Swatch stworzył smartwatcha, który nie potrzebuje ładowania

Swatch

Już za trzy miesiące na rynku pojawi się pierwszy inteligentny zegarek firmy Swatch. Szwajcarska firma znalazła nawet sposób na to w jaki sposób wyróżniać się z tłumu innych, podobnych urządzeń. Chodzi o to, że zegarek nie będzie wymagał ładowania baterii, więc działać ma tak naprawdę bez przerwy.

Nie znamy jeszcze nazwy zegarka, ani jego ceny. Jednak można się spodziewać, że kwota jaką trzeba będzie za niego zapłacić nie musi być wcale specjalnie wysoka. Swatch znany jest z tworzenia urządzeń na każdą kieszeń. Nie wszystkie z nich są oczywiście zaawansowane technicznie czy specjalnie ładne, ale można mieć nadzieję, że „wiecznie działający” zegar będzie możliwy do zdobycia za przystępną cenę. Ciekawe jest też to, że zegarek będzie współpracował także ze smartfonami obsługującymi Androida oraz iOS. Za jego pomocą można też będzie dokonywać płatności, co brzmi naprawdę intrygująco.

Jak rozwiązano problem baterii? Są na to dwa sposoby. Jednym z nich jest zespół ogniw, które będą się ładowały dzięki ruchom jakie użytkownik będzie wykonywał ręką. Nie wiem, czy nie oznacza to, że trzeba będzie sprawdzać godzinę np. 12 razy dziennie by dostarczyć urządzeniu energii. Drugim rozwiązaniem jest wykorzystanie jednego z wielu rodzajów baterii już stosowanych na rynku. Większość z nich ma naprawdę długi okres życia, a jeśli się wyczerpią będzie można je najzwyczajniej w świecie wymienić.

Premiera inteligentnego zegarka Swatch wypada więc mniej więcej w okolicach kwietnia. Dokładnie w tym miesiącu kiedy na rynku amerykańskim pojawić się smartwatch Apple. To oczywiście jednak dwie zupełnie inne produkty, a oba urządzenia znajdują się w zupełnie innych kategoriach.

Źródło

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: