Rzeczniczka Praw Obywatelskich chce wprowadzić kontrolę wieku osób kupujących gry komputerowe

GTA V

Profesor Irena Lipowicz, czyli obecnie urzędująca Rzeczniczka Praw Obywatelskich, wystosowała specjalny list do ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego z prośbą o zwrócenie uwagi na fakt, że sklepy nie mają obowiązku prawnego by kontrolować sprzedaż brutalnych i krwawych gier. Chodzi prawdopodobnie o to, by nadać im obowiązek sprawdzania ratingu PEGI i wieku osoby kupującej np. GTA lub Mortal Kombat. Prawdopodobnie wszystko to po to by chronić niewinną młodzież przed krwawymi obrazami, do których na szczęście nie mają dostępu chociażby przez telewizję czy internet. Oh wait…

Zobacz też: Najdziwniejsze akcesoria do grania (i nie tylko) – część 1

Na szczęście Ministerstwo zachowało zdrowy rozsądek i w odpowiedzi na list RPO napisało:

Istotne w tym zakresie jest przede wszystkim zapewnienie rodzicom dostępu do pełnej informacji na temat gier i zagrożeń związanych z ich użytkowaniem. Rozwiązania mające na celu regulowanie dostępu do gier w formie np. nakazu kontrolowania przez sprzedawcę wieku kupującego mogłyby być nieskuteczne.

Tym samym sprawa wydaje się być rozwiązana. Kontrolowanie wieku kupujących gry komputerowe, tak jak sprawdza się wiek osoby chcącej kupić alkohol albo papierosy to kompletna pomyłka i trzeba się wyróżniać naprawdę nikłą wyobraźnią i słabym rozeznaniem tematu by wyskoczyć z tak nierozsądną propozycją. Wystarczy przecież wspomnieć o istnieniu tak wspaniałego wynalazku jakim jest dystrybucja cyfrowa czy sprzedaż za pomocą internetu. Wygląda na to, że Pani Rzecznik nie zdaje sobie sprawy jak gry się sprzedaje, abstrahując już od tego czy kiedykolwiek miała kontakt z jakąkolwiek taką produkcją, bez względu na to czy była brutalna czy nie. To klasyczny strzał na ślepo  w stylu „nie znam się to się wypowiem”. Szkoda, że pochodzi od osoby, która piastuje tak odpowiedzialną funkcję.

Dla przypomnienia – w Polsce od 2009 roku oficjalnie stosuje się system oceniania gier PEGI. Producenci gier mogą wysłać do tejże organizacji swoją produkcję i oczekiwać na przypisanie jej ratingu, odpowiedniego do treści w niej zawartych. Organizacja ta zwraca uwagę na występujące w grze brutalność, sceny seksu, dyskryminacji czy wulgarny język. Następnie przyznaje grze ocenę, która jest jednoznacznie sugestią co do tego, dla kogo gra jest przeznaczona. System ten działa w Europie, Izraelu i Kanadzie, w Stanach Zjednoczonych funkcjonuje podobna organizacja. Co ciekawe, wśród specjalistów oceniających gry zasiada dwójka Polaków – Rafał Lew-Starowicz (syn popularnego seksuologa, Zbigniewa) i doktor Dominika Urbańska-Galanciak.

Pani Rzecznik proponuję zająć się ciekawszymi i bardziej palącymi problemami. W kraju nie możemy narzekać na ich brak.

Źródło

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: