Selma: czy Hollywod jest rasistowskie?

Selma Źródło: http://newyorktrendnyc.com/

Zaraz po ogłoszeniu nominacji oskarowych 15 stycznia tego roku w Stanach Zjednoczonych wybuchnęła dyskusja o rasizmie w związku m.in. ze skromną liczbą nominacji dla filmu Selma. Przyjrzyjmy się dokładnie, o co w tym chodzi.

Całą dyskusję zaraz po nominacjach zapoczątkował ten post na twitterze voxdotcom (jeden z amerykańskich serwisów internetowych):

Film Selma opowiadający o pochodzie Martina Luthera Kinga Jra na Waszyngton, uzyskał tylko dwie nominacje – za najlepszy film oraz za najlepszą piosenkę. Jakby tego było mało, w tym roku cała dwudziestka nominowanych aktorów ma biały kolor skóry (co jest pierwszym takim zdarzeniem od 1996 roku, ale wówczas wśród najważniejszych filmów nie było żadnego, który przedstawiałby tak ważną z perspektywy historii opowieść o czarnoskórych).

Zaczęto także przyglądać się członkom Amerykańskiej Akademii Filmowej, wskazując, że jej większość stanowią biali, podstarzali mężczyźni (zupełnie pomijając fakt, że na jej czele stoi obecnie Cheryl Boone Isaac, czarnoskóra kobieta od wielu lat związana z przemysłem filmowym). Na Twitterze rozpętała się ogólnonarodowa dyskusja, która dorobiła się nawet własnego hashtaga #OscarsSoWhite.

Gdy sprawa wydawała się już trochę przygasać, oliwy do ognia dolał aktor wcielający się w postać Luthera Kinga – David Oyelowo. W czasie panelu dyskusyjnego odbywającego się w trakcie 30. międzynarodowego festiwalu filmowego w Santa Barbara odniósł się on do całego zamieszania wokół braku nominacji dla Selmy. Aktor stwierdził, że: „Biorąc pod uwagę historię nominacji, to – co jest moim osobistym odczuciem, które miałem jeszcze przed całym tym zamieszaniem – czarnoskórzy mieli więcej okazji do świętowania, gdy w grę wchodziły role «poddańcze» niż w sytuacjach, gdy filmy opowiadały o czarnoskórych przywódcach, królach lub gdy ich narracja skupia się wokół czarnoskórych i opowiadana jest z ich punktu widzenia”. Jako przykłady Oleyowo wymienił Denzela Washingtona i Sidneya Poitiera. Ten pierwszy, jego zdaniem, powinien dostać Oskara za rolę Malcolma X w 1992 roku (był nominowany), a Poitier nie został nawet nominowany za W upalną noc z 1967 roku.

sidnei poitier polne lilie, zrodlo: http://ep.yimg.com/ay/scripophily/lilies-of-the-field-lobby-card-starring-sidney-poitier-1963-1.gif

Oyelowo ma rację i jej nie ma. Jego przykłady są trafne, obydwaj aktorzy co prawda w końcu dostali Oskary, ale za kompletnie inne role (Washington za rolę policjanta, działającego na granicy prawa i moralności w Dniu próby, Poitier za rolę budowlańca pomagającego zakonnicom zbudować kaplicę w filmie Polne lilie). Jednak z drugiej strony nie można zapominać, że w ostatnich latach wśród nominacji do głównych ról męskich znaleźli się również Morgan Freeman za jego kreację Nelsona Mandeli czy ponownie Denzel Washington za rolę w filmie Lot, które nie do końca wpisują się w charakterystykę podaną przez Oyelowo.

Wśród innych argumentów krytyków tegorocznych nominacji padają także słowa, że w końcu była okazja nominować pierwszą czarnoskórą reżyserkę – Avę DuVernay. Autorzy tych słów chyba zapominają, że o nominacji powinna decydować przede wszystkim wartość artystyczna filmu, a nie możliwość osiągania kolejnych milestone’ów (aczkolwiek z tym w historii Oskarów było różnie).

12_years_a_slave, zródło: http://www.eurweb.com/

Obrońcy tegorocznych nominacji posiłkują się przede wszystkim wartościami, którym powinny przyświecać Oskary, czyli wspomniany poziom artystyczny filmu i grających w nim aktorów, oraz przywołują fakty odnośnie udziału czarnoskórych w Oskarach w ostatnich latach. Przede wszystkim w zeszłym roku najlepszym filmem został Zniewolony (zostawiając w tyle m.in. Wilka z Wall Street czy Dallas Buyers Club), a Oskara dostała za rolę drugoplanową grająca w nim Lupita Nyong’o. W ciągu ostatnich 5 lat do nagród aktorskich było nominowanych 10 czarnoskórych aktorów, z czego 3 wygrało. Siedem obrazów skupiających się wokół problematyki rasizmu było nominowanych w kategorii najlepszego filmu w ciągu ostatnich 5 lat. Czy to na tyle mało, że można stwierdzić pomijanie czarnoskórych twórców w oskarowych nominacjach?

Nie od dziś wiadomo, że poprawność polityczna w Stanach Zjednoczonych jest zagadnieniem bardzo specyficznym. Czy tegoroczne nominacje można uznać za rasistowskie i specjalnie pomijające czarnoskórych twórców? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Taka a nie inna lista nominowanych może wzbudzać w USA kontrowersje, szczególnie po zeszłorocznych wydarzeniach, w których społeczeństwo solidaryzowało się z ofiarami zdarzenia w Ferguson, czy wyciek maili wysoko postawionych osób z Sony Pictures zawierające żarty na temat Baracka Obamy i jego preferencji filmowych. Tylko czy ogólne nastroje społeczne mogą wpływać na wybory Akademii, która powinna kierować się przede wszystkim walorami artystycznymi filmów? Teoretycznie nie…

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: