WhatsApp na Androida pobrany miliard razy

WhatsApp

WhatsApp to obecnie jedna z najpopularniejszych aplikacji do wysyłania wiadomości na świecie. W zaledwie kilka lat zdobyła ona uznanie setek milionów użytkowników i została wykupiona przez Facebooka za 22 miliardy dolarów. I po raz kolejny udowadnia, że Zuckerberg zrobił na tym dobry interes.

Według najnowszych danych dostarczonych przez sklep Google Play WhatsApp na Androida przekroczył magiczną liczbę miliarda pobrań. Choć nie oznacza to wcale, że co siódma osoba na świecie ma tę aplikację na swoim telefonie, gdyż dane te nie uwzględniają ewentualnego odinstalowania programu, to jednak liczba ta robi ogromne wrażenie. Tylko nielicznym aplikacjom, które nie zostały stworzone przez Google, udała się ta sztuka. Swój miliard pobrań rok temu osiągnął Facebook, teraz WhatsApp. Wszystko więc zostaje w rodzinie.

whatsapp dane

Choć, jak wspomniałem, ten miliard pobrań wcale nie oznacza, że tyle ludzi korzysta z tej aplikacji, to WhatsApp jest na dobrej drodze, do osiągnięcia tego pułapu. Już w styczniu tego roku WhatsApp miał na koncie 700 milionów aktywnych użytkowników, z czego 70% korzystało z aplikacji codziennie. Można więc spokojnie założyć, że miliard użytkowników jest w zasięgu ręki, szczególnie patrząc na rosnący trend. W kwietniu 2014 roku WhatsApp chwalił się 500 milionami użytkowników, czyli  przeciągu 8 miesięcy zwiększył ich liczbę o 200 milionów. Jeżeli ten wzrost utrzyma się na takim poziomie, to do końca tego roku WhatsApp powinien osiągnąć ów miliard aktywnych użytkowników.

Powiem szczerze, że nie rozumiem do końca fenomenu tej aplikacji. Być może na jej korzyść zadziało to, że pojawiła się w idealnym momencie i zaoferowała prostszą i szybszą formę wysyłania wiadomości, niż konkurencja. Jednak dzisiaj mogę wymienić przynajmniej kilka komunikatorów, które moim zdaniem deklasują WhatsApp pod względem szybkości, bezpieczeństwa i multiplatformowości. Niemniej jednak to wciąż WhatsApp wydaje się dominować na rynku i z każdym rokiem powiększać w nim swój udział. Wkrótce będzie z nim, jak z Facebookiem: każdy będzie go miał, a jego nieposiadanie będzie oznaczało pewną formę komunikacyjnego wykluczenia.

Kamil Mizera

Dziennikarz technologiczny, blogger, felietonista. Od 2010 roku zawodowo pisze o technologiach, aplikacjach i Internecie. Co więcej, lubi to robić. O tempora, o mores!

Zobacz również: