Sztuczne serce, które pracuje bez wytwarzania pulsu

W Brisbane w Australii przedstawiono urządzenie, które ma zrewolucjonizować medycynę. BiVACOR, czyli sztuczne serce, pracuje bez wytwarzania pulsu.

Pracę nad nową koncepcją sztucznego serca rozpoczęły się w 2001 r. Doktor Daniel Timms, autor całego projektu, miał jedną ideę – chciał wydłużyć pracę sztucznego serca. Dotychczasowe urządzenia pozwalają na sprawną pracę przez około 2-3 lat. Jest to czas, w którym dla danego pacjenta musi się znaleźć odpowiedni dawca. Jednak o takich jest niezwykle trudno i jest ich coraz mniej.

BiVACOR sztuczne serce

BiVACOR, sztuczne serce, które ma zrewolucjinizować kardiologię (źródło: bivacor.com)

 

Sztuczne serca – dotychczasowe projekty i BiVACOR

Urządzenie projektu Daniela Timmsa ma zapewnić sprawną pracę przez okres 10 lat! W czym tkwi tajemnica i na czym polega jego rewolucyjność? Dotychczasowe sztuczne serca są dość dużymi urządzeniami, składającymi się z wielu części, często opartymi na technice „pompowania krwi”. Jak wiadomo, im większa liczba elementów, tym większe prawdopodobieństwo występowania usterek. Poza tym maszyny, chcąc imitować ludzkie serce, musiały wykonywać 42 miliony uderzeń w ciągu roku (tak jak robi to sprawny narząd ludzki). Tak ekstremalnie wysoka liczba wpływa na wytrzymałość podzespołów sztucznego serca, które z powodu występującego tarcia szybko ulegały zniszczeniu.

Daniel Timms chciał uprościć budowę urządzenia i wyeliminować tarcie, które wpływa na jego żywotność. Z pomocą japońskich i amerykańskich naukowców oraz niemieckich inżynierów skonstruował sztuczne serce, które nazwał BiVACOR. Jest to nieduży, składający się z niewielkiej liczby elementów narząd. Wyróżnić można w nim trzy główne części – dolną i górną komorę odpowiadającą za przepływ krwi utlenowej i odtlenowanej oraz znajdujący się pomiędzy nimi dysk, który napędza całą pracę. Clue całego przedsięwzięcia stanowi właśnie ostatni z wymienionych elementów. Dysk znajduje się w wytworzonym w środku urządzenia polu magnetycznym, które je napędza i wprawia proces przypływu krwi w ruch. Dzięki temu, że dysk „lewituje”, wyeliminowano problem tarcia i szybszej eksploatacji jego elementów. Schemat urządzenia prezentuje film stworzony przez autorów projektu:

W styczniu tego roku przeprowadzono operację wszczepienia serca owcy. Zabieg się udał, a zwierzę żyje. Efektem ubocznym pracy urządzenia, jeśli można tak to nazwać, jest to, że pozbawienie go elementu imitującego pracę pompy w organizmie sprawia, że nie istnieje puls. Jest to dość paradoksalne, bo przecież to ten element pracy naszego ciała świadczy o tym, że jeszcze żyjemy…

Co dalej?

Daniel Timms walczy o kolejne dofinansowania swojego projektu. Wszelkie osoby chętne to zrobić, powinny udać się pod ten adres: https://www.thecommongood.org.au/project-heart. Zdaniem naukowca, biorąc pod uwagę udany eksperyment z owcą, sztuczne serca dla ludzi można by wprowadzić do powszechnego obiegu już za trzy lata po wykonaniu serii kolejnych testów.

Trzeba przyznać, że entuzjazm skupionych wokół projektu naukowców oraz kardiologów jest ogromny i widzą w nim szansę na znaczną poprawę losu osób dosięgniętych poważnymi wadami serca. Sam Timms nie wyklucza także, że ich sukces w niedługim czasie powinien się przełożyć także na wytworzenie innych sztucznych narządów (na przykład płuc), które pozwoliłyby dalej rewolucjonizować medycynę.

Daniel Timms i jego wynalazel BiVACOR (źródło: clubhousenews)

Daniel Timms i jego wynalazek BiVACOR (źródło: clubhousenews)

Jakiś czas temu wspominaliśmy o możliwościach zapisu cyfrowych danych w kodzie DNA, teraz pojawiają się coraz lepsze sztuczne narządy, a jutro zapewne dowiemy się o kolejnych przełomach. „Science-fiction” dzieje się na naszych oczach. I choć badania prowadzone są w dobrej wierze w celu zapewnienia lepszego bytu ludzkości, to wydaje się, że nieubłaganie zaczynamy zbliżać się do pytań postawionych przez Dicka w jego rozprawie o Androidach w Czy androidy śnią o elektrycznyc owcach? (lub jak kto woli Blade Runner) – gdzie w tym wszystkim będzie znajdować się granica człowieczeństwa?

Źródło

 

Michał Adamski

Niepoprawny pesymista, miłośnik wodnej fauny i gramatyczny nazista. Fanatyk filmów Sergio Leone, spaghetti westernów i ogólnie pojętego kina exploitation. Lubi nowe technologie, tenis, football amerykański oraz uwielbia poświęcać wolny czas na gry komputerowe, a w szczególności te, które już przekroczyły wiek pełnoletności.

Zobacz również: