Szykujcie się na wysyp zdjęć noworodków dzięki nowej funkcji Facebooka

scrapbook

Świeżo upieczeni, pękający z dumy rodzice mają często nieodpartą ochotę dzielić się swoim szczęściem z całym światem. W czasach social media robią to w sposób zmasowany i cyfrowy – wykorzystując do tego chociażby Facebooka. Serwis Zuckerberga roi się od milionów zdjęć z małymi milusińskimi w różnym wieku. Teraz zaś ich rodzicie będą meli okazję jeszcze intensywniej „promować” swe latorośle dzięki nowej funkcji Scrapbook.

Na czym ma polegać ta nowa funkcja? Cóż, ma być to specjalne miejsce, w którym będzie można kolekcjonować zdjęcia swojej pociechy, czy to już zamieszczone w różnych albumach na Facebooku, czy też świeżo dodane. Scrapbook będzie można uruchomić zupełnie od nowa lub przypisać go już do dodanego na serwisie dziecka, w sekcji Informacje.

Idea jest taka, aby wszystkie zdjęcia naszej pociechy, zarówno te dodane przez nas, jak i znajdujące się w albumach innych ludzi, ostatecznie miały swoje jedno, specjalne miejsce. Lokalizowanie i dodawanie zdjęć do Scrapbook ma opierać się oczywiście na tagowaniu. Nie do końca wiadomo, czy to specjalne miejsce będzie można następnie zamienić na oficjalne konto dziecka, gdy to osiągnie 13 rok życia. Nasuwa się też pytanie, czy ów 13 letni użytkownik będzie miał prawo do zarządzania tymi zdjęciami lub ich kasowania. Tak czy owak, może się okazać, że w pewnym momencie nasi synowie i córy mogą nie okazać nam wyrozumiałości za to, że umieszczaliśmy ich dziecięce zdjęcia w sieci.

 

Wracając do Scrapbooka. Funkcja ta na razie dostępna jest tylko w USA. Będzie z niej można korzystać zarówno z poziomu serwisu online, jak i aplikacji na Androida i iOS-a. Co ciekawe, nie musi ona dotyczyć tylko dzieci. Można stworzyć specjalny album również dla swojego psa czy kota.

Trochę się dziwię, że Facebookowi zeszło tak dużo czasu na wprowadzenie, można by powiedzieć, tak oczywistej opcji. Patrząc na zalew zdjęć prezentujących najnowsze „nabytki” młodych rodziców na Facebooku, aż prosiło się, aby powstała taka funkcja. Scrapbook może okazać się pewnego rodzaju wybawieniem. Zgromadzenie wszystkich zdjęć dziecka w jednym miejscy pomoże rodzicom w zarządzaniu cyfrową kolekcją, a przy okazji być może nieco zmniejszy liczbę zdjęć w strumieniach osób niekoniecznie chcących oglądać pociechy innych ludzi.

scrapbook2_1

Przy tej okazji zastanawia mnie, w jaki sposób błyskawicznie pozbywamy się intymności i prywatności za pomocą social media, przy okazji obdzierając z niej najmłodszych. Rozumiem, jeżeli ktoś chce przekazywać swoje prywatne zdjęcia amerykańskiej korporacji, ale nie do końca pojmuję, że chce to robić ze zdjęciami swojego dziecka. Chwile spędzane z dziećmi wydają się czymś szczególnie intymnym, a umieszczanie zdjęć z tych chwil w sieci, z której nigdy nie znikną, wydaje się mi pewną formą daleko idącego ekshibicjonizmu. Pomijam już fakt, że gdyby owo dziecko miało głos, to może wcale nie życzyłoby sobie być na Facebooku. Cóż, jest to jednak już kwestia indywidualnego wyboru.

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: