Prynt: hipsterska obudowa na smartfona, która wydrukuje wam zdjęcia

Prynt

Zawsze ceniłem sobie Kickstartera jako miejsce, które w doskonały sposób udowadnia, że ludzka kreatywność chyba nie zna granic. Dziś natknąłem się na kolejny ciekawy projekt, który możecie wesprzeć swoimi pieniędzmi. Chodzi o Pryntcase na smartfony, który pozwoli na wydrukowanie zdjęć zaraz po ich wykonaniu. To jednak nie wszystko. Twórcy projektu stworzyli też aplikację, dzięki której przy wykorzystaniu rzeczywistości rozszerzonej możliwe będzie obejrzenie … filmu na fizycznym zdjęciu!

Prynt - drukowanie zdjęć ze smartfona

Muszę przyznać, że to naprawdę ciekawy projekt – coś w stylu połączenia smartfona i polaroida. Sam case nie wygląda zbyt specjalnie i nie ma żadnego sensu by nosić go podłączonego do telefonu przez cały czas. Twórcy Prynt zapowiadają, że ich wynalazek jest teraz kompatybilny z iPhone 5/5s/5c, iPhone 6, iPhone 6 Plus, Samsung Galaxy S4 i Samsung Galaxy S5. Liczba smartfonów z którymi case będzie współpracował ma się jednak powiększyć. Obudowa ma swoją własną baterię, dzięki czemu nie wpłynie negatywnie na długość pracy smartfona. Co ciekawe, nie korzysta też ani z Wi-Fi ani z Bluetooth. Prynt nie wykorzystuje żadnych nośników tuszu. Sekretem jest specjalny papier, który ma w sobie farbę, a pod wpływem odpowiedniej temperatury „drukuje” obraz. Sprytne!

Prynt na Kickstarter

Ok, ale jak to działa? Wyjątkowo prosto – wystarczy podłączyć urządzenie do telefonu, zrobić zdjęcie i je wydrukować co trwa około 30 sekund. Można też wybrać fotografię, którą mamy w pamięci telefonu. Jak wspomniałem na wstępie, możliwe jest też stworzenie krótkiego filmu (do 5-6 sekund), tuż przed wykonaniem zdjęcia, które chcemy wydrukować. Po naniesieniu obrazu na papier wystarczy skierować aparat telefonu na fizyczną fotografię, a aplikacja Prynt odtworzy na nim nagrany wcześniej film. Brzmi imponująco, szczególnie, że twórcy obudowy obiecują, że funkcja rozszerzonej rzeczywistości będzie działać także ze zdjęciami zrobionymi poza aplikacją! Niestety, nie opisali jak będzie to działało, ale nadmienili, że będzie można wykorzystać do tego celu, np. swoje zdjęcia z Facebooka…

Film i zdjęcie z Prynt

Do urządzenia dołączone będzie 10 arkuszy papieru, co równoznaczne jest z 10 zdjęciami. Jeśli zdecydujecie się wesprzeć ten projekt, to za dodatkowe 25 dolarów dostaniecie 50 czystych kart. Jak pisałem, Prynt ma wbudowaną baterię – jej pojemności to skromne 500mAh. Żywotność więc nie zachwyca – wystarczy do wydrukowania około 20 zdjęć. Naładowanie obudowy do pełna trwać ma około 90 minut.

Jak łatwo się domyśleć, projekt już teraz osiągnął duży sukces. W chwili obecnej Prynt uzbierał ponad 240 tysięcy dolarów, a minimum wymaganym do ruszenia z projektem było 5o tysięcy. Suma uzbierana na koncie twórców na pewno wzrośnie, bo do końca akcji zostało 33 dni!

Reasumując – jeśli chcecie być posiadaczami tego cacka, musicie zapłacić co najmniej 99 dolarów, plus 15 za przesyłkę do Europy. Dobrze by było też zaopatrzyć się w większą ilości papieru do druku, a ten kosztuje 25 dolarów za 50 kartuszy. Planowany termin wysyłki – październik 2015. Ktoś jest chętny? Projekt znajdziecie pod tym linkiem.

 

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: