Ściągaj ebooki za darmo i płać ile chcesz z OpenBooks

open books

Cyfrowe książki stały się już częścią naszej rzeczywistości. Często, zamiast papierowej książki wybieramy ebooka, czy to z wygody czy ze względu na nierzadko niższą cenę. W Polsce i na świecie jest wiele serwisów i e-księgarni, które oferują cyfrowe woluminy. Niedawno jednak pojawił się niezwykle ciekawy startup, który może zmienić rynek cyfrowych książek, a który na pewno zmienia podejście do czytelnika oraz pisarza.

Zobacz też: Porzućcie nadzieje. Nie będzie tanich ebooków w Unii Europejskiej

OpenBooks.com to nowa inicjatywa, której twórcą jest Michał Kiciński, współzałożyciel CD Projekt RED i GOG.com. Kiciński postanowił stworzyć serwis, który wykorzystuje dobrze już znaną w świecie gier ideę Humble Bundle, czyli kupowania pakietów za cenę ustalaną przez samego kupującego. Nie jest to do końca coś nowego również w świecie ebooków, jednak OpenBooks.com to jeden z pierwszych serwisów, jeżeli nie pierwszy, który został całkowicie zbudowany na tej idei.

openbooks.com

W tym momencie OpenBooks oferuje blisko 300 e-książek od ponad 130 autorów, którzy zdecydowali się zamieścić tam swoje dzieła. W serwisie znajdziemy pozycje z różnych gatunków, od fantasy, przez science-fiction po biografie czy poradniki. Model, który proponuje OpenBooks jest zarówno korzystny dla samych autorów, jak i dla czytelników.

Pisarze mogą łatwo zamieszczać swoje prace w serwisie, ale nie tracą do nich żadnych praw i mogą dystrybuować swoje książki również przez inne kanały sprzedaży. Dodatkowo, blisko 70% zysku z książki trafia do samego autora. Z kolei czytelnicy mogą pobierać książki w 3 formatach: PDF, EPUB i Mobi, nawet jeżeli nie są zarejestrowani w serwisie. Następnie sami mogą ustalić cenę, jaką warto zapłacić za książkę i zrobić to przez link, który powtarza się kilkakrotnie w treści ebooka. Ponieważ serwis jest skierowany raczej na rynek anglosaski, więc książki są w języku Szekspira.

 

Idea stojąca za OpenBooks zakłada, że czytelnicy gotowi są zapłacić za dobrą książkę, ale niekoniecznie chcą kupować kota w worku. Często się zdarza, że dana książką okazuje się niewypałem, a pieniędzy już nikt nam nie zwróci. OpenBooks odwraca ten model: najpierw czytasz, potem płacić tyle, ile uważasz, że dana książka jest warta. Zakłada więc on również pewien rodzaj uczciwości i dobrej woli czytelników, którzy po przeczytaniu książki postanowią docenić jej autora i wpłacić jakieś pieniądze. Co ciekawe, ponieważ system opiera się na płatnościach za pośrednictwem wbudowanych linków w ebooka, to kopiowanie i redystrybucja książek między użytkownikami jest jak najbardziej pożądana. Im więcej ludzi dostanie w swoje ręce konkretną książkę, tym większa szansa, że zdecyduje się za nią zapłacić.

openbooks stats

Czy ten model ma szansę na powodzenie? Trudno powiedzieć, choć sukces Gog.com, który ustala naprawdę niskie ceny lub innych wyprzedaży na zasadzie Humble Bundle może napawać pewną dozą optymizmu. Na stronie OpenBooks można zobaczyć oficjalne dane, z których wynika, że do teraz ebooki z serwisu zostały pobrane blisko 15 tysięcy razy, co jest całkiem niezłym wynikiem. Jednak dokonano zaledwie 341 wpłat, co już nie jest aż tak dobrym rezultatem. Jednak w tego typu przedsięwzięciach liczy się efekt skali, więc bez wątpienia twórcom OpenBooks będzie zależało na tym, aby serwis rozwijał się jak najszybciej i docierał z ofertą gdzie się da.

Osobiście uważam, że jest to naprawdę interesujący pomysł i życzę OpenBooks dużo sukcesów. Nie jest to łatwa droga, szczególnie, że czytanie nie jest tak popularne jak oglądanie filmów, granie w gry czy słuchanie muzyki. Przed twórcami serwisu stoi ogromne wyzwanie przekonania ludzi nie tylko do płacenia, ale w ogóle do czytania. Trzymam za to kciuki.

Via

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: