Najlepsze seriale komediowe na jesienną deprechę

Flight of the Conchords - najlepsze seriale komediowe

Żyjąc w Polsce możemy być pewni kilku rzeczy – zawiedzionych nadziei związanych z występami naszej piłkarskiej reprezentacji, bandyckiego urzędu skarbowego, widoku petów i butelek po wiosennych roztopach i długiej, szarej, depresyjnej jesieni. Niestety, na większość z tych rzeczy niewiele można poradzić, można jednak jakoś z tym walczyć. Podejrzewam, że najlepszą obroną przed zimnymi, listopadowymi nocami jest obejrzenie czegoś naprawdę zabawnego. Dlatego postanowiłem zrobić listę najlepszych seriali komediowych, z której mam nadzieję, każdy będzie mógł wybrać coś dla siebie. Od razu uprzedzam – nie znajdziecie tutaj chłamu w stylu Jak poznałem waszą matkę czy przecenianych Przyjaciół.

Zobacz też: Rudy, otyły i łysy potomek węgierskich imigrantów. Louis C.K. – najzabawniejszy facet świata

Trailer Park Boys, czyli Chłopaki z baraków - to serial, który ma dużo fanów i uznawany jest przez wiele osób za kultowy. Nic w tym dziwnego! To historia trójki przyjaciół, którzy mieszkają w tytułowych barakach, czyli osiedlu dla przyczep kempingowych gdzieś w jakimś zapyziałym zakątku Kanady. Każdy z nich to kompletny nieudacznik i oszust z przeszłością spędzoną w więzieniu za różne próby wzbogacenia się. Mimo niewątpliwej ułomności umysłowej wciąż starają wydostać się z przeklętego osiedla, a ponieważ żaden z nich nie ma ani wykształcenia ani doświadczenia w pracy, ciągle napotykaj na problemy z prawem. To zupełnie jakby stworzyć serial o polskich dresiarzach, z tą różnicą, że Chłopaki z baraków są naprawdę zabawni.

Trzecia planeta od słońca - serial, który kilkanaście lat temu pokazywany był w jednej z polskich stacji telewizyjnych. Niedawno go sobie odświeżałem i muszę przyznać, że prawie nic nie stracił ze swojego polotu, mimo upływu lat. Opowiada historię załogi statku kosmicznego obcych, która przybywa na Ziemię w celu poznaniu naszych obyczajów i kultury. Przyjmują ludzką postać i wcielają się w rolę żyjącej razem rodziny. Problem polega na tym, że nie mają o naszej cywilizacji prawie żadnego pojęcia, dlatego wciąż prowokują żenujące sytuacje i stawiają się w roli kompletnych ignorantów i idiotów. Poza świetnym humorem, serial warto polecić ze względu na obsadę – można w nim zobaczyć młodego Josepha Gordon-Levitta oraz genialnego Johna Lithgowa.

Flight of the Conchords – jedna z moich najbardziej ulubionych pozycji. Opowieść o dwóch nowozelandzkich muzykach, którzy przybywają do Nowego Jorku by zrobić karierę muzyczną. Wspólnie dzielą mieszkanie, a menedżerem ich zespołu jest zwykły, szeregowy urzędnik z konsulatu Nowej Zelandii. We trójkę starają się dorobić w szołbiznesie i podrywać dziewczyny. Zamiast tego grają w bibliotekach i mieszają się w krępujące sytuacje z kobietami. Mają tylko jedną fankę (GENIALNA Kristen Schaal), niestety nie jest zbyt atrakcyjna, a w dodatku prześladuje dwójkę bohaterów. Fajnym bonusem do serialu jest ścieżka dźwiękowa i wszystkie piosenki, które para muzyków wykonuje. Nawet jeśli nie przepadacie za musicalami, to ich teksty na pewno się wam spodobają! O ile tylko lubicie absurdalny humor w nieco brytyjskim stylu.

Arrested Development (Bogaci bankruci) – historia bogatej rodziny, która przeżywa kryzys, bo ich ojciec trafia do więzienia za oszustwa finansowe. Ten serial uwielbiam głównie za to w jaki sposób twórcy wykreowali głównych bohaterów. Każdy z nich jest inny i zabawny na swój własny sposób, a oglądanie ich wzajemnych relacji to czysta przyjemność. Bez wątpienia, największą gwiazdą produkcji jest Tobias Funke (grany przez Davida Crossa) – psycholog, który rzucił pracę bo chciał zostać aktorem. Zamiast kariery w Hollywood musi radzić sobie z homoseksualnymi skłonnościami o których sobie nie zdaje sprawy i panicznym lękiem przed pokazywaniem się nago. Nawet przed swoją atrakcyjną żoną… Świetny serial ze genialną obsadą – można tam zobaczyć m.in. Jasona Batemana oraz Michaela Cerę.

The Office (Biuro, wersja amerykańska) – świetny serial parodiujący pracę w amerykańskiej korporacji, przedstawiając całą galerię postaci, których odpowiedniki możecie pewnie spotkać także u siebie w pracy. Mamy więc zakochanego w siebie szefa idiotę, romansującą ze sobą parę, nadgorliwego korpo-szczura , wiecznie pijaną i podstarzałą latawicę oraz znudzonego atmosferą w pracy sprzedawcę. Uwierzcie mi, to mieszanka naprawdę wybuchowa, głównie za sprawą odgrywającego główną rolę Stevena Carella. Jeśli nie boicie się niepoprawnych politycznie żartów i macie dość swojej pracy w dużej firmie – koniecznie sprawdźcie The Office!

Na koniec zostawiłem prawdziwego rodzynka, serial który jest jedną z najlepszych komediowych produkcji w dowolnej kategorii. Peep Show opowiada o dwójce współlokatorów mieszkających w Londynie. Jeden z nich jest sztywnym, zakompleskionym, neurotycznych pracownikiem korporacji, a jego kolega bezmyślnym i leniwym fanem techno, który uważa się za muzycznego geniusza. Obaj mają zupełne inne podejście do życia, co prowadzi oczywiście do niezliczonych konfliktów, regularnego podkładania sobie świń i mszczenia się w odwecie. Peep Show ma błyskotliwe dialogi, świetne historię oraz całą masę naprawdę świetnych, chociaż mniej w Polsce znanych aktorów. To jeden z nielicznych seriali które znam, na których na każdym odcinku śmieje się na głos. Trudno opisać słowami to co dzieje się w tej serii, więc naprawdę polecam wam dania tej produkcji szansy. Peep Show jest po prostu genialne!

Oczywiście ta lista to tylko wstępniak, bo dobrych produkcji komediowych nie brakuje. Warto wspomnieć chociażby o serialach animowanych takich jak South Park, Family Guy, Futurama czy starszych rzeczach – Fawlty Towers (Hotel Zacisze) lub Czarna Żmija.

Co wy byście dodali do listy?

Zdjęcie

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: