Pebble miażdży na Kickstarterze! Milion dolarów w pół godziny

pebble time

Twórcy Pebble mają z czego się cieszyć. Gdy w 2012 roku po raz pierwszy rozpoczęli kampanię na Kickstarterze dla swojego smartwatcha, nikt chyba spodziewał się ogromnego sukcesu. Ale to właśnie dzięki temu serwisowi crowdfundingowemu Pebble mogło wystartować i odnieść sukces, który możemy mierzyć w milionie sprzedanych zegarków w 2014 roku. Teraz Pebble znów wraca na Kickstartera z nowym projektem i na dzień dobry rozbija bank!

Pebble Time to nowy smartwatch od tej firmy, którego podstawową cechą wyróżniającą jest zastosowanie kolorowego e-inku. Dzięki temu zegarek ten nabierze nieco barw i rumieńców. Twórcy kolejny raz postanowili spróbować swoich sił na Kickstarterze i chyba nie spodziewali się tak ogromnego sukcesu. Ich celem było zebranie 500 tysięcy dolarów w 30 dni. W przeciągu niecałej pół godziny osiągnęli pułap miliona dolarów! A to właściwie dopiero początek.

pebble

W tym momencie, właściwie niecałą dobę od startu, Pebble Time zebrał już ponad 8 milionów dolarów, wsparty przez ponad 38 tysięcy ludzi. Każda z tych osób dostanie swój nowy smartwatch w cenie 159 dolarów, gdy normalna cena zegarka ma wynieść 199 dolarów. Wygląda na to, że Pebble pobiło swoją kampanią rekord Kickstartera, a do jej końca jest wciąż 30 dni!

To ogromny sukces tej firmy oraz dowód na to, że crowdfunding ma się dobrze. Warto jednak pamiętać, że Pebble nie jest nową firmą, dopiero startującą ze swoją kampanią. Ten ogromny sukces zawdzięczać może już wcześniejszej zbiórce i znanej nazwie. Ludzie już wiedzą, że Pebble to dobry produkt i mając możliwość kupienia przyszłego modelu o 40 dolarów taniej, korzystają z niej.

kickstarter

Warto również się zastanowić, dlaczego właściwie Pebble postanowiło zacząć nową kampanię na Kickstarterze. Widzę dwa powody. Pierwszy, najbardziej prawdopodobny, to zabieg marketingowy. Trudno uwierzyć, że firma potrzebowała tych 500 tysięcy dolarów na rozruch produkcji nowego modelu zegarka. Zapewne przeczuwano, że kampania będzie udana, a o jej sukcesie dowiedzą się media i zrobią Pebble darmową reklamę. Można do tego jeszcze dodać ewentualną chęć właściwie darmowego badania rynku. Pebble sprawdza, czy klienci są zaintersowani. Drugi powód jest mniej prawdopodobny i raczej pesymistyczny. Pebble odniosło spory sukces, ale nie generuje takich zysków, by można było swobodnie inwestować w nowe projekty. W to jednak trudno uwierzyć.

Jakie by nie były powody, dla których Pebble postanowiło wrócić na Kickstartera, to na pewno osiągnęło swoje cele. Dziesiątki tysięcy wspierających, miliony dolarów zebrane, a do końca kampanii jeszcze miesiąc. Well played, Pebble.

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: