Naukowcom udało się wszczepić DNA mamuta do komórek słonia. Powstanie Park Plejstoceński?

Mały mamut

Na pewno brzmi to jak scenariusz taniego filmu science-fiction, ale tym razem to prawda. Amerykańscy uczeni (któż by inny?) wyodrębnili DNA ze szczątek mamuta i wszczepili je do komórek pochodzących od słonia. Póki co eksperyment przebiega pomyślnie, ale do odtworzenia mamuta jeszcze długa droga i wiele przeszkód. Także tych etycznych.

Zobacz też: Brytyjscy naukowcy stworzyli toi-toja, który będzie produkował prąd

A teraz kilka szczegółów. Naukowcom nie udało się wyodrębnić całego DNA, stworzyli więc jego syntetyczną kopię zawierająca dane odpowiedzialne za najważniejsze właściwości włochatego przodka słonia. Zawiera ono więc cechy genetyczne odpowiedzialne za odporność na niskie temperatury, owłosienie, rozmiar uszu, tkankę tłuszczową oraz specyfikę hemoglobiny, która była według naukowców kluczowa dla przetrwania tych zwierząt w niesprzyjających warunkach pogodowych. Szczątki mamuta pochodzą z Wyspy Wrangla, która znajduje się na północno-wschodnich krańcach Rosji na Oceanie Arktycznym. Badania te nie zostały jeszcze oficjalnie opublikowane w żadnym z naukowych czasopism, ale według autorów eksperymentu to tylko kwestia czasu. Cały proces trzeba należycie opisać i udokumentować.

Oznacza to że gdzieś tam, za oceanem, w jednym z laboratoriów, na jednej z szalek Petriego znajdują się pochodzące od słonia komórki. Zawierają one kod DNA, który mógłby nadać powstałemu z nich zwierzęciu cechy mamuta. Teoretycznie więc, można by je wszczepić do komórki jajowej słonicy i … czekać na poród małego, włochatego mamuta. Jednak naukowcom póki co, wcale się do tego nie spieszy. Pracujący w Berlinie profesor Alex Greenwood, specjalista zajmujący się badaniem DNA pochodzącym ze szczątek zwierząt, jest sceptyczny co do takiego pomysłu:

Stoimy w obliczu potencjalnego wyginięcia słoni afrykańskich i azjatyckich. Dlaczego mamy przywracać do życia kolejnego przedstawiciela słoniowatych, skoro nie jesteśmy w stanie ochronić przed wymarciem tych, które żyją na Ziemi obecnie? Jakie stoi za tym przesłanie? Że możemy być zupełnie nieodpowiedzialni, robić to na co mamy ochotę, a w razie wpadki po prostu będzie klonować wymarłe zwierzęta? Lepiej będzie jeśli mądrze spożytkujemy pieniądze i skupimy się na ochronie zwierząt niż na klonowaniu tych, które wymarły tysiące lat temu.

Trudno odmówić takiemu podejściu logiki. Z drugiej jednak strony ciekawość by móc zobaczyć takie zwierze jest na pewno przeogromna. Nie mówić już o tym, że przed oczami widzę już czołówkę Jurassic Parku…

 

Źródło

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: