Remake’owanie gier komputerowych

Heoes of Might and Magic 3 HD Edition, Źródło: gotgame.com

Ostatnimi czasy ciężko nie zauważyć wśród producentów gier komputerowych mody na reaktywowanie starszych tytułów. Dodanie nowych możliwości rozgrywki, zmiana intefejsu, dostosowanie do nowszego sprzętu czy odświeżenie grafiki… sposobów odnowienia starszych gier jest wiele, a za wszystkim stoi jeden cel – muszą żerować na naszym sentymencie. 

Do przyjrzenia się temu zagadnieniu skłonił mnie ostatni hype, który wybuchnął wraz z ogłoszeniem odświeżenia jednej z najlepszych i najbardziej kultowych gier w historii tej branży rozrywki – Heroes of Might and Magic 3. Początkowa ekscytacja graczy była ogromna, jednak zaczęła szybko opadać wraz z ujawnianiem kolejnych faktów, jak ten remaster ma wyglądać.

Teraz, kilka dni po premierze nowej wersji HoM&M3HD, wiemy, że producent odpowiedzialny za remake (znowu ten Ubisoft…) po prostu chce żerować na sentymencie graczy. Bo tak naprawdę co dostajemy w nowej wersji gry? Poprawioną grafikę (która w Heroesach i tak nie odgrywa kluczowej roli, a i oryginalna gra zestarzała się bardzo dobrze), obsługę gry sieciowej poprzez Steam (która jest dość zabugowana) i… to wszystko. Cena 15 euro za wersję steamową! Nie dostajemy dodatków, brakuje generatora map losowych, nie dodano żadnych nowych rozwiązań w samej rozgrywce. Jeśli Ubisoft nie zdecyduje się wypuścić ekskluzywnych dodatków tylko dla tej wersji gry (jak zrobił to Microsoft z Age of Empires II HD), to nie wróżę temu remasterowi większego sukcesu. W tym momencie lepiej zaopatrzyć się w kompletną, oryginalną wersję Heroes of Might and Magic 3, która kosztuje połowę ceny remastera, i zobaczyć, co przez 16 lat zdążyła stworzyć scena moderska skupiona wokół gry. Za niższą cenę dostaniemy znacznie więcej niż to, co oferuje nam Ubisoft.

heroes 3 porównanie - źródło gog.com, steam.com

Po lewej oryginalni Heroes 3, po prawej remaster. Niby trochę ładniej (i w lepszych proporcjach ekranu), ale czy warte płacenia 16 euro?

Na usprawiedliwienie francuskiego producenta można powiedzieć tylko to, że remaster był robiony głównie z myślą o urządzeniach mobilnych z systemem Android i iOS, a wersja PC-towa została po prostu dodana przy okazji. Trochę szkoda, że w taki sposób potraktowano komputerowych graczy. Jednak, jak pokazuje historia komputerowej rozrywki, problem z odświeżaniem gier jest znany nie od dziś. Choć w ostatnich latach proces ten nasilił się wyjątkowo mocno, to podobne przykłady znajdziemy w trochę dalszej przeszłości. Przyjrzyjmy się ciekawszym przypadkom remasterowania gier komputerowych.

Jednym z najstarszych przykładów odświeżania tytułów z rozrywki elektronicznej są działania firmy Sierra On-Line. Twórcy przygodówek z Larrym Lafferem i tych z Quest w podtytule (King’s Quest, Police Quest, Space Quest) na przełomie lat 80. i 90. wypuszczali ich odnowione wersje. Ale po kolei. Najstarsza z wymienionych gier, pierwsza część serii King’s Quest, została wydana w 1983 roku i była przygodówką z prostą grafiką i mechaniką, w której polecenia należało wpisywać z klawiatury. W jednym z kolejnych wydań w 1987 roku w grze zaimplementowano grafikę EGA (16 kolorów!) i rozszerzono opowiadaną historię. W 1990 roku wyszła kolejna wersja gry, jednak tym razem ponownie dokonano nieznacznych zmian w opowiadanej historii, zwiększając liniowość gry, pozmieniano położenie pewnych przedmiotów, a także poprawiono grafikę (choć nadal w 16 kolorach), dodano obługę kart dźwiękowych i usprawniono interfejs. Mogłoby się wydawać, że zmiany są jak najbardziej zrozumiałe, tymczasem nowa wersja gry spotkała się z krytyką graczy i przyrównywano ją do kolorowania na siłę biało-czarnego filmu. Doprowadziło to do tego, że innych starszych tytułów z serii już nie odświeżano.

Po lewej stronie oryginalna wersja KQ1, po prawej wersja odświeżona, która spotkała się z krytyką graczy (źródło: wikipedia)

Po lewej stronie oryginalna wersja KQ1, po prawej wersja odświeżona, która spotkała się z krytyką graczy (źródło: wikipedia)

Niepowodzenie z King’s Quest nie zraziło pracowników Sierry do zmieniania innych swoich gier. Nowych wersji doczekały się Police Quest 1 (oryginał 1987, wersja zmieniona – nowy interfejs i grafika 1992) oraz Leisur Suit Larry in the Land of the Loung Lizards (uwielbiam te tytuły!). W drugim przypadku również doczekaliśmy się szeregu odświeżeń gry na przestrzeni ponad 20(!) lat. Pierwsza, ulepszona wersja gry pojawiła się w 1991 roku, i podobnie jak w przypadku innych tytułów Sierry, usprawniała przede wszystkim interfejs oraz wprowadzała grafikę VGA i obsługę kart dźwiękowych. Jednak do tematu sławnego Larry’ego powrócono w 2013 roku, gdy do sprzedaży trafiła wersja Reloaded pierwszej części gry. W grze ponownie zmieniono interfejs (zmieniając ją w typowy tytuł point n click), usprawniono zagadki, dodano nowych bohaterów oraz kompletnie odświeżono grafikę i w pełni ją udźwiękowiono. Jednak ta przeróbka spotkała się z mieszanymi reakcjami graczy.

Ta sama gra w 3 różnych wersjach na przestrzeni 26 lat. Historia gier komputerowych w pigułce.

Ta sama lokacja w 3 różnych wersjach Larry’ego na przestrzeni 26 lat. Historia gier komputerowych w pigułce.

Na swój sposób producenci Sierra byli pionierami w masowym remakowaniu swoich gier. Praktycznie przez całe lata 90. i połowę pierwszej dekady XXI wieku zjawisko odświeżania starszych gier komputerowych było zjawiskiem marginalnym (jedynym większym tytułem, który należałoby tu wspomnieć, jest Dune 2000, które było zupełnym przebudowaniem i rozszerzeniem pomysłów swojego poprzednika – Dune 2). Sytuacja zmieniła się, gdy w 2006 roku Ubisoft ogłosił wydanie odświeżonej wersji gry Settlers 2 z okazji jej 10-lecia. Postanowiono przenieść tę cieszącą się dużym szacunkiem graczy część serii Settlers w 3 wymiar i dodać trochę usprawnień w samej rozgrywce. Sam pomysł takiego zagrania jak i jego efekt końcowy został przyjęty ciepło przez fanów oryginalnej części. Tym samym producenci gier zwęszyli interes i znaleźli nową furtkę na wyciąganie pieniędzy graczy, szczególnie tych starszych, którzy coraz częściej narzekali, jakie te „współczesne” gry są złe w porównaniu do tego, na czym się wychowaliśmy.

Na kolejne gry nie trzeba było długo czekać. W 2007 roku pojawił się Tomb Raider: Anniversary, który był nową wersją pierwszej części gry z 1996 roku. Nowy silnik, nowa grafika, nowe możliwości, rozbudowane plansze, a w tym wszystkim zachowany duch starego Tomb Raidera. Gra została przyjęta dobrze zarówno przez fanów, jak i krytyków, zachęcając producentów gier do zaglądania w przeszłość. W kontekście mówienia o popularności sięgania po starsze tytuły nie można zapomnieć o rosnącej fali indie deweloperów, którzy zaczęli korzystać z podstawowych mechanik starych gier, podając je w nowych oprawach i pomysłach. Chętne wykorzystywanie retro-grafik, muzyki 8-bitowej uświadomiło producentom, że sentyment graczy jest dobrym sposobem na nowe źródło dochodów.

Jednak nie wszystkie gry zostały przyjęte równie dobrze, jak wspomniane wcześniej tytuły. Początkowo boleśnie doświadczyło tego studio Overhaul Games, które podjęło się ciężkiego i odważnego zadania wypuszczenia wersji Enhanced Edition jednego z najbardziej kultowych RPG-ów w historii – Baldur’s Gate. Oczekiwania były ogromne, graczom marzyło się otrzymanie większej ilości dodatkowych przygód, a tymczasem początkowe wersje gry były dość nieudane. Duża liczba bugów, niewielka liczba zmian w porównaniu z oryginałem, nie do końca zoptymalizowane działanie i dostosowanie wyglądu gry do współczesnych wymagań początkowo odstraszyły sporą część graczy, pomimo dodania do rozgrywki nowych bohaterów i lokacji. W tym przypadku radzono raczej skorzystać z masy dostępnych modów do oryginalnej wersji gry niż zaopatrywanie się w jej nową wersję. Overhaul Games ostatecznie poprawiło część niedogodnień wraz z kolejnymi łatkami. Mimo wszystko uznali swój projekt za sukces i wypuścili w 2013 roku nową wersję drugiej części gry, Baldur’s Gate 2, która została przyjęta o wiele cieplej.

Baldur's Gate Enhanced Edition

Wielkie oczekiwania i chyba jednak zawód. Overhaul Games nie do końca sprostali wymaganiom graczy

Niezbyt pozytywnie przyjęto także próbę reaktywacji Age of Empires II HD. W przypadku tytułu Microsoftu zarzucano szczególnie niewielką liczbę zmian i to, że HD to tylko napis w tytule. Producenci starali się zainteresować graczy odświeżonym produktem, proponując nowy dodatek do gry, który nie był dostępny w wersji oryginalnej. Zagranie ciekawe, ale nie zmieniło do końca zdania zainteresowanych osób na temat samej gry.

W ostatnich latach wersje remaster gier można wymieniać coraz więcej (np. Duck Tales: Remastered, Gabriel Knight: Sins of the Fathers 20th Anniversary Edition, Oddworld New ‚n Tasty, Resident Evil HD, Grim Fandango Remastered, Another World, obydwie części Secret of Monkey Island) i jest to trend, który będzie prawdopodobnie się jeszcze rozwijać. Gracze wydają się być zainteresowani takimi pomysłami, z sentymentem nie da się wygrać, jednak wiele zależy od producentów gier. Jeśli będą się ograniczać tylko do wprowadzania śladowych zmian (Heroes of Might and Magic 3, Age of Empires 2), które wyraźnie wskazują, jaki jest główny cel wypuszczenia nowej wersji gry ($$$, a nie chęć zaspokojenia potrzeb graczy), to szybko mogą zniechęcić do całego pomysłu potencjalnych klientów. Sam nie jestem fanem odnowionych wersji, akceptuję jedynie te, które znacznie usprawniają np. problematyczne w oryginale sterowanie lub interfejs, ale widzę plus w tym trendzie. Jest to możliwość „odkopania” i ponownej próby wypromowania starych gier przez co odważniejszych producentów, które czasami nie trafiły w swój czas lub z niewiadomych powodów nie stały się szerzej znane.

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: