Najdziwniejsze akcesoria do grania (i nie tylko) – część 1

Speedboard

Klawiatura, myszka, pady, joysticki, kontrolery bezprzewodowe i odczytujące nasz ruch – w taki sposób dziś najczęściej gramy w gry zależnie od posiadanego urządzenia. Jednak w historii tego typu urządzeń znajdziemy wiele zadziwiających przykładów ludzkiej kreatywności. Oto najdziwniejsze akcesoria do grania (i nie tylko)!

Zdecydowanym liderem w wymyślaniu dziwnych urządzeń, które miały zwiększyć przyjemność z grania, są firmy japońskie. To stamtąd pochodzą praktycznie niemal wszystkie wymienione w niniejszym artykule gadgety. W tej części zestawienia skupimy się na dziwniejszych dodatkach do Nintendo Entertaiment System, czyli popularnego NES-a.

Kolejne części artykułu:

LaserScope

Urządzenie wypuszczone przez Konami w 1990 roku. Był to specjalny zestaw zakładany na głowę zaopatrzony w mikrofon, słuchawki i wizjerem w postaci celownika znajdującym się przed prawym okiem.

Początkowo LaserScope był przeznaczony dla gry Laser Invasion, ale ostatecznie współpracował ze wszystkimi grami, które obsługiwały popularny nintendowski pistolet.

A jak to miało działać? Gracz strzelał, mówiąc do mikrofonu „fire”. I w zasadzie to wszystko. Niestety urządzenie nie działało lub robiło to kompletnie źle, reagując na jakikolwiek dźwięki, także te dochodzące z naszego otoczenia.

Konami-LaserScope

PowerGlove

Super rękawica, która pozwalała momentami poczuć się jak Predator? No dobra, nie przesadzajmy. Ten gadget wypuszczony na rynek w 1989 roku pozwalał grać na NES-ie. Słowo „pozwalał” należy brać w cudzysłów, gdyż urządzenie praktycznie uniemożliwiało jakąkolwiek przyjemną interakcję z grą. W teorii ruch rękawicą miał pozwalać kontrolować przebieg wydarzeń na ekranie. Do tego dorzucono trochę przycisków. Niestety, produkt okazał się kompletną klapą i brakowało przygotowanych pod niego gier (ledwie dwa tytuły). Dzisiaj PowerGlove pamiętany jest głównie z filmu The Wizard.

PowerGlove

U-Force

Kolejny gadget, tym razem wyprodukowany przez Broderbound, również miał wspierać NES-a. U-Force był urządzeniem, które z wyglądu przypominało trochę późniejsze laptopy, a jego zadaniem było odczytywanie ruchu dłoni gracza i przenoszenie ich na sterowanie w grze. Nie muszę chyba dodawać, że urządzenie praktycznie nie działało? Reklamy sugerowały graczom, że staną się władcami gier, w rzeczywistości U-Force rodził tylko frustracje. Zamontowane w podstawę urządzenia sensory kompletnie nie radziły sobie z odczytywaniem ruchu rąk, co powodowało, że gra w cokolwiek wydawała się być zbiegiem przypadków. Co gorsze, do-U Force dodawano z czasem także specjalne joysticki, które niby zwiększały wrażenia z zabawy z grami lotniczymi. Ale lepiej przemilczmy ten fakt. Swoją drogą, gdzie tu konsekwencja, skoro według reklam U-Force miał umożliwiać zabawę bez potrzeby dotykania czegokolwiek?

U-force

Super Chair

Super krzesło pozwalające grać w gry? Było blisko, żeby taki gadget do NES-a także wszedł na rynek. Niestety, ostatecznie skończyło się tylko na wyprodukowaniu niewielkiej partii urządzeń prototypowych. W zamyśle gracz miał siadać na specjalnym krześle i balansować ciałem w celu sterowania obiektem. Po bokach krzesła były dwie manetki z przyciskami „fire”, których mogliśmy używać i które ułatwiały wykonywanie odpowiednich ruchów. Trzeba przyznać, że pomysł był naprawdę ciekawy i zaskakujący. Na poniższym filmie możecie obejrzeć w działaniu jedno z nielicznych zachowanych modeli Super Chair.

Speedboard

Na koniec zostawiłem jedno z moim zdaniem najbardziej bezużytecznych urządzeń. Speedboard pozwalał zadokować w sobie pad NES-a, nie zmuszając naszych dłoni do jego trzymania. Był to po prostu obrzydliwy kawałek szarego plastiku, który zdaniem twórców umożliwiał wygodniejsze i szybsze naciskanie przycisków pada. Ten wydany w 1991 roku gadget obecnie uznawany jest za jedno z najgłupszych peryferiów, jakie kiedykolwiek powstały. I trudno się z tym nie zgodzić.

Speedboard

Za nami pierwsza część zestawienia najdziwniejszych urządzeń peryferyjnych dołączanych do konsol i komputerów. Oprócz tych wymienionych na liście, można by jeszcze wspomnieć kilka innych „wspaniałych” wynalazków od Nintendo – matę czy kawałek plastikowej kładki służące do sterowania bohaterem czy robot, który pomagał (acha) nam w rozgrywce. Jednak wszystkie łączyła jedna rzecz – były mniej lub bardziej bezużyteczne. Już niedługo zaprezentujemy dalszy ciąg listy!

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: