wędrówce po Monument Valley towarzyszyć nam będą również kruki. Początkowo będą tylko biernymi obserwatorami naszych poczynań, jednak wraz z odkrywaniem kolejnych plansz staną się ich aktywnym elementem, blokując drogę Idzie i zmuszając nas do znalezienia innego rozwiązania danej łamigłówki. Z czasem zyskamy także sojusznika w postaci… prostopadłościanu, z pomocą którego będziemy tworzyć nowe ścieżki dla Idy.

Możecie być pewni, że świat gry zaskoczy was nie raz. Przyznam, że kilkukrotnie zdarzyło mi się skomentować w zachwycie na głos to, w jaki sposób zostały skonstruowane plansze i jak twórcom udało się zaburzyć moje tradycyjne postrzeganie perspektywy i przestrzeni.

Uczta dla oczu i uszu

Od strony audiowizualnej Monument Valley jest małym dziełem sztuki. Warstwa graficzna gry zachwyca na każdym kroku i nie tylko chodzi o wspomniane już wzorowanie się twórczością malarską, ale także samo wykonanie. Kolejne lokacje, które odwiedzamy, są po prostu piękne. Wszędzie przeważają pastelowe kolory, które zostały wykorzystane z takim wyczuciem, że spędzanie czasu w Monument Valley jest czystą przyjemnością. Świat, w który się przeniesiemy wraz z rozpoczęciem zabawy, po prostu żyje. Animacje niewielkich bohaterów (Idy, kruków) i otoczenia (woda) są urocze. Przemiany konstrukcji plansz spowodowane naszą ingerencją odbywają się płynnie, pozwalając nam cieszyć oczy zmianami, które właśnie wprowadzamy w świecie gry. Co ciekawe każda z plansz ma „wbudowany” aparat, który pozwala nam w każdej chwili wykonać zrzut ekranowy planszy i zapisać go w pamięci naszego telefonu. Zastanawiacie się, po co to komu? Jak tylko zaczniecie grać w Monument Valley, nie zdążycie nawet spostrzec, gdy przyłapiecie się na uwiecznianiu wizualnej strony gry!

 

Monument Valey to także zwiedzanie tajemniczych wnętrz budynków.

Monument Valey to także zwiedzanie tajemniczych wnętrz budynków.

Podobnych słów zachwytu należy użyć w przypadku oprawy dźwiękowej gry. Z jednej strony mamy ascetyczne odgłosy dochodzące ze świata gry (kroki Idy, dźwięki wydawane przez kruki i odgłosy wydobywające się, gdy przesuwamy jakiś element planszy), z drugiej świetnie uzupełniającą wydarzenia na ekranie ambientową muzykę autorstwa Stafforda Bawlera. Ścieżki dźwiękowej gry możecie posłuchać chociażby na Spotify.

Najlepsza gra mobilna 2014 roku

Tak, zaryzykuję stwierdzenie, że Monument Valley jest najlepszą mobilną grą 2014 roku. Pójdę nawet o krok dalej i umieszczę ją w czołówce najlepszych gier zeszłego roku wydanych na jakąkolwiek platformę. Oczywiście można doszukać się w niej pewnych niedociągnięć w postaci niejasnej i skrawkowej fabuły, dość łatwych zagadek i krótkiego czasu zabawy (przejście gry za pierwszym razem zajmuje niecałe dwie godziny), jednak swoim pomysłem, wykonaniem i przyjemnością, jaką daje z grania, rekompensuje wszelkie minusy. Pierwsza myśl przychodząca do głowy po zakończeniu rozgrywki w Monument Valley to „chcę więcej!”. I twórcy z Ustwo dają nam taką możliwość, udostępniając płatny dodatek Forgotten Shores, który dodaje 8 bardziej złożonych i wymagających plansz. Jednak w moim przypadku nie zaspokoiło to chęci spędzania większej ilości czasu z grą. Czy powstaną kolejne plansze lub kontynuacja Monument Valley? Ciężko powiedzieć.

 

Przykład współpracy Idy i jej totemowego przyjaciela w celu rozwiązania zagadki

Przykład współpracy Idy i jej totemowego przyjaciela w celu rozwiązania zagadki

Ostatnio deweloperzy z Ustwo udostępnili na swoim blogu dane na temat powstawania, promocji i radzenia sobie Monument Valley w obiegu przemysłu rozrywkowego. Spowodował on wybuch wielu dyskusji na temat opłacalności wydawania gier na urządzenia mobilne (pod tym względem twórcy MV zarobili trzy razy więcej niż wydali na jej powstanie) oraz skali piracenia tytułów na platformy z systemem Android. Cóż, ocenę tych danych zostawiam do indywidualnego rozważenia.

Obecnie grę można dostać za około 3,5 euro, a dodatkowe plansze kosztują około 2 euro. Czy to wysoka cena? Jak na aplikacje mobilne może i tak, ale w tym przypadku warto ją zakupić. Nietuzinkowy tytuł, znakomite i zaskakujące wykonanie, sama przyjemność płynąca z rozgrywki – pozycja obowiązkowa w bibliotece każdego gracza. Polecam!

Ocena: 9+

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: