Pierwsze zdjęcia z nowego, marsjańskiego filmu Ridley’a Scotta. Będzie hit?

the martianCzerwona Planeta coraz bardziej nęci. Nie tylko naukowców, którym już udało się wysłać na jej powierzchnię łazik Curiosity. Nęci filmowców, którzy co ruszy czynią Marsa miejscem akcji dla swoich dzieł. Przypomnijmy sobie chociażby Pamięć Absolutną z Arnoldem Schwarzeneggerem czy średnio udany film Misja na Marsa. Teraz za Czerwoną Planetę postanowił wziąć się Ridley Scott.

Zobacz też: Zobaczcie nowy trailer do Terminator Genisys

Ridley Scott to jeden z moich ulubionych reżyserów. Zarówno jego wcześniejsze filmy, jak chociażby genialny Blade Runner czy Obcy, jak i te nowsze, jak Królestwo Niebieskie i Prometeusz mają nader wysokie miejsce w moim osobistym zestawieniu. Teraz reżyser postanowił zrobić kolejny film o zmaganiach ludzi w kosmosie, pod tytułem The Martian (Marsjanin).

Akcja filmu opowiadać ma o wyprawie na Marsa. Podczas piaskowej burzy od zespołu astronautów oddziela się Mark Watney, który zostaje uznany za zmarłego i zostawiony sam na niezbyt przyjaznej planecie. Przed Markiem stoi teraz niezwykle trudne zadanie: skontaktować się z Ziemią i przetrwać na Marsie do czasu, aż przybędzie ekspedycja ratunkowa. O ile takowa w ogóle nadejdzie.

 

The Martian zapowiada się więc na film z gatunku survival, w którym główny bohater będzie musiał wykazać się determinacją, pomysłowością i odwagą, by przeżyć. Jak to wyjdzie Scottowi? Przekonamy się już w listopadzie tego roku, gdy film wejdzie do kin. Mam jednak nadzieję, że okaże się on nieco lepszy od Grawitacji, która jest w podobnym klimacie. Choć wizualnie film ten zapierał dech w piersi, to jednak sam wątek zmagania się astronautki z kolejnymi usterkami i wybuchami nie był aż tak wciągający, a niektóre sceny aż prosiły się o wycięcie. W roli głównej Ridley Scott postanowił obsadzić Matta Damona. Doceniam jego dorobek filmowy i niektóre role warte są pochwały, ale osobiście wydaje mi się, że aktor ten gra we wszystkich filmach jedną postać – Matta Damona właśnie.

Cóż, już za kilka miesięcy przekonam się, czy warto było iść do kina na „Matt Damon sam na Marsie”. A tymczasem zachęcam was do przejrzenia niewielkiej wciąż galerii pierwszych zdjęć z tego filmu.

Źródło

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: