Retro wirusy – co straszyło użytkowników komputerów w latach 90-tych?

Wirusy komputerowe z lat 90-tych

Całkiem niedawno przeszukiwałem bezkresne połacie internetu w poszukiwaniu dobrego i darmowego antywirusa. Niezbyt zaawansowanego, lekkiego i jak najmniej irytującego. Nie jestem pod tym względem specjalnie wymagający bo raczej nie odwiedzam podejrzanych rejonów internetu, a wiadomości e-mail od nieznanych odbiorców nie otwieram, szczególnie gdy zawierają załączniki. Wolę się jednak ubezpieczyć, nigdy nie wiadomo kiedy dostanę zaćmienia umysłu i wpakuję się w jakieś bagno. Na wszelki wypadek wolę mieć coś dla ochrony. Poszukiwanie odpowiedniego oprogramowania przypomniało mi lata 90-te, gdy jedynym oprogramowaniem antywirusowym które znałem był polski program MkS_Vir, działający w środowisku MS-DOS.

Zobacz też: Polacy stworzyli niecodzienny trailer filmu The Martian. W roli głównej … Neil DeGrasse Tyson!

O ile się nie mylę był to całkiem porządny program, który zawierał też jedną, świetną funkcję: bibliotekę z opisami i demonstracjami działania wirusów. Dzięki tej opcji można było przeczytać historię konkretnego „robaka” i, o ile miał on jakieś specyficzne działanie, zobaczyć go w akcji. Oczywiście w całkowicie bezpieczny sposób – MkS_Vir pokazywał jedynie w jaki sposób szkodliwe oprogramowanie może wpłynąć na działanie naszego poczciwego blaszaka. Poszperałem trochę w sieci i znalazłem kilka naprawdę interesujących przykładów działania wirusów prosto z uroczych lat 90-tych. Trzeba przyznać, że ówczesnym ich twórcom nie brakowało polotu:

Uwaga: ten konkretny przykład obfituje w niecenzuralne słownictwo, a na dodatek atakuje jednego z byłych polskich prezydentów:

Jak widać, niektórzy programiści mogli pochwalić się nieco wulgarnym poczuciem humoru i konkretnymi poglądami politycznymi. Inni byli nieco mniej zabawni i subtelni:

Tutaj trafił nam się fan czarnego humoru:

A to z kolei ciekawy przykład wirtualnego patriotyzmu, który pewnie musiał się dosyć średnio podobać właścicielom zainfekowanych komputerów:

Jak widać na podanych przykładach, wirusy w latach 90-tych były dosyć swojskimi produktami. Nic dziwnego – brak internetu powodował, że najczęstszym powodem zainfekowania maszyny było uruchomienie feralnego programu. Jeszcze wtedy prosto z dyskietki …

Jednak „rozrywkowa” specyfika tych wirusów wcale nie była polską domeną. Oto jak w praktyce działało szkodliwe oprogramowanie w Stanach Zjednoczonych:

Jak widać, programiści z lat 90-tych mieli podobne poczucie humoru, bez względu na język i kraj zamieszkania…

źródło

 

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: