Szukasz zaczepki? Jest na to apka!

Aplikacja Rumblr

Marzysz o tym, by sprawić komuś tęgie lanie? Do twarzy Ci z połamanym nosem i rozciętą wargą? Wizyta na ojomie to twoje największe marzenie z dzieciństwa? Jeśli twoja odpowiedź na chociaż dwa z trzech pytań jest twierdząca, to oznacza, że jesteś potencjalnym użytkownikiem/użytkowniczką aplikacji Rumblr. To program wykorzystujący mechanikę Tindera, z tą różnicą, że zamiast potencjalnych partnerów, dobierze Ci sparingpartnera.

Zobacz też: Retro wirusy – co straszyło użytkowników komputerów w latach 90-tych?

Rumblr pozwalać będzie na stworzenie własnego profilu i wyszukanie we własnej okolicy kogoś, z kim chcemy zmierzyć się w walce na pięści (czy wersja polska oferować będzie opcję walki „na sprzęt” niestety jeszcze nie wiem, mieszkańcom Krakowa powinna się spodobać). Aplikacja ma tryby o różnych przeznaczeniach:

  • Rumblr – opcja przeznaczona dla dżentelmenów chcących wykazać swoją wyższość siłową nad innymi dżentelmenami.
  • RumblrHER – analogiczna funkcjonalność przeznaczona dla dam szukających zwady wśród innych dam.
  • RumblrGROUP – ten tryb umożliwiać ma znalezienie zespołu, który powalczy o dominację z innym, złożonym z dżentelmenów zespołem. Ten eufemistyczny opis odnosi się do starej, dobrej, słowiańskiej ustawki.

Sam do końca nie jestem przekonany co do tego, czy Rumblr nie jest przypadkiem po prostu żartem. Wszyscy przekonamy się o tym za jakieś 7 godzin, gdy ruszy oficjalna beta wersja aplikacji. Na razie program robi niezłą furorę na Twitterze i trzeba przyznać jego twórcom, że najwyraźniej odkryli dla siebie niezagospodarowaną niszę.

Jeśli aplikacja pojawi się wkrótce w sklepach z aplikacjami, to mam nadzieję, że znacząco polepszy się poziom bezpieczeństwa w naszym kraju. Okładać się pięściami będą osoby tylko bezpośrednio zainteresowane taką formą spędzania czasu. Byłby to przykład na to, że technologia jednak potrafi wyręczyć policję i ministrów. Z tego względu życzę twórcom powodzenia!

Premierę możecie śledzić tutaj.

Paweł Kański

Jestem internetowym zwierzem i jednocześnie łowcą LOL contentu, niepoprawnym fanbojem Twin Peaks i pankiem-weganinem. Uwielbiam nieszablonowe, dziwne kino i literaturę faktu. Dla "internetsów" piszę od kilku lat, głównie poruszając się w tematach technologiczno-sieciowych, ale zawsze ciągnęło mnie także w inne, mniej zbadane rejony. Na Culture Geeks mam nadzieję je spenetrować.

Zobacz również: